Poczuj się w pracy

Jagna Ambroziak
opublikowano: 16-12-2011, 00:00

Praca nieraz dostarcza nam nie lada emocji. Niestety, nie tylko takich, jakie lubimy. Co dobrego może być w złości albo frustracji?

Uczucia informują nas o potrzebach, sygnalizują ich zaspokojenie lub niezaspokojenie. Są głosem, który gorąco zachęca: zrób wreszcie coś, żeby dostać to, czego pragniesz! Jak przemieniać emocje w efektywne działanie? Jest na to sposób

Twoje gadanie o świadomym biznesie jest niewiele warte! Ta teoria nie działa! – Joanna rozsiadła się w fotelu i agresywnie wyraziła swoje zdanie. Wzięłam głębszy oddech. Joanna prowokowała do walki lub obrony własnego stanowiska. Jedno i drugie w tej sytuacji fatalne. Dłoń na brzuch, wydłuż wdech, wydłuż wydech – instruowałam samą siebie. Nie dam się sprowokować. Moje milczenie i spokój podziałały jak zachęta do opowieści.

– Robię projekt ze Staszkiem i wiesz, że nie możemy się dogadać. Próbowałam wszystkiego. Początek był niezły, do momentu kiedy Staszek znowu nie zaczął podważać moich pomysłów kolejnymi „ale”! Facet nie nadaje się do pracy w zespole, nie zniosę go dłużej! – Zdenerwowałaś się, bo się z tobą nie zgadzał? – dopytałam.

– Więcej niż to! Mówił protekcjonalnym, szowinistycznym tonem! Nawet do upośledzonego dziecka nie zwracasz się w taki sposób! Wkurzył mnie tak, że wybuchłam. Mój krzyk było słychać chyba na całym piętrze. Kazał mi wyjść i się uspokoić. Nic razem nie zrobimy. Projekt diabli wzięli. Powinnam była to zdusić w sobie… – Joanno – podjęłam, gdy zamilkła – dobra wiadomość jest taka, że teoria o świadomym biznesie działa. Zła – jeszcze jej nie zastosowałaś.

Trzecie wyjście

Kiedy Joannę ogarnęła złość, zamiast ją zauważyć, zrozumieć jej siłę i powiedzieć Staszkowi, co trudnego jest w jego sposobie rozmowy, zareagowała impulsywnie. Teraz wstydzi się swojego zachowania, fantazjując o równie niekonstruktywnym co wybuch sposobie poradzenia sobie ze złością. Zablokowanie jej pogłębiłoby bowiem resentyment do Staszka i osłabiło zaangażowanie we wspólny projekt. Jest trzecie wyjście. By je opisać, użyję metafory kontrolowania dzikiego konia. Możesz związać konia albo wziąć go na krótką uprząż, ale to doprowadza go do furii, jest niebezpieczne i dla konia, i dla ludzi, którzy są wokół niego. Jeśli wyprowadzisz konia na szerokie pole, może on biegać do woli i bezpiecznie spalić nadmiar energii. Zamiast brać na smycz swoje emocje, lepiej dać im przestrzeń i obserwować je z boku. Kiedy Joanna pozwoliła, by zawładnęła nią złość, przestała być panią siebie. Biorąc głęboki oddech, uruchomiłaby racjonalny umysł, który został wyłączony.

– Zepsułam projekt, narażę się szefowi. Staszek ma silną pozycję, znowu będzie na mnie. Moja wina, nie miałam prawa się złościć! Znowu powiedzą, że baby są nieobliczalne – ciągnęła Joanna. Zapadła się w sobie. Teraz czuła się jeszcze gorzej. Jakby zdradziła wszystkie pracujące kobiety świata. Emocje to automatyczny impuls powstający poza naszą kontrolą. Dlatego nie ma żadnej moralnej recepty na to, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy czuć w danej sytuacji. Gdy Joanna zaczęła winić siebie za to, że jest zła, pogorszyło to tylko stan rzeczy. Do złości dodała poczucie winy. Z trudną emocją trzeba zrobić jedno – zaakceptować ją. Jednak to dopiero połowa sukcesu. Powinniśmy jeszcze odkryć, dlaczego się pojawiła, oraz poszukać sposobu wyrażenia jej w zgodzie ze swoimi wartościami i z szacunkiem do rozmówcy. Empatyczna akceptacja i krytyczna analiza są równie ważne. Nie da się zapobiec powstaniu emocji, ale można – a nawet należy – powstrzymać się od impulsywnego zachowania. Jak to zrobić? Jak w sytuacji konfliktowej, będąc w zgodzie z tym, co czujemy, skutecznie reagować?

Oponent też człowiek

Emocje są jak zaufani informatorzy. Złość np. pojawia się wtedy, kiedy wierzymy, że ktoś nas zranił, robiąc coś, czego nie powinien, zniszczył coś, co cenimy. Złość domaga się ponownego ustalenia granic między nami a tą osobą. Prosi także o zreperowanie tego, co zostało zniszczone, i o ochronę w przyszłości. Każda emocja rośnie z myśli, interpretacji i kwitnie w kierunku bycia impulsem. Naszym zadaniem właśnie jest zamienić impuls w świadome zachowanie honorujące informację, jaką niesie emocja. Za każdym razem, kiedy nam się to uda, umysł się uspokoi, mając poczucie dobrze podjętej decyzji i spójnego z nią zachowania. Zaproponowałam Joannie sposób, który pomaga wyrażać emocje konstruktywnie i zamieniać je w efektywne działanie. Oto on:

„Ja czuję A, kiedy B, ponieważ myślę C. Czy to ma dla ciebie sens? To, czego bym chciał, to D, dlatego chcę cię poprosić o E. Czy to dla ciebie akceptowalne?”. A to emocja, B to obserwacja tego, co się wydarzyło, C – ocena czy interpretacja, D to potrzeba czy pragnienie, E to prośba. Używając tego schematu, trenujemy coś więcej niż tylko skuteczną komunikację – branie odpowiedzialności za swoje emocje i zachowanie bez obwiniania innych. – Spróbuj odpowiedzieć Staszkowi zgodnie z tym schematem – zachęciłam Joannę. – Czułam, że mnie lekceważy! Powiedziałam mu to! – Joanna triumfowała.

– To nie ujawnienie emocji, tylko poinformowanie Staszka o tym, co myślisz o jego zachowaniu. Łatwo takie zdanie uznać za krytykę prowokującą do ataku – skorygowałam.

– No tak, atak nastąpił – przyznała pokornie. W napiętej sytuacji pomoże nazwanie prawdziwej emocji, bo to ona jest kluczem do osiągnięcia porozumienia. Wówczas w oponencie łatwiej dostrzec człowieka, a nie złoczyńcę. Warto ujawnić, co nam przeszkadza w zachowaniu drugiej osoby i co w związku z tym czujemy.

– Znowu podważyłeś wszystkie proponowane przeze mnie rozwiązania, zezłościło mnie to i sfrustrowało – próbuje Joanna. Jasno powiedziała o uczuciach, ale połączyła spostrzeżenie z oceną. Zachodzi wtedy ryzyko, że Staszek usłyszy tylko krytykę.

„Znowu podważyłeś wszystkie proponowane rozwiązania” różni się znacząco od: „Odrzuciłeś dziś pięć moich propozycji”. Chcąc rozwiązać konflikt, trzeba zacząć od ustalenia, co go wywołuje. Pytać o zachowania:

„Jakie zachowanie obserwuję?”; o wypowiedzi: „Jakie słowa słyszę?”; o to, co komuś przeszkadza, ponieważ jest sprzeczne z jego wartościami i potrzebami. Strony konfliktu często opisują przeżyty incydent zupełnie inaczej. Trzymając się własnej perspektywy, potrafią wdać się w kolejną kłótnię. Tymczasem do wyjaśnienia sprawy potrzebna jest jedna wersja wydarzeń. W rozmowie wyraża się to w formie pytań: „Co widzisz?”, „Co widziałeś?”, „Co słyszysz?”, „Co słyszałeś?”.

– No dobrze, podważyłeś dziś pięć proponowanych przeze mnie rozwiązań, zezłościło mnie to i sfrustrowało – Joanna zadowolona wyszczerzyła zęby. – Co dalej?

Jasno, nie mgliście

Uczucia informują nas o potrzebach, sygnalizują ich zaspokojenie lub niezaspokojenie. Zróbmy coś, żeby dostać to, czego pragniemy. Osądzanie innych jest zastępczym sposobem wyrażania potrzeb. Nieskutecznym, bo mamy wtedy marną szansę na zaspokojenie ich. Nazwanie przez Joannę Staszka za jego plecami szowinistycznym idiotą nic nie da.

– Staszek mnie zdołował, podciął mi skrzydła – wyjaśnia Joanna.

– Przyjrzyjmy się, jaka potrzeba tkwiła pod spodem? Jaka twoja wartość nie mogła się w tej rozmowie realizować? – proponuję. – Wydaje mi się, że potrzeba szacunku dla mojego wysiłku i zaangażowania oraz wspólnego podejmowania decyzji.

– Jeżeli w sytuacji konfliktowej dasz wyraz swoim wartościom, zamiast wypowiadać słowa krytyki, twojemu rozmówcy łatwiej będzie uczynić krok w twoim kierunku. Jeśli osądzisz Staszka, że jest niezdolny do pracy zespołowej, efekt będzie inny, niż kiedy powiesz: „Jest dla mnie ważne, by brano mnie pod uwagę i szanowano moje zdanie”. Im wyraźniej powiemy, co chcemy dostać od słuchacza, tym większą mamy szansę na uzyskanie tego. Co chciałabyś usłyszeć od drugiej osoby? Co chciałabyś, żeby ta osoba zrobiła? Ułatwisz życie sobie i innym, jeśli będziesz mówić wprost, czego pragniesz. Zamiast mówić, czego nie chcesz, powiedz, czego chcesz. Zamiast: „Proszę, nie podważaj od razu moich argumentów”, powiedz: „Proszę, wyjaśniaj od razu, dlaczego mój argument wydaje ci się niesłuszny”. Opisz konkretne zachowanie, które można zaobserwować. Unikaj mglistych sformułowań. Zamiast: „Postaraj się mnie zrozumieć”, spytaj: „Czy możesz mi powiedzieć, co zrozumiałeś z naszej rozmowy?”. Nazwij konkretne zachowania po imieniu, zamiast opisywać, kim Staszek ma być lub co odczuwać. Zamiast: „Szanuj mnie” – „Czy możesz ujawnić, dlaczego się ze mną nie zgadzasz?”. Gotowa? – zapytałam Joannę.

– Czuję się sfrustrowana, kiedy nie zgadzasz się na moich kolejnych pięć propozycji, bo wierzę, że pokazałam przekonujące argumenty, które ty odrzuciłeś bez słowa wyjaśnienia. Taki sposób odrzucenia moich propozycji interpretuję jako brak szacunku do mnie i mojego zaangażowania. Czy to, co mówię, ma dla ciebie, Staszku, sens? – Świetnie! Staszek mógłby ci odpowiedzieć: „Nie jest moim zamiarem frustrować cię ani nie okazywać ci szacunku, który do ciebie mam, ale nie mam poczucia, że ten projekt zadziała”. Co ty na to? – Słyszę, że nie masz wiele wiary w projekt. To, czego chcę, to zrozumieć, dlaczego twoim zdaniem to nie zadziała, chcę poznać twoje rozumowanie z taką liczbą detali, jaką tylko możesz mi dostarczyć – odpowiedziała Joanna. Po tym Staszek podałby solidne argumenty, które Joanna by rozważyła. Gdyby nie miał wiele do zaproponowania, postawiłoby go to w trudnej sytuacji. Każda z tych dróg posunęłaby rozmowę naprzód.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagna Ambroziak

Polecane