PO przeciwna negocjacjom podczas kampanii, PiS chce rozmawiać

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 30-09-2005, 18:56

Platforma Obywatelska uważa, że negocjacje koalicyjne w sprawie utworzenia rządu nie powinny toczyć się w trakcie kampanii prezydenckiej. Według Donalda Tuska, przerwa w rozmowach "przyda się, żeby ostudzić głowy". Prawo i Sprawiedliwość jest przeciwne zawieszeniu rozmów. "Bardzo prosimy PO o powrót do stołu rozmów" - mówił Ludwik Dorn.

Platforma Obywatelska uważa, że negocjacje koalicyjne w sprawie utworzenia rządu nie powinny toczyć się w trakcie kampanii prezydenckiej. Według Donalda Tuska, przerwa w rozmowach "przyda się, żeby ostudzić głowy". Prawo i Sprawiedliwość jest przeciwne zawieszeniu rozmów. "Bardzo prosimy PO o powrót do stołu rozmów" - mówił Ludwik Dorn.

Podczas czwartkowych rozmów koalicyjnych obie strony pozostały przy swoich zdaniach - spór dotyczył tego, czy program rządzenia ma przedstawić PiS, a PO się do niego ustosunkować - co proponowała Platforma, czy też - jak chciało PiS - obie partie mają go wypracować wspólnie.

Szef PO Donald Tusk powiedział w piątek w Brukseli, po spotkaniu z szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso, że kolejne negocjacje koalicyjne PO-PiS odbędą się "kiedy partnerzy będą gotowi nie do przekrzykiwania się, ale bardzo poważnej rozmowy". Według niego, przerwa w rozmowach "przyda się, żeby ostudzić głowy".

W odpowiedzi szef klubu PiS Ludwik Dorn powiedział dziennikarzom, że jest przeciwny zawieszeniu rozmów o rządzie na czas trwania kampanii prezydenckiej. "Bardzo prosimy PO o powrót do stołu rozmów" - dodał. Powiedział też, że PiS nie zgodzi się już na rozmowy z PO w świetle kamer.

"My nie mówimy, że nie chcemy rozmawiać, tylko tak nam się po prostu wydaje, że do czasu zakończenia kampanii prezydenckiej będzie bardzo trudno o odpowiednie warunki" - powiedział z kolei Bronisław Komorowski. Polityk Platformy powtórzył w rozmowie z dziennikarką PAP, że warunkiem PO rozpoczęcia rozmów jest przekazanie jej przez PiS projektu działań rządu.

Tusk nie odpowiedział na ultimatum PiS, które domagało się przedstawienia w piątek kandydatury PO na wicepremiera. "Będę robił wszystko, tak jak do tej pory, żeby nie było emocji, waśni, ultimatów, niepotrzebnych nerwowości" - powiedział Tusk, apelując o "pokojowy nastrój" przy "budowaniu nowej rzeczywistości w Polsce".

Tymczasem w Warszawie lider Samoobrony Andrzej Lepper powtórzył w liście do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że prezes PiS może "liczyć na życzliwe wsparcie" Samoobrony przy budowie koalicji z udziałem LPR i PSL. 

Jednak Ludwik Dorn odrzucił wariant koalicji PiS z LPR i PSL przy wsparciu Samoobrony. Z PSL "nie rozmawialiśmy o sprawach rządowych" - powiedział Dorn pytany o niedawne spotkanie liderów PiS i PSL.

Również w piątek Dorn skierował do innych klubów parlamentarnych, które weszły do Sejmu, zaproszenia do rozmów, które miałyby się rozpocząć od poniedziałku, na temat ukonstytuowania władz Izby.

Według wcześniejszej propozycji PiS skierowanej do PO, gdyby Platforma stała się partią koalicyjną, miałaby prawo do wskazania wicepremiera oraz wystawienia kandydata na marszałka Sejmu. Dorn wyjaśnił, że jego inicjatywa rozmów z innymi klubami o składzie Prezydium Sejmu jest wyciągnięciem wniosków z wypowiedzi przedstawicieli PO, by zawiesić rokowania koalicyjne.

Odnosząc się do wypowiedzi Dorna, Komorowski ocenił, że PiS wysyła "niejasne sygnały". "Widać, że z jednej strony nie potrafi w dalszym ciągu pozbyć się języka dyktatu i dociskania do ściany, połączonego z zawoalowanym - ale jednak - szantażem, że z kim innym uzgodni kwestie podziału Prezydium Sejmu. To źle, bo takim językiem niczego się z Platformą nie uzgodni, ani niczego się nie uzyska" - oświadczył Komorowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane