Po świetnym początku indeksy straciły impet

Roman Przasnyski
opublikowano: 28-07-2009, 00:00

Handel akcjami na warszawskiej giełdzie zaczął się wczoraj od bardzo mocnego uderzenia. Indeks największych spółek już na starcie skoczył do 2131,5 pkt, o 1,9 proc. wyżej niż w piątek. Pierwsze minuty zwiekszyły jeszcze zwyżkę. WIG20 ustanowił szczyt trwającej już pięć miesięcy fali wzrostów. Pokrywał się on niemal idealnie z najlepszym wynikiem osiągniętym w czasie sesji z 14 października 2008 r. I tu zaczęły się schody.

Analitycy techniczni powiedzieliby pewnie, że zwyżkę zatrzymał ważny opór znajdujący się w połowie białej świecy z 8 października. W każdym razie ta biała świeca, oznaczająca, że tego dnia WIG20 zakończył sesję wyżej, na początku zwiastowała niewielką przerwę w silnej fali spadkowej. Po tej przerwie indeks największych spółek spadał niemal bez wytchnienia, o jedną trzecią. A 10 października mieliśmy sesję koszmar. WIG20 spadł o ponad 8 proc. przy gigantycznych obrotach. Niespełna miesiąc po upadku Lehman Brothers. Jak ten czas leci…

Mimo znacznego pogorszenia się nastrojów wczorajszej sesji nie można nazwać koszmarem, ale nie ma też powodów do radości. Już po raz drugi indeksowi największych firm nie udaje się dowieźć osiągniętego w ciągu dnia rekordu do końca sesji. Ton wydarzeniom na naszym parkiecie nieodmiennie nadają te same spółki. Dobrą atmosferę zrobił bardzo mocny na początku dnia KGHM. Jednak tuż przed południem zaliczył dołek, czym mocno osłabił WIG20 i morale kupujących. Niemal identycznie, a nawet gorzej zachowywał się kurs akcji Telekomunikacji Polskiej. Spory wzrost z początku sesji stopniał w oczach już po mniej więcej godzinie. Po stabilizacji na niskim poziomie spadek wczesnym popołudniem został znacznie pogłębiony. Strata przekraczała 2 proc. Kurs Pekao zachowywał się niemal tak samo. Tyle że w przypadku tych papierów spadek około godziny 15.00 sięgał niemal 3 proc. Pozostałe duże banki, czyli BRE i BZ WBK, także traciły grubo ponad 2,5 proc. W gronie największych firm jedynym, poza KGHM, obrońcą WIG20 przed jeszcze większym spadkiem były akcje PKO BP, które zwyżkowały o ponad 3 proc. To też ciekawostka. Papiery wszystkich największych banków mocno tanieją, a tego jednego wręcz przeciwnie.

Ostatecznie WIG20 stracił 0,41 proc. Pozostałe wskaźniki poradziły sobie zdecydowanie lepiej. Indeks najmniejszych spółek zwiększył swoją wartość jedynie o 0,07 proc., WIG o 0,16 proc., ale mWIG40 zwyżkował aż o 2,15 proc. Obroty były całkiem spore i wyniosły ponad 1,5 mld zł. Z tego 930 mln zł na pięciu największych spółkach.

Siła naszego rynku giełdowego w samym środku lata naprawdę może imponować. Nawet jeśli znaczna jej część jest importowana. Impet wzrostów zaczyna jednak słabnąć. Coraz trudniej utrzymać nowe szczyty osiągnięte w trakcie sesji. Niektórzy analitycy w takich sytuacjach uwielbiają mówić o zbliżającej się korekcie. Tym razem mogą mieć rację.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy