Po Triadzie i Sky Clubienie zostało nic

opublikowano: 15-07-2013, 00:00

W upadłych biurach podróży nie ma pieniędzy nawet na prowadzenie upadłości. Ich wierzyciele muszą obejść się smakiem

Pod koniec czerwca 2013 r. syndycy Triady (funkcjonującej dziś jako BBPT) i Sky Clubu (SC, na jesieni 2011 r. przejął działalność i majątek Triady) podzielili się lokalami biurowymi w centrum Warszawy, jakie zostały po tych dwóch — jeszcze niedawno dużych, a dziś upadłych — biurach podróży. Zgodnie z ugodą, właścicielem dwóch lokali, wartych według wycen 3,75 mln zł, zostało BBPT, a dwóch kolejnych, o wartości 3,38 mln zł — SC. Czy pieniądze ze sprzedaży lokali trafią do wierzycieli bankrutów? Bynajmniej.

Zobacz więcej

WIZJA A RZECZYWISTOŚĆ: Jeszcze półtora roku temu Grzegorz Leszczyński, prezes DM IDMSA, który zaangażował się w inwestycję w Sky Club, snuł plany prześcignięcia największego biura podróży w kraju — Itaki. Dziś jest jednym z wierzycieli, którzy na upadłości BBPT i Sky Clubu stracili najwięcej. [FOT. WM]

— Ugoda miała głównie charakter formalny, do masy upadłości SC nic z niej nie trafi, bo lokale mają niższą wartość niż hipoteki na nich ustanowione [największa, Toyota Banku Polska, opiewa aż na 15 mln zł — red.] — tłumaczy Lechosław Kochański, syndyk SC. M.in. dlatego złożył właśnie w sądzie wniosek o umorzenie postępowania upadłościowego SC — ze względu na brak kosztów nawet na jego prowadzenie.

Upadek marki

Analogicznego wniosku nie składa na razie Joanna Opalińska, syndyk BBPT, ale niewykluczone, że również ona wkrótce będzie musiała to zrobić.

— Wciąż jest szansa na odzyskanie do masy upadłości pewnych należności, więc na razie się nie poddaję. Sytuacja jest jednak bardzo trudna — przyznaje Joanna Opalińska.

Mogłaby być lepsza, gdyby udało się sprawnie sprzedać znaki towarowe, jakimi dysponowało BBPT w momencie upadłości, w kwietniu 2012 r. Wtedy wciąż działał SC, sprzedając wycieczki pod markąswoją i Triady. Jeszcze trzy lata temu ta ostatnia wyceniana była nawet na 100 mln zł. Po upadłości BBPT biegły wszystkie znaki z grupy wycenił na ponad 4,25 mln zł, a syndyk wystąpiła o ich sprzedaż w pierwszej kolejności. Sąd upadłościowy rozpatrywał jednak jej wnioski tak długo, że w tym czasie (na początku wakacji 2012 r.) upadł Sky Club, a marka zniknęła z rynku. Efekt? Dziś syndyk spodziewa się, że z ich sprzedaży nie dostanie więcej niż… 30 tys. zł.

Bałagan w księgach

Pracę syndyków mocno utrudnia też wielki bałagan, jaki panował w księgowości obu spółek. Jak pisał „Puls Biznesu”, m.in. z ustaleń Urzędu Kontroli Skarbowej wynika, że księgi prowadzone były nierzetelnie i niezgodnie ze standardami rachunkowości, a w niektórych okresach — w ogóle. Dochodziło też do sztucznych księgowań. To dlatego dziś trudno nawet oszacować, ile długów zostawiły po sobie obie spółki. Tylko w przypadku BBPT na liście wierzycieli znajduje się 270 podmiotów, a ich wierzytelności (wszystko wskazuje na to, że nie do odzyskania) to 40 mln zł.

W lepszej sytuacji są klienci, którzy nie wylecieli na wycieczki z SC. Ich roszczenia pokryte będą poza postępowaniem upadłościowym z gwarancji ubezpieczeniowej TU Europa na 25 mln zł. Czy pieniędzy wystarczy dla wszystkich? Okaże się po 8 sierpnia 2013 r., kiedy minie termin zgłaszania roszczeń w tej sprawie do mazowieckiego urzędu marszałkowskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu