PO ma poparcie z braku laku

Grzegorz Nawacki
23-02-2009, 00:00

Biznes krytykuje PO, ale na inną partię nie zagłosuje — wynika z sondy "PB". Mimo to Platforma może przegrać następne wybory.

Wiele obiecując, niewiele robiąc Platforma

Obywatelska zabija mobilizację, która dała jej wygraną

Biznes krytykuje PO, ale na inną partię nie zagłosuje — wynika z sondy "PB". Mimo to Platforma może przegrać następne wybory.

Platforma Obywatelska (PO) jest jak Tepsa. Obie mają niemal monopol na swoich poletkach: pierwsza na rynku poparcia dla partii politycznych wśród przedsiębiorców, druga w telefonii stacjonarnej. Tyle że w obu przypadkach rynki się kurczą. Tepsa już dała się wyprzedzić operatorom sieci komórkowych. PO może dać się wyprzedzić opozycji.

— Wyborcy ze świata biznesu nie przepłyną do innych partii, bo one są dla nich niewiarygodne. Nie uwierzą w zmianę wizerunku PiS i prezydenta. Raczej wycofają się z udziału w życiu politycznym, mówiąc politykom: róbcie sobie, co chcecie, a nas to nie obchodzi. To bardzo przysłuży się opozycji, szczególnie PiS, które ma zdyscyplinowany elektorat — mówi Janusz Czapiński, politolog i autor badania Diagnoza Społeczna.

Koniec miłości

W sondażu przeprowadzonym na zlecenie "PB" przed wyborami PO miażdżyła rywali. Dziś przedsiębiorcy coraz krytyczniej oceniają rząd, o czym świadczą wypowiedzi z naszej sondy (patrz obok). Podobnie opinia publiczna. W ostatnim sondażu CBOS 37 proc. dobrze oceniło politykę gospodarczą rządu, a 49 proc. negatywnie. Z kolei w sondażu TNS OBOP 64 proc. pytanych źle oceniło pracę rządu, a jedynie 28 proc. dobrze. W obu przypadkach rząd zebrał dużo gorsze opinie niż w poprzednich badaniach.

— Zmiana preferencji wyborczych jest bardzo prawdopodobna. Spadek poparcia dla PO jest nieunikniony — mówi Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego.

Nie wszyscy się z nim zgadzają.

— Kryzys to wiarygodne wytłumaczenia, dlaczego nie ma obiecanych cudów. Tym bardziej że Polska dostaje rykoszetem od rynków zachodnich i rząd niewiele może zrobić. Może tylko minimalizować skutki i w tym sensie to, co zapowiedział premier w Sejmie w ubiegłym tygodniu, jest wystarczające — mówi Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

W naszej sondzie głosów krytycznych pod adresem rządu nie brakuje. Ale ludzie biznesu nie widzą politycznej alternatywy.

— Reguły popytu i podaży, które obowiązują w świecie biznesu, przedsiębiorcy przenoszą również na sferę polityki. PO będzie miała poparcie tak długo, jak będzie skuteczna. Przedsiębiorcy będą rozliczali rząd z wyników prac i skuteczności. Nastąpi wśród nich zróżnicowanie poparcia dla partii. Ci, co stracą, mogą się od PO odwrócić, ale jak w każdym kryzysie — będą i tacy, którzy zyskają, i na ich poparcie koalicja może liczyć — mówi Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Donald Tusk nie może jednak świętować. Mimo że jego wyborcy nie pójdą do opozycji, może przegrać wybory.

— Na razie wyborcy nie są zadowoleni z rządu, ale nie widzą alternatywy. PiS robi wszystko, co może, by się jako alternatywa pokazać. Jeśli żadna partia nie zdoła przedstawić się jako alternatywa, to rozczarowani wyborcy PO nie pójdą głosować. Zniknie mobilizacja, dzięki której PO wygrała ostatnie wybory, i wzrosną szanse innych partii — mówi Marek Migalski.

— Najgorsze, że w największym stopniu mobilizacja dotyczyła młodych. Głosowali na PO, wierząc w długotrwały rozwój i poprawę ich sytuacji. Kryzys rozwieje ich nadzieje i zniechęci, ale nie dadzą się zmobilizować innej partii — dodaje Janusz Czapliński

Kto, jeśli nie PO

Kogo koalicja powinna się obawiać?

— Sytuacja opozycji jest złożona. PiS, Lewica, ale i PSL są prospołeczne, z podejściem keynesowskim, więc ich zwrot w stronę przedsiębiorców może być odebrany jako niewiarygodny. Kryzys jest dla wszystkich partii szansą: ta, która pierwsza znajdzie metodę na połączenie myślenia wolnorynkowego z oczekiwaniami ludzi, wygra — twierdzi Rafał Chwedoruk.

— Nowy ruch polityczny nie powstanie, ale mogą wrócić duchy przeszłości. W ostatnich badaniach znacząco zmalał elektorat negatywny Samoobrony i LPR — mówi Janusz Czapiński.

Niektórzy eksperci widzą szanse dla PiS, które ostatnio postawiło na gospodarkę.

— W kryzysie zazwyczaj zyskują populiści, ale w Polsce populiści zostali zamordowani przez Kaczyńskiego. PiS odebrało elektorat LPR i Samoobronie. Warto pamiętać, że przedsiębiorcy największe ulgi dostali za czasów rządu Leszka Millera i Kazimierza Marcinkiewicza. Jednak PiS i Lewica mają u przedsiębiorców bardzo złą opinię. Jej zmiana będzie bardzo trudna. PiS podjęło jej próbę i nie można zapominać, że spora część wyborców PO wcześniej głosowała na PiS i w tej grupie możliwy jest powrót — mówi Marek Migalski.

Inni nie dają partii Jarosława Kaczyńskiego szans.

— PiS nie zyska na kryzysie, bo zbyt świeża jest pamięć o jego kompromitacji i zbyt powszechna wiedza o braku kompetencji w sprawach gospodarczych. Ostatnie zabiegi socjotechniczne tego nie zmienią. Większe szanse ma lewica, ale tylko jeśli się zjednoczy — mówi Kazimierz Kik.

Na głosy przedsiębiorców Prawo i Sprawiedliwość nie ma co liczyć

Obecny rząd nie jest doskonały, ale gdyby dziś były wybory, poparlibyśmy Platformę — takie głosy przeważają wśród ludzi biznesu.

Jerzy Mazgaj

prezes Almy

Obecny rząd nie jest doskonały w walce z kryzysem. Powinien obniżyć podatki. Jednak w Polsce nie ma alternatywy dla PO. Dlatego gdybym miał dzisiaj głosować, postawiłbym ponownie na Platformę. Ma ona dużo dobrych pomysłów, np. chce wprowadzić kraj do strefy euro. Gdybyśmy zrobili to trzy lata temu, nie byłoby w Polsce dramatu, który dziś przeżywamy. PiS nie jest w stanie mnie do siebie przekonać.

Katarzyna Latek

wiceprezes Monnari

Działania rządu na polu walki z kryzysem są niewystarczające. Jednak nigdy nie byłam po stronie PiS i mimo że PO niewiele robi, by przedsiębiorcom pomóc, to z braku alternatywy zagłosowałabym dziś ponownie na Platformę. PiS miało już swoje "pięć minut" i wystarczy. Nie sądzę, by Polacy masowo nabrali się na wizję tej partii. Zgadzam się z Ryszardem Kaliszem, który powiedział kiedyś, że "nie da się zrobić z kaczki orła".

Grzegorz Baszczyński

prezes Rainbow Tours

Rządowe plany walki z kryzysem są właściwe, ale niewystarczające. Nie są odpowiednio szybkie. PO zapewne traci poparcie przez kryzys, ale ja ponownie zagłosowałbym na tę partię. PiS ma szansę przejąć inicjatywę w następnych wyborach, bo swoje wizje (moim zdaniem, nie do końca słuszne) sprzedaje w dobrym momencie i w dość atrakcyjny marketingowo sposób (billboardy, kampania w telewizji).

Marcin Buczkowski

prezes CP Energii

Najpoważniejszym zarzutem, jaki można postawić rządowi, jest brak szybkiej i jednoznacznej reakcji na to, co dzieje się na rynkach. Dotychczasowa rządowa koncepcja walki z kryzysem sprowadza się do oszczędności, minimalizowania kosztów. Biznes zaś potrzebuje impulsu, który przełamałby coraz mocniej rysujący się zastój, szczególnie w bankowym finansowaniu działalności i inwestycji firm. Oceniając rząd Donalda Tuska z perspektywy obecnej sytuacji gospodarczej Polski, nie należy zapominać, że kryzys ma zasięg globalny i nie można obarczać ekipy rządowej winą za jego powstanie. Myślę, że gdyby wybory odbywały się dziś, ich wynik byłby taki sam. Mimo wszystko.

W pakiecie działań antykryzysowych PiS proponuje m.in. większe wydatki na inwestycje, bardziej efektywne niż dotąd wykorzystanie środków unijnych oraz wsparcie przedsiębiorczości. To bardzo atrakcyjny plan, ale ogólnikowy.

Marek Grzona

prezes Trionu

W kryzysie łatwiej tracić popularność. Wiele osób może oczekiwać cudów, a w gospodarce tak się nie dzieje. Działania rządu w walce z kryzysem są w takiej fazie, że trudno je dziś oceniać. Przykładowo, propozycje ministra Waldemara Pawlaka dotyczące wyplątania firm z toksycznych opcji poprzez zmianę prawa wydają się wykraczać poza unijne standardy. Uważam, że problemu opcji nie uda się rozwiązać w sposób zadowalający.

Nie przekonuje mnie wizja PiS. Mało w niej konkretów.

Mirosław Szmal

prezes Bumechu

Moje zdanie na temat polityki jest jednoznaczne: biznes lubi jasne przepisy i spokojną pracę. Głównie z tych powodów PO wygrała wybory.

Stanisław Waśko

wiceprezes firmy Can-Packu

Uważam, że działania rządu są właściwe. Alternatywa PiS jest z jednej strony mało konkretna (tylko hasła), a z drugiej mało realna w naszej sytuacji. Można oczywiście dyskutować, czy tempo i zakres działań rządu są optymalne. To jednakże będziemy wiedzieć dopiero post factum. Sądzę, że PO nieco straci poparcie elektoratu mniej wykształconego, który nie ma wiedzy o kryzysie i ulega manipulacji partii populistycznych typu PiS, ale także PSL (zupełnie nierealne propozycje Pawlaka). Uważam, że PiS nie przejmie inicjatywy. Większe szanse daję SLD. Jeżeli pokaże konstruktywną postawę.

Maria Rochowicz

rzecznik prasowy Story Enso

Rządowi brakuje planu profesjonalnie skonsultowanego z biznesem. Działania są za wolne, opieszałe, nietrafione, bez długofalowego planu. Próbują zadowolić opinię publiczną pozorami. PO nie traci przez kryzys, bo nie mogła go przewidzieć. To obiektywne trudności. Platforma traci z powodu braku reakcji — nie sprawdza się w trudnych warunkach. Poparcie zdobędzie ten, kto będzie miał energiczne kontrpropozycje na kryzys, inicjatywę i energię do działania. PiS ma szansę wrócić do gry, ale tu pozory nie wystarczą, partia musi mieć fachowców i prezesa Kaczyńskiego w drugim szeregu. Dla nas, firmy papierniczej, straszne są 40-procentowe podwyżki cen energii. To zabija przemysł i rodzi niechęć do rządu.

Wojciech Nazarek

prezes Energomontażu-Południe

Sytuacja na rynku jest trudna i nieprzewidywalna. Dziś każdy rząd miałby twardy orzech do zgryzienia. Cokolwiek zrobi, może być uznane za niewystarczające. Przy takim umocnieniu się euro spodziewałem się interwencji rządu. Przydałoby się również jakieś działanie w sprawie opcji walutowych. Nie chciałbym jednak, by ratowano za nasze wspólne pieniądze te zarządy firm, które spekulowały. Propozycja PiS w sprawie walki z kryzysem na pewno wymaga jeszcze dopracowania.

Artur Kłoczko

przewodniczący rady nadzorczej Cersanitu

Trudno mi oceniać działania rządu na polu walki z kryzysem. Pole widzę, konkretne działania jeszcze do mnie nie dotarły. Głosowałem na PO, ale mój głos został "kupiony" tylko i wyłącznie obietnicą zmiany ordynacji wyborczej na okręgi jednomandatowe. Tylko taka zmiana daje szansę na poprawę jakości władzy.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / PO ma poparcie z braku laku