Po dwóch dniach spadków inwestorzy poszli na zakupy

Konrad Sobiecki
opublikowano: 20-03-2009, 00:00

Po dwóch dniach wyprzedaży na GPW wreszcie doszło do odreagowania. Początek wcale nie wskazywał takiego optymizmu, jednak wraz z upływającymi godzinami handlu popyt się wzmacniał. Barierą nie do przebicia dla WIG20 okazało się 1500 punktów, do której indeks kilkakrotnie się zbliżał. Widać, że bez mocnego sygnału do zakupów nie ma szans na przebicie tego oporu. Być może bardziej sprzyjająca ku temu atmosfera nastąpi po piątkowym wygaśnięciu marcowych kontraktów.

WIG20 zakończył notowania wzrostem o 2,4 proc., ale to wystarczyło tylko na 1487,71 pkt. Pocieszające jest, że inwestorzy nieco się ożywili. Obroty wyniosły już 1,1 mld zł i były o 345 mln zł większe niż w środę.

Indeksy najmocniej wspierały banki. Pekao i PKO BP wzrosły odpowiednio o 2,2 i 2,5 proc. Na papiery obu banków przypadała też lwia część obrotów, czyli 460 mln zł. Bardzo mocno, bo 6,4 proc., zyskały akcje BZ WBK. Na papierach Unicredit od początku tygodnia można było zarobić ponad 32 proc. Najmocniejsze odbicie nastąpiło w środę, zaraz po publikacji najbliższych planów zarządu włoskiego banku. Krajowe wzrosty w sektorze finansowym to nic innego, jak pochodna wzrostów akcji banków za oceanem. WIG20 mocno pchały w górę także papiery TP, które zdrożały o ponad 3,3 proc.

Dobrą passą cieszyły się również spółki surowcowe. Mimo obniżenia rekomendacji do "redukuj" z ("neutralne") przez analityków z DM Millennium dla KGHM, akcje lubińskiej spółki podrożały o ponad 5,5 proc. Gazowe PGNiG i naftowy Lotos również zyskiwały — prawie 4 i 2,8 proc. To efekt drożejących surowców na giełdach towarowych, w tym głównie ropy i miedzi. Stoi za tym m.in. spadający kurs dolara, w którym wyceniane są towary. Ostatni spadek amerykańskiej waluty okazał się największy wobec koszyka walut od ponad 20 lat.

Tym razem nieco gorzej zachowywały się mniejsze spółki. Co prawda indeksy mWIG40 i sWIG80 były nad kreską, jednak ich wzrost był kosmetyczny. Jednak nawet na lekko rosnącym rynku można było znaleźć prawdziwe perełki.

Jedną z nich były walory Vistuli. Przy wysokich obrotach akcje spółki kierowanej przez Michała Wójcika podrożały drugi dzień z kolei, tym razem o prawie 18 proc. Na rynku brakuje jednak informacji potwierdzających te wzrosty. W.Kruk (który ostatnio nabył pakiet 1 mln akcji) twierdzi, że nie dokupywał już ani jednej akcji. Być może chodzi po prostu o odbicie po ponad 85-procentowym spadku w ostatnich 12 miesiącach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Konrad Sobiecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy