Początek mobilnej rewolucji

  • Marta Bellon
opublikowano: 17-12-2015, 22:00

Jesteśmy coraz bardziej uzależnieni od urządzeń i usług pozwalających nam być stale online. Biznes doskonale to wykorzystuje

21 kwietnia tego roku Google zmienił algorytm dotyczący stron wyszukiwanych na urządzeniach mobilnych. Od tego momentu w wynikach promuje te witryny, które mają wersję mobilną. Ten ruch technologicznego giganta nie był niczym zaskakującym. Potwierdził jedynie, że oto nachodzi era mobile.

33 proc. konsumentów uważa, że sklep internetowy, który nie ma strony lub aplikacji mobilnej, jest nie na czasie. Czynności, takie jak uiszczanie rachunków online za pośrednictwem smartfona, granie i robienie zakupów na urządzeniach mobilnych, są standardem. Zwłaszcza dla młodszych pokoleń. Kto nie dostrzega tych trendów lub bagatelizuje je, przegrywa z konkurencją.
Zobacz więcej

TECHNOLOGIA ROZPIESZCZA:

33 proc. konsumentów uważa, że sklep internetowy, który nie ma strony lub aplikacji mobilnej, jest nie na czasie. Czynności, takie jak uiszczanie rachunków online za pośrednictwem smartfona, granie i robienie zakupów na urządzeniach mobilnych, są standardem. Zwłaszcza dla młodszych pokoleń. Kto nie dostrzega tych trendów lub bagatelizuje je, przegrywa z konkurencją. Fotolia

Stale podłączeni

Świeże dane Deloitte wskazują, że już 38 proc. Polaków choć raz sięgnęło po smartfona po to, by kupić coś w sieci. Ponad połowa przyznaje, że czasem traktuje sklep jedynie jak showroom, a ostatecznego zakupu dokonuje w internecie. Coraz częściej korzysta przy tym ze smartfona lub tabletu. W dodatku już zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego, że strona www dostosowana do urządzeń mobilnych jest standardem.

Według badań aż dwóch na trzech zainteresowanych daną stroną internautów wchodzących na nią z urządzeń mobilnych przyznaje, że opuszcza witrynę, gdy nie jest ona dostosowana do smartfona czy tabletu. W Polsce cztery na pięć osób mają dostęp do smartfona, połowa do tabletu. To niekoniecznie oznacza, że są posiadaczami tych urządzeń, ale np. to, że korzystają ze smartfonów czy tabletów, będących własnością członka rodziny, partnera czy pracodawcy.

Z ostatniego globalnego badania Deloitte Mobile Consumer Survey, przeprowadzonego również w Polsce, wynika, że pod względem dostępu do urządzeń przenośnych (w tej grupie znalazły się też laptopy) nie ustępujemy innym rozwiniętym krajom, a korzystanie z nich to już nawyk. W niektórych przypadkach graniczący z uzależnieniem. 85 proc. Polaków zagląda do smartfona w ciągu godziny od przebudzenia, 45 proc. na 15 minut przed zaśnięciem.

Nie ma pory dnia czy miejsca, w którym nie korzystalibyśmy z telefonu. Robimy to w pracy, podczas przemieszczania się transportem publicznym, często — gdy jesteśmy na spacerze, coraz częściej także na zakupach, a nawet gdy spędzamy czas z rodziną, przyjaciółmi i prowadzimy samochód. Przy zakupie smartfona coraz częściej mają dla nas znaczenie niestandardowe usługi, które może nam zaoferować operator, takie jak streaming filmów, seriali lub muzyki.

Efekt kuli śnieżnej

Według Vesny Gordon, dyrektora ds. marketingu i sprzedaży globalnej w firmie Gemius, nie można zignorować zjawiska, w którym coraz większa grupa osób wykorzystuje urządzenia przenośne z dostępem do sieci.

— Mamy do czynienia z efektem kuli śnieżnej. Wzrost liczby internautów, udoskonalenie infrastruktury oraz spadek cen smartfonów i tabletów to najistotniejsze elementy, które mają wpływ na aktualną i przyszłą politykę wielu firm działających online. Zmiany zachodzą również w zachowaniu użytkowników internetu, którzy mogą dziś z niego skorzystać w dowolnym czasie i miejscu. Branża internetowa przekształca się pod wpływem tego fenomenu — mówi Vesna Gordon. Zdaniem ekspertki, zmiany zachowań i nowe nawyki konsumentów powinny mieć wpływ na nowy model obecności biznesowej w internecie — wizerunkowej i sprzedażowej — firm.

— Jeśli mamy do czynienia z rynkiem, gdzie co czwarte bądź co trzecie wejście do sieci odbywa się za pomocą urządzeń mobilnych, trzeba ten fakt uwzględnić. Dzięki temu nie stracimy kontaktu z tą grupą internautów, którzy już są lub w przyszłości mogą stać się klientami naszej firmy — radzi Vesna Gordon. Branża mobilna ewoluuje, przybywa urządzeń, które mogą być podłączone do internetu. Nawet w samochodach, które do niedawna można było określić wyłącznie jako hardware, dziś coraz ważniejszy staje się element software. A w tych najbardziej zaawansowanych projektach, takich jak Tesla Motors — elementem kluczowym.

To oznacza, że efekt świeżości, jakim była zaledwie kilka lat temu możliwość łączenia się z internetem za pomocą telefonu, już dawno przestał działać. Zakupy i inne usługi, takie jak bankowość internetowa, są standardem. Ale pozostaje całe spektrum możliwości, które może wykorzystać branża technologiczna, e-handlu czy różni usługodawcy. Pionierami w tej dziedzinie wydają się być najwięksi gracze sektora tech. Microsoft ze swoimi HoloLens, Facebook, który chce dostarczać internet w najbardziej zapóźnionych regionach świata, czy Google, który pracuje nad projektem „Ara”.

Amerykański gigant chce dostarczać usługi internetowe do 5 mld ludzi na świecie, którzy w tym momencie żyją w świecie offline. Dostęp do świata online mają zyskać dzięki specjalnemu modułowemu smartfonowi, który użytkownicy będą mogli w pełni dostosować do swoich potrzeb w zakresie funkcjonalności i estetyki.

— Do tych urządzeń, które już dobrze znamy, będą dołączać kolejne. Definicja urządzenia mobilnego będzie się zmieniać. Już dziś mamy np. komputery skrzyżowane z tabletem. Zmieniają się też funkcje urządzeń mobilnych. Smartwatche i smartfony służą też np. do monitorowania aktywności fizycznej. Istotnym trendem są też rozwiązania dotyczące monitorowania zdrowia, np. plastry Vital Connect z biosensorami dla osób starszych. Gdy pojawia się jakiś problem zdrowotny, taki plaster automatycznie wysyła dane do serwera podłączonego do pogotowia ratunkowego. Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych 3-5 lat te firmy z branży medycznej, które już dziś oferują program dla seniorów, szybko wdrożą takie rozwiązania. Rewolucja mobilna będzie trwać, ale ten rynek będzie się zmieniać — mówi Tadeusz Żórawski, prezes domu mediowego Universal McCann.

OKIEM EKSPERTA

Nadchodzi era sztucznej inteligencji

ANNA SIEŃKO

partner PwC na Europę Środkowo-Wschodnią, ekspert ds. technologii

Firmy chcą docierać z ofertą tam, gdzie konsument bywa najczęściej — czyli oczywiście w internecie. Oznacza to, że przedsiębiorstwa transformują swoje kanały sprzedaży i zmieniają modele biznesowe. Opierają swoje analizy już nie na wewnętrznych danych o klientach, ale na informacjach, które są dostępne w sieci. Zmiana jest naprawdę rewolucyjna: w 2014 r. 10 proc. firm deklarowało, że korzysta z zaawansowanych metod analitycznych związanych z pojęciem big data, a w 2015 r. już 70 proc. Obserwujemy też zmianę w dziedzinie określanej jako „internet rzeczy”. Urządzenia będą same kontaktowały się ze sobą, aby wykonywać automatycznie zadania takie jak zakupy (lodówka „napełni” się sama) czy naprawy (pralka naprawi się „sama”). To podejście dotyczy wielu branż związanych z masowym klientem. Mało kto zdaje sobie sprawę, że już dziś przeciętny samochód ma oprogramowanie, które ma 100 tys. linii kodu. Powoli rzeczywistością staje się sztuczna inteligencja. Komputery podłączone do sieci będą zbierać dane, uczyć się 24 godziny na dobę i analizować dowolne informacje. Bez względu na język, w który są zapisane. Mają dostarczać nam już nie tylko hipotez, ale dokładnych informacji lub samodzielnie wykonywać transakcje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu