PO: PiS będzie dążyć do przyspieszonych wyborów

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 09-01-2006, 17:34

Nominacja Zyty Gilowskiej na wicepremiera i ministra finansów nie doprowadzi do rozłamu wewnątrz Platformy Obywatelskiej, ale może być ruchem obliczonym na przejęcie części elektoratu Platformy przez Prawo i Sprawiedliwość - oceniają politycy PO.

Nominacja Zyty Gilowskiej na wicepremiera i ministra finansów nie doprowadzi do rozłamu wewnątrz Platformy Obywatelskiej, ale może być ruchem obliczonym na przejęcie części elektoratu Platformy przez Prawo i Sprawiedliwość - oceniają politycy PO. Wejście Gilowskiej do rządu może oznaczać, że PiS sonduje sytuację na scenie politycznej i będzie dążyć do przyspieszonych, wiosennych wyborów - uważają rozmówcy PAP.

Gilowska do maja ubiegłego roku była wiceprzewodniczącą PO. Wycofała się z życia politycznego po tym, gdy zarzucono jej, że w swoim biurze poselskim w Lublinie zatrudniała synową, a synowi zlecała i płaciła za ekspertyzy prawne. Liderzy PO skierowali sprawę do sądu partyjnego. Gilowska - która podkreślała, że nie złamała prawa ani statutu Platformy, a liderzy partii o wszystkim wiedzieli - zrezygnowała wówczas z członkostwa w partii.

W PO nominacja Gilowskiej interpretowana jest na dwa różne, skrajne sposoby - powiedział PAP poseł Paweł Graś. Gilowska w rządzie to - zdaniem zdecydowanej większości działaczy PO - ruch PiS obliczony na to, aby "dopiec" Platformie, doprowadzić do jej demontażu poprzez "wyciąganie" pojedynczych ludzi niezadowolonych z tego, że PO nie weszła do koalicji - mówił.

W partii pojawiają się jednak głosy, że nominacja Gilowskiej może być kolejnym zaproszeniem do rozmów o koalicji, a przynajmniej otwarciem na nie. "W tym kontekście Gilowska w rządzie mogłaby być szansą na połączenie wody z ogniem" - powiedział Graś. Politycy Platformy przyznają jednak, że powrót do rozmów koalicyjnych jest w tym momencie mało realny.

Wiceszef PO Jan Rokita uważa, że intencją powołania do rządu Gilowskiej było wprawienie w zakłopotanie Platformy. Jednak - jego zdaniem - politycy PiS stojący za tą nominacją nie wiedzą, co robią, bo Gilowska zdominuje rząd.

Zdaniem Rokity, Gilowska ze swoimi liberalnymi poglądami, wchodząc do rządu Marcinkiewicza znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. "Ale znam jej poglądy, osobowość, siłę charakteru i nawet jeśli dziś nie mówi wszystkiego, co myśli, to jestem przekonany, że nie wytrzyma i powie za dwa tygodnie albo za miesiąc. PiS będzie miał z tym dużo kłopotów. Ale sami się na to zdecydowali" - ocenił Rokita.

Senator PO Jacek Bachalski uważa, że najnowszy ruch premiera Marcinkiewicza spowoduje zwarcie szeregów Platformy, a nie ich rozłam. Przyznał natomiast, że nominacja Gilowskiej niesie niebezpieczeństwo utraty przez PO części wyborców. "Nasz elektorat może za charyzmatyczną Zytą zerkać w stronę PiS-u, czy nie zaczyna się on cywilizować w sensie gospodarczym" - powiedział.

Także zdaniem posła PO Adama Szejnfelda, w PO nie dojdzie do rozłamu. Nie oznacza to - dodał w rozmowie z PAP - że w Platformie nie ma myślenia "o jakiejś ewentualności wznowienia rozmów z PiS". "Ale by coś takiego się zdarzyło, musi dojść do konkretnej propozycji, muszą się wydarzyć konkretne zdarzenia, a nie jakieś niepoważne gierki personalno-polityczne" - powiedział.

Strategia PiS stosowana wobec PO ma na celu wywołanie nie tyle rozłamów wśród polityków Platformy i w samej partii, ile w elektoracie - uważa Szejnfeld. Jego zdaniem może to świadczyć, że PiS jednak zmierza do przyspieszonych wyborów. "Mnie się wydaje, że tu chodzi przede wszystkim o budowanie sytuacji dogodnej dla wcześniejszego rozwiązania Sejmu" - ocenił. Zgadza się z nim Bachalski: "PiS wykonuje ruchy propagandowe, sonduje, co się stanie".

Posłanka PO Iwona Radziszewska uważa, że być może PiS znajdzie w Platformie pojedynczych "ludzi bez kręgosłupa, którzy ze względów koniunkturalnych, uwiedzeni stanowiskiem, pójdą na to". "Ale nie będzie podziału. To są wszystko opowieści wyssane z palca. Nie ma takiego zagrożenia ani nigdy nie było, tak jak nigdy nie było tzw. kłopotów z Janem Rokitą" - powiedziała PAP posłanka PO.

Według marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, Platforma spodziewa się, że "mogą być różnorakie dywersje, transfery i kupna organizowane przez PiS". Komorowski ocenił, że choć nominacja Gilowskiej nie może być uważana za żaden wyłom czy rozłam w PO - bo od ośmiu miesięcy nie jest ona członkiem tej partii - to tworzy dla Platformy sytuację trudną, ale natury psychologicznej.

"Czy to będzie trudność polityczna? Zobaczymy. Będzie to zależało od jej zachowania. Czy będzie starała się być Balcerowiczem rządu PiS czy skapituluje w wymiarze własnych poglądów i przyjmie PiS-owski punkt widzenia na gospodarkę" - dodał. 

Bachalski liczy, że po nominacji Gilowskiej zarząd Platformy otworzy się na większą demokrację wewnątrz partii, głównie w dyskusji z terenem. Jego zdaniem, okoliczności odejścia Gilowskiej z PO, skierowanie jej sprawy do sądu partyjnego, czego chciał Donald Tusk, spowodowały, że mogła ona "bez żadnych zahamowań" wejść do rządu Marcinkiewicza.

We wtorek zbiera się zarząd Platformy, ma rozmawiać m.in. o sytuacji w partii po nominacji nowej wicepremier i minister finansów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane