Po południu WIG20 znów dotarł pod szczyt hossy

(Artur Szymański)
opublikowano: 02-12-2005, 15:16

Po południu WIG20 po raz drugi dziś zbliżył się do tegorocznego szczytu. Pierwsza, poranna próba jego poprawienia nie przyniosła efektów. Drugie podejście wygląda solidniej, bo przy nieco większej aktywności handlu. Grunt to nie dopuścić do spadku końcówce sesji.

Po południu WIG20 po raz drugi dziś zbliżył się do tegorocznego szczytu. Pierwsza, poranna próba jego poprawienia nie przyniosła efektów. Drugie podejście wygląda solidniej, bo przy nieco większej aktywności handlu. Grunt to nie dopuścić do spadku w końcówce sesji.

Ostatnia sesja tygodnia przynosi spore emocje. Zaczęła się od wysokiego C, bo otwarcie sesji wypadło nieco wyżej od szczytu 2564,88 pkt z 3 października (w cenach zamknięcia). Nie udało się jednak poprawić maksimum 2573,41 pkt (w cenach dnia) z następnego dnia, zaś kolejne godziny upłynęły na osuwaniu się indeksów.

Około południa WIG20 dotarł niemalże do poziomu wczorajszego zamknięcia i dopiero to obudziło kupujących. Od ponad trzech godzin WIG20 odrabia straty. Zamknięcie zapowiada się ciekawie. Mamy jeszcze około 60 minut notowań przed sobą. Bykom powinno zależeć na zamknięciu przynajmniej wyrównującym rekord sprzed dwóch miesięcy. A najlepiej by wypadło na nowym szczycie.

Natomiast ewentualna powtórka porannego scenariusza, czyli wycofanie się byków spod szczytu, byłaby kiepskim prognostykiem na następny tydzień aczkolwiek niekoniecznie musiałaby zaraz oznaczać nakreślenie formacji podwójnego szczytu zapowiadającej zmianę trendu na spadkowy. Wiele zależeć będzie od zachowania rynków amerykańskiego i giełd zachodnioeuropejskich w przyszłym tygodniu.

Zbliżający się koniec roku tradycyjnie rodzi nadzieje na tzw. rajd św. Mikołaja, zaś początek nowego roku na „efekt stycznia”. Z naszej ankiety przeprowadzonej wśród analityków (ankieta PB) wynika jednak, że oceny perspektywy rynku mocno się różnią. Optymiści prognozują wzrost WIG20 na koniec roku nawet na 2650 pkt, pesymiści widzą indeks 400 pkt niżej.

Na godzinę przed końcem sesji obroty na akcjach z WIG20 wynoszą około 550 mln zł, czyli są już wyższe od wczorajszych. To dobry sygnał, aczkolwiek prawie 200 mln zł to zasługa samego PKN Orlen, drożejącego o prawie 2 proc. Dużą wartością handlu 120 mln zł i prawie 1,5-proc. skokiem notowań może się pochwalić też PKO BP. Na akcjach pozostałych blue chipów obroty są dużo skromniejsze. Powinno dołączyć szersze spektrum spółek aby wybicie na nowe szczyty stało się faktem.

Zwyżkę hamuje Telekomunikacja Polska. Akcje tracą na wartości około 1,7 proc. kontynuując wczorajszy zjazd. Wczoraj wiceministra transportu powiedziała, że dzięki strategii rządu udział TP w rynku abonenckim może spaść z obecnych około 90 proc. do 70 proc. do końca 2007 r. Nie ma się więc co dziwić, że brak jest chętnych na akcje operatora. Czwarty kolejny raz historyczny rekord poprawia KGHM (obroty tylko 40 mln zł), czemu sprzyja kolejny skok ceny miedzi na światowych giełdach metali.

Kolejny dzień i kolejne manewry polityków PiS względem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Jednego dnia premier zapewnia, że PGNiG zostanie na giełdzie. Drugiego dnia minister skarbu temu przeczy. W dzisiejszym „PB” ("Manewry z PGNiG") Paweł Poncyliusz z PiS, wiceprzewodniczący sejmowej komisji skarbu oznajmia, że PGNiG zostanie wycofane z GPW, a następnie powróci na nią ale pod inną nazwą i bez infrastruktury przesyłowej i EuRoPol Gazu. Kurs traci około 3,7 proc. przy 60-mln obrotach. AS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Artur Szymański)

Polecane