Po śmierci Nijazowa umowy gazowe z Rosją zagrożone - prasa

(Marek Druś)
22-12-2006, 12:31

Śmierć dożywotniego prezydenta Turkmenistanu Saparmurada Nijazowa grozi podważeniem umów z Rosją na dostawy gazu do Europy - pisze w piątek prasa rosyjska.

Śmierć dożywotniego prezydenta Turkmenistanu Saparmurada Nijazowa grozi podważeniem umów z Rosją na dostawy gazu do Europy - pisze w piątek prasa rosyjska.

Nijazow, który zmarł w nocy ze środy na czwartek na zawał serca, nie pozostawił oczywistego następcy - osobiście zatroszczył się o to, by nikt z jego otoczenia nie miał bazy politycznej. Tymczasem Turkmenistan ma piąte co do wielkości zasoby gazu ziemnego na świecie, a wśród jego odbiorców są m.in. Rosja i znaczna część Unii Europejskiej.

"Śmierć Turkmenbaszy (Wodza Turkmenów, jak sam siebie nazywał) stawia pod znakiem zapytania porozumienia gazowe między Aszchabadem a Gazpromem" - pisze dziennik "Kommiersant", podkreślając, że Rosja podobnie jak państwa zachodnie znajduje się w "nadzwyczaj trudnej sytuacji".

"W Turkmenistanie wybuchła zażarta walka o władzę, jest to jednak zarazem nowy etap walki między Rosją, Chinami i Unią Europejską o gaz turkmeński" - uważa gazeta.

Według dziennika "Izwiestija", który jest kontrolowany przez Gazprom, największym zagrożeniem dla Rosji, dysponującej "niemal wyłącznymi prawami do tranzytu gazu turkmeńskiego", jest "rewizja gazowych kontraktów".

"Po śmierci Nijazowa Turkmenistan stanie się najprawdopodobniej sceną ostrej gry geopolitycznej. (...) Polityka Turkmenbaszy przy całej swej egzotyczności chroniła kraj od ingerencji zewnętrznej.(...) Chętnych do wpłynięcia na wybór nowej głowy państwa turkmeńskiego nie będzie brakować" - pisze gazeta, dodając, że Unia Europejska będzie chciała zapewnić sobie gaz turkmeński "z ominięciem Rosji".

Także dziennik "Wriemia Nowostiej" uważa, że "walce o władzę (w Turkmenistanie) będą towarzyszyć potyczki geopolityczne między Rosją, Chinami i Stanami Zjednoczonymi", co może mieć wpływ na stabilność dostaw nośników energii". Gazeta podkreśla, że Gazprom kupuje rocznie od Turkmenistanu 40 mld m sześc. gazu, czyli 7 proc. tego, co sprzedaje za granicę.

"Jeśli śmierć Nijazowa wywoła niestabilność polityczną w Turkmenistanie, może to doprowadzić do przerwania dostaw gazu turkmeńskiego spółce Rosukrenergo (dostarczającej gaz na Ukrainę)" - cytują "Izwiestija" analityka Deutsche UFG Pavla Kushnira, zdaniem którego "może dojść do obniżenia dostaw gazu do Rosji i Unii Europejskiej".

Natomiast specjalizujący się w tematyce gospodarczej dziennik "Wiedomosti" wyraża przekonanie, że Turkmenistan "potrzebuje Rosji w okresie przejściowym", dzięki czemu Rosja będzie mogła liczyć na ustępstwa, które byłyby niemożliwe za Nijazowa.

Niektóre gazety rosyjskie piszą przy tym o "przewrocie" w Turkmenistanie. Zdaniem "Kommiersanta" tak właśnie należy określić tymczasowe powierzenie pełnienia obowiązków prezydenta wicepremierowi Kurbangułemu Berdymuchammedowowi, gdyż zgodnie z turkmeńską konstytucją powinien je do czasu wyborów sprawować przewodniczący parlamentu (Owezgeldy Atajew). Temu tymczasem Prokuratura Generalna natychmiast wytoczyła sprawę karną i został zatrzymany.

"W Turkmenistanie podjęto wszelkie kroki, by nikt nie mógł wpływać z zewnątrz na wewnętrzną sytuację polityczną.(...) Siły zbrojne zostały postawione w stan podwyższonej gotowości bojowej, zaostrzono kontrolę granic, a granicę z Uzbekistanem w ogóle zamknięto" - pisze "Kommiersant".

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Marek Druś)

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Po śmierci Nijazowa umowy gazowe z Rosją zagrożone - prasa