Po półmetku jest jeszcze sporo do zrobienia

Eugeniusz Twarog, Magdalena Graniszewska, Justyna Dąbrowska, Jarosław Królak, Michalina Szczepańska, Marcel Zatoński, Katarzyna Kapczyńska, Grzegorz Suteniec
10-12-2017, 22:00

Przedsiębiorcy doceniają zmiany na lepsze, ale wytykają resortom zaniedbania i podpowiadają, na czym się skoncentrować w najbliższych dwóch latach

MINISTERSTWO FINANSÓW

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

Mateusz Morawiecki jako minister finansów i szef resortu rozwoju mówił, że 70-80 proc. czasu spędza w gmachu przy ul. Świętokrzyskiej, gdzie jest centrala krajowego fiskusa. Przejął resort we wrześniu 2016 r. i w krótkim czasie dokonał rewolucji. Zaczął od personalnej — zimą tego roku ściągnął na kluczowe stanowiska ludzi z rynku, speców od podatków „ z drugiej strony barykady”.

— Mateusz Morawiecki na pewno był bardzo odważnym ministrem finansów. Wdrożenie split paymentu — i to nie na zasadzie eksperymentu — jest czymś niezwykłym. Na plus można zaliczyć mu również to, że kontynuował pracę poprzedników nad JPK. W VAT widać efekt. Poprawa ściągalności podatków to kolejny plus. Można się spierać, na w jakim stopniu to skutek większych przychodów, ale widać, że do budżetu wpływa więcej — mówi Bogdan Zatorski z Sage Polska.

Wyższe przychody z VAT dobrze wpłynęły na sytuację budżetu. Przez sporą część roku resort co miesiąc chwalił się nadwyżką w kasie, a deficyt ma być o około 9 mld zł niższy od założonego. Bogdan Zatorski pytany o oczekiwania wobec nowej obsady resortu finansów odpowiada, że życzyłby sobie kontynuacji w duchu poprzednika. Sporym wzywaniem stojącym przed ministerstwem jest rozruch systemu STIR w przyszłym roku oraz split paymentu. Biznes nadal czeka też m.in. na definicję należytej staranności.

MINISTERSTWO ROZWOJU

Powstało na miejsce Ministerstwa Gospodarki, z czasem miało przejąć kompetencje wygaszanego resortu skarbu. Mateusz Morawiecki liczył, że trafią do niego kluczowe dla rynku finansowego spółki. Ministerstwo Rozwoju (MR) miało być zapleczem projektowym i analitycznym, a spółki — zbrojnym ramieniem. Ostatecznie resort nic poza PKO BP, PFR i BGK nie dostał.

MR z dość nieokreślonymi kompetencjami zaczęło odgrywać rolę pośrednika w rządzie, spinając różne prace na styku finansów i cyfryzacji oraz w relacjach ze spółkami z grupy PFR. Resort stał się też centrum kompetencyjnym w zakresie wspierania start-upów i wspólnie z Ministerstwem Finansów odegrał rolę w pracach nad przygotowaniem podwalin pod budowę fintechowego hubu w Polsce. Niemałym osiągnięciem ministerstwa jest uruchomienie programu Polska bezgotówkowa. Na jego konto idzie też kilka znaczących inwestycji ściągniętych do Polski.

Dobrym pomysłem jest też zmiana definicji specjalnych stref ekonomicznych. To jednak na razie pomysł: projekt ustawy wciąż nie wyszedł z MR, a kluczowe będzie rozporządzenie, które jeszcze nie zostało oficjalnie zaprezentowane. Biznes cały czas czeka również na konstytucję dla biznesu, dokument, który już dawno miał zostać przyjęty. Sporo pracy czeka resort w związku z wdrażaniem kolejnych elementów strategii Polski Cyfrowej.

MINISTERSTWO RODZINY, PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ

Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego

Jeden z dwóch flagowych projektów resortu, program 500+, to ogromne obciążenie dlafinansów publicznych. Dzięki dobrej koniunkturze obecnie nie jest to bardzo odczuwalne, ale w perspektywie długoterminowej zapewne będzie. Program ma jednak również plusy — wyrównuje różnice w dochodach i poprawia sytuację najuboższych rodzin. Patrząc przez pryzmat celu, jakim było wspieranie demografii, można jednak prawdopodobnie wskazać lepsze rozwiązania. Obecnie dużą przeszkodą dla kobiet jest pogodzenie pracy zawodowej z opieką nad dzieckiem.

Z perspektywy demografii bardziej istotna jest więc poprawa systemu opieki nad dziećmi, w szczególności rozwój żłobków i przedszkoli. Obniżenie wieku emerytalnego natomiast jest decyzją chybioną. Niewykluczone, że kolejne rządy będą musiały ją skorygować. Poszliśmy pod prąd w stosunku do całej Europy, gdzie z reguły wiek się podwyższa. Nasz system emerytalny jest obecnie mocno obciążony, a docelowo będzie niewydolny. Ponadto, ze względu na dużą emigrację w przeszłości i starzejące się społeczeństwo, brakuje nam rąk do pracy.

MINISTERSTWO INFRASTRUKTURY I BUDOWNICTWA

Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej

Dotychczas to spółki oraz instytucje podległe Ministerstwu Infrastruktury i Budownictwa wyznaczały priorytety inwestycyjne, które często wzajemnie się wykluczały i wcale nie musiały być zgodne z interesem transportowym państwa. Dlatego też ważne jest wzmocnienie kompetencji i pionu nadzoru w resorcie — by ministerstwo infrastruktury faktycznie kreowało polityką infrastrukturalną i budowlaną, a nie tylko przybijało pieczątkę na planach zgłoszonych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, PKP Polskie Linie Kolejowe czy Polskie Porty Lotnicze.

Ważna jest też poprawa relacji z innymi krajami, dzięki której rozwinąłby się transport międzynarodowy. Korkować zaczynają się zarówno polskie porty, jak też sieć komunikacyjna, zwłaszcza kolejowa, w kraju. Pojawiają się więc koncepcje dotyczące transportu towarów z Chin, pozwalające na ominięcie Polski. Dlatego oprócz wizji, spójnej polityki transportowej i inwestycji usprawniających przejazd towarów w Polsce konieczne jest dyplomatyczne wsparcie na arenie międzynarodowej.

MINISTERSTWO SPRAWIEDLIWOŚCI

Łukasz Bernatowicz, ekspert prawny Business Centre Club

W pierwszej połowie kadencji resortu sprawiedliwości na pierwszy plan wśród regulacji dotyczących działalności gospodarczej niewątpliwie plasuje się tzw. konfiskata rozszerzona. O ile idea odbierania majątków przestępcom jest słuszna, o tyle wykonanie jej pozostawia wiele do życzenia. Istnieje uzasadniona obawa, że przepisy pozwalające na konfiskowanie majątków firm nienależących do sprawcy czynu zabronionego mogą być nadużywane i wykorzystywane np. do nieuczciwej walki konkurencyjnej czy wręcz do akcji politycznych wobec niewygodnych dla władzy biznesmenów.

Podobnie rzecz się ma z tzw. komisją weryfikacyjną w sprawie reprywatyzacji nieruchomości warszawskich. Tu także idea jest słuszna, lecz jej wykonanie jest absolutnie nie do przyjęcia. Jedną patologię zastąpiono inną. Ta komisja jest niekonstytucyjna i jej działalność urąga wszelkim standardom prawnym. Za parę lat może się okazać, że sądy będą zwracać te majątki. Najważniejszym zadaniem resortu w kolejnych dwóch latach kadencji jest niewątpliwie przyspieszenie postępowań sądowych, także gospodarczych.

MINISTERSTWO ENERGII

Jeśli proces formowania rządu pod batutą Mateusza Morawieckiego zaowocuje spekulacjami na temat przyszłości Krzysztofa Tchórzewskiego, nie będzie to dla niego nowością. Pogłoski o możliwej rezygnacji, dymisji czy problemach zdrowotnych ministra energii powracają regularnie, choć minione dwa lata wskazują raczej na jego mocną pozycję polityczną, a deklaracje — na dobre zdrowie. Dwa lata upłynęły Ministerstwu Energii przede wszystkim na wyprowadzaniu sektora górniczego na prostą.

Pod względem społecznym jest to sukces, bo obyło się bez górniczych protestów. Pod względem czysto finansowym też można uznać, że się udało — śląskie spółki węglowe znów zarabiają, realizują porozumienia kredytowe i inwestują. Problem w tym, że odbicie od dna wynika ze wzrostu cen węgla energetycznego i koksowego na rynkach światowych, a nie wydobycia, które spadło, bo spółki wstrzymywały inwestycje. Ponadto ostatnio, np. PGG i JSW, porzuciły cięcie kosztów na rzecz podwyższania wynagrodzeń.

Tymczasem eksperci przewidują, że w końcu ceny węgla spadną. Dla zarządów i ministerstwa będzie to wyzwanie. Bieżącym problemem ministra energii jest smog, który w zeszłym roku po raz pierwszy zaistniał w dyskusjach politycznych i społecznych. W dalszej perspektywie do zgryzienia będą jeszcze twardsze orzechy: elektrownia atomowa, a także węglowa — w Ostrołęce (budować czy nie?). W legislacji ogromne znaczenie będą miały negocjacje zaproponowanego przez Komisję Europejską pakietu zimowego oraz wdrażanie krajowego rynku mocy.

MINISTERSTWO ŚRODOWISKA

Na wizerunku Jana Szyszki, ministra środowiska, piętno odciskają głównie kontrowersje wokół Puszczy Białowieskiej, ale jego resort ma też wiele do powiedzenia w biznesie. W energetyce na razie zaliczył porażkę w negocjacjach dotyczących reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla. Komisja nie zgodziła się m.in. na polski pomysł, by lasy mogły częściowo zwalniać kraj z obowiązków związanych z CO2. Kolejne wyzwanie to międzynarodowy szczyt klimatyczny COP24 (w grudniu 2018 r. w Katowicach), którego prezydentem będzie Jan Szyszko. Jego resort jest też ostatnio aktywny w obszarze surowców — m.in. zabiega, by ZE PAK dostał zgody środowiskowe na nową odkrywkę węgla brunatnego. Ogłosił też założenia polityki surowcowej kraju, nad którą pracuje.

Ministerstwo ma również sentyment do geotermii. Nadzorowany przez nie NFOŚiGW zamierza finansować prace poszukiwawcze w wielu miejscach w Polsce. Zupełnie nowym wyzwaniem będzie natomiast zarządzanie branżą wodociągową, która od stycznia 2018 r. przechodzi pod kuratelę resortu środowiska. Zmiana już daje się firmom we znaki.

— 12 grudnia musimy zacząć przygotowywać wnioski taryfowe, by w ciągu 90 dni zostały zatwierdzone. Problem w tym, że nie ma rozporządzenia taryfowego i nie wiadomo, czy wyda je jeszcze resort infrastruktury, czy dopiero MŚ — mówi Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie. Wnioski trzeba przygotować na trzy lata, a dotychczas zatwierdzano je co roku. Nie wiadomo także, na jakiej podstawie firmy mają prognozować ceny energii czy zatrudnienie. Jeśli wezmą pod uwagę najbardziej pesymistyczny wariant, regulator może im zarzucić bezpodstawne zawyżanie cen.

MINISTERSTWO CYFRYZACJI

Borys Stokalski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji

Do sukcesów ministra cyfryzacji należy udany debiut — realizacja wsparcia informatycznego dla programu 500+ we współpracy z instytucjami finansowymi, przeniesienie do resortu kluczowych rejestrów państwowych i polityka kadrowa. Na bilans sukcesów i porażek jest jednak za wcześnie. Wiele projektów, takich jak platforma integracji usług i danych, integracja systemu rejestrów państwowych, portal GOV. PL czy węzły (krajowy i transgraniczny e-identyfikacji), jest w toku.

Oszczędności w budżecie — jeden z flagowych efektów nowego modelu — wiążą się niestety z zapaścią procesu kontraktacji projektów tworzących program Polska Cyfrowa, która spadła o ponad 40 proc. Zamiast skutecznie wyeliminować deficyty w zakresie kultury zarządzania i ładu cyfryzacji, minister cyfryzacji promuje tezę, że rozwiązaniem jest zastąpienie współpracy z rynkiem budową państwowych firm informatycznych, zasilanych kontraktorami wysysanymi z rynku przez firmy pośrednictwa pracy dla specjalistów (body leasing). Problemy widać też w obszarach regulacyjnych — wydaje się, że stricte merytoryczne przywództwo okazuje się czasem nie dość skuteczne w relacji z resortami i agencjami posiadającymi realną siłę polityczną.

MINISTERSTWO ZDROWIA

W ciągu dwóch lat w resorcie zdrowia Konstanty Radziwiłł zdołał przeprowadzić rewolucje na kilku frontach. Dwie sztandarowe ustawy z jego dominium to sieć szpitali, która zmieniła organizację systemu ochrony zdrowia i zapewniła większe pieniądze publicznym placówkom, a także „apteka dla aptekarza” (formalnie projekt był poselski), ograniczająca możliwość tworzenia i rozbudowy sieci na rynku aptecznym. Wprowadził też m.in. bezpłatne leki dla seniorów, zmiany dotknęły podstawową opiekę zdrowotną i ratownictwo medyczne.

Wyzwania na kolejne lata to m.in. rosnące oczekiwania płacowe pracowników ochrony zdrowia (co było widać choćby w czasie tegorocznych protestów rezydentów) i zawsze aktualna w resorcie przy Miodowej walka o skrócenie kolejek do lekarzy. Resort ma też opracować nową politykę lekową państwa i doprowadzić do zapowiadanej od dawna dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej, która ma zmienić zasady refundacji m.in. protez i leków na rzadkie choroby, ograniczyć wywóz z kraju tanich farmaceutyków i wesprzeć za pomocą specjalnego funduszu innowacyjność w polskiej farmacji.

MINISTERSTWO ROLNICTWA

Marian Sikora, przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych

Cały czas niezałatwiona pozostaje kwestia ASF [wirusa afrykańskiego pomoru świń, choroby przenoszonej przez dziki, która wyklucza naszą wieprzowinę z wielu rynków eksportowych — red.], ale dużo udało się ministerstwu wywalczyć na szczeblu unijnym, m.in. w zakresie finansowania likwidacji zagrożonych stad. Podobnie było w przypadku kryzysu w branży mleczarskiej — bardzo niskich cen mleka — resort był mocno zaangażowany w uzyskanie pomocy dla rolników. Cenimy też walkę o otwieranie nowych rynków dla polskiego eksportu oraz to, że minister spotyka się ze związkami branżowymi — to jest rzeczywiście wielostronna komunikacja i czujemy się słuchani.

Czeka nas jednak wiele wyzwań. Po pierwsze — co się stanie z polskim eksportem do Wielkiej Brytanii po brexicie, po drugie — wciąż nie pozbieraliśmy się po ogłoszeniu rosyjskiego embarga. Nie mniej ważne są obecnie rozważane zakazy hodowli zwierząt futerkowych — Niemcy i Holendrzy już zacierają ręce, oraz uboju rytualnego. To miliardy, które mogą stracić nie tylko ich producenci, ale także inni rolnicy. Po ostatnim wstrzymaniu uboju rytualnego drastycznie potaniał cały surowiec. Mniejsze hodowle to też mniejsze zapotrzebowanie np. na zboża od lokalnych rolników.

KOMENTARZ: JACEK ZALEWSKI

Mateusz Morawiecki desygnowany został na prezesa Rady Ministrów 8 grudnia, w dniu przyjęcia dymisji Beaty Szydło — zatem konstytucyjnie powinien zostać powołany na premiera wraz z nowym rządem do 22 grudnia. Na przygotowanie exposé oraz uzyskanie od Sejmu wotum zaufania miałby potem czas do 6 stycznia 2018 r. Te brzegowe terminy zostaną jednak radykalnie skrócone i we wtorek 12 grudnia dopełnią się obie procedury — prezydenckie powołanie i sejmowe głosowanie. Powodem są nie tylko święta i kalendarz Sejmu, który obraduje 12-15 grudnia, a później 9-11 stycznia 2018 r. — wszak w sprawie tak ważnej marszałek zwołałby dodatkowe posiedzenie np. 21 grudnia. 14-15 grudnia odbywa się jednak szczyt Rady Europejskiej, na który Mateusz Morawiecki musi jechać jako premier już upełnomocniony — skoro jednym z głównych celów jego awansowania ma być poprawa unijnego wizerunku Polski.

Przyspieszone tempo pozwoli na zakończenie długiego serialu tzw. rekonstrukcji rządu, ale tylko w wątku osoby premiera, bo w odniesieniu do ministerstw rozgrywka trwa nadal.

Nowy premier zaproponuje z marszu powołanie niemal całego starego rządu (na pewno musi znaleźć ministrów na swoje miejsca w resortach rozwoju oraz finansów), a dopiero w styczniu dokona zmian personalnych i zapewne strukturalnych. Dla sprawności zarządzania każdą strukturą taki tryb reorganizowania jest fatalny — gabinet powinien zostać powołany od razu w kształcie docelowym, właśnie po to desygnowany premier dostaje aż 14 dni. Tym razem kalendarz okazuje się jednak za ciasny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twarog, Magdalena Graniszewska, Justyna Dąbrowska, Jarosław Królak, Michalina Szczepańska, Marcel Zatoński, Katarzyna Kapczyńska, Grzegorz Suteniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Po półmetku jest jeszcze sporo do zrobienia