Po wymęczonym zwycięstwie nad Ekwadorem, Anglia w ćwierćfinałach

(Tadeusz Stasiuk)
25-06-2006, 19:58

Bramka Davida Beckhama z rzutu wolnego przesądziła o awansie Anglików do ćwierćfinału mistrzostw świata. Podopieczni trenera Svena-Gorana Erikssona rozegrali słabe spotkanie, ale to wystarczyło na pokonanie Ekwadorczyków. W takim stylu angielski zespół nie ma jednak prawa myśleć o najlepszej czwórce niemieckiego turnieju.

Bramka Davida Beckhama z rzutu wolnego przesądziła o awansie Anglików do ćwierćfinału mistrzostw świata. Podopieczni trenera Svena-Gorana Erikssona rozegrali słabe spotkanie, ale to wystarczyło na pokonanie Ekwadorczyków. W takim stylu angielski zespół nie ma jednak prawa myśleć o najlepszej czwórce niemieckiego turnieju.

Beckham, podobnie jak jego partnerzy z reprezentacji, zawiódł. Jednak tylko jedno celne, aczkolwiek fantastyczne uderzenie sprawiło, że może czuć się bohaterem. Jako pierwszy Anglik wpisał się na listę strzelców w trzecich mistrzostwach z rzędu. Gola zdobył po godzinie gry, kiedy do wejścia na murawę przygotowany był już napastnik Peter Crouch. Wydawało się, że zastąpi... Beckhama.

Do tego momentu z boiska wiało nudą. Anglicy próbowali rozmontować ekwadorską obronę długimi podaniami, lecz osamotniony w ataku Wayne Rooney nie był w stanie dobiec do niedokładnych, zbyt mocnych zagrań. Nieoczekiwanie w pierwszej połowie zdecydowanie najlepszą okazję do zdobycia gola mieli południowoamerykańscy zawodnicy.

W jedenastej minucie fatalny błąd popełnił John Terry, ale to nie przeszkodziło grupie ekspertów FIFA wybrać go kilkadziesiąt minut później najlepszym graczem meczu. W sytuacji sam na sam z angielskim bramkarzem Paulem Robinsonem znalazł się najgroźniejszy z rywali - Carlos Tenorio, piłkę zdążył jeszcze lekko zablokować Ashley Cole, a ta odbiła się od poprzeczki.

Na kiepską postawę Anglików z pewnością wpływ miał upał. Grali bez pomysłu, wolno, często tracili piłkę. Widać było, że źle czują się w ustawieniu 4-5-1, tym samym, którym Polska grała z Ekwadorem.

W całym spotkaniu zespół Erikssona nie miał żadnej klarownej okazji. Gdyby nie perfekcyjnie wykonany wolny przez Beckhama, prawdopodobnie doszłoby do dogrywki. Anglikom nie wychodziły strzały z dystansu, którymi bombardowali przeciwników grupowych.

Bramki: 1:0 David Beckham (60).

Żółta kartka, Anglia: John Terry, Paul Robinson, Jamie Carragher. Ekwador: Luis Antonio Valencia, Carlos Tenorio, Ulises de la Cruz.

Sędzia: Frank De Bleeckere (Belgia). Widzów 52 000.

Anglia: Paul Robinson - Owen Hargreaves, Rio Ferdinand, John Terry, Ashley Cole - David Beckham (87. Aaron Lennon), Frank Lampard, Michael Carrick, Steven Gerrard (90+2. Stewart Downing), Joe Cole (77. Jamie Carragher) - Wayne Rooney.

Ekwador: Cristian Mora - Ulises de la Cruz, Ivan Hurtado, Giovanny Espinoza, Neicer Reasco - Edison Mendez, Edwin Tenorio (69. Cristian Lara), Segundo Castillo, Luis Antonio Valencia - Agustin Delgado, Carlos Tenorio (71. Ivan Kaviedes).

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Tadeusz Stasiuk)

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Po wymęczonym zwycięstwie nad Ekwadorem, Anglia w ćwierćfinałach