Czytasz dzięki

Pod koniec roku powróci wzrost

Rozmawiał Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 14-05-2020, 22:00

Gospodarka zbliża się do przedostaniej fazy choroby wywołanej koronawirusem — uważa nowy szef Mastercarda w Europie. Zapowiada zbliżeniowe płatności Blikiem jeszcze w tym roku

„Puls Biznesu”: Został pan szefem jednego z najważniejszych regionów w grupie Mastercarda. Z kwartalnego raportu wynika, że generuje on więcej biznesu niż USA.

Mark Barnett: Europa rosła w niezwykle szybkim tempie przez ostatnie pięć lat. W I kwartale tego roku dynamika wyniosła ponad 12 proc., przy czym wyniki są już obciążone skutkami epidemii koronowirusa.

Jaki jest wpływ COVID-19 na biznes płatniczy?

Sytuacja zależy od rynku, a dokładniej od momentu wprowadzenia lockdownu w danym kraju. Generalnie w Europie wpływ koronawirusa na biznes zaczął być odczuwalny na przełomie lutego i marca, kiedy transgraniczny ruch turystyczny i biznesowy gwałtownie osłabł. Potem zamknięcie gospodarek spowodowało spadek wydatków. Otwarte pozostały tylko apteki, sklepy spożywcze i handel online. Cały biznes niepodstawowy został wyłączony. To była faza kontaminacji — pierwsza z czterech, na jakie można podzielić funkcjonowanie w trakcie epidemii. Obecnie jesteśmy w fazie stabilizacji. Potem wejdziemy w fazę normalizacji i wreszcie nastąpi faza wzrostu. W trakcie stabilizacji, trwającej od dwóch do trzech tygodni, obserwujemy spadek obrotów, który — jak sądzę — sięgnął już dna i na tym poziomie będzie się utrzymywać. Wraz ze znoszeniem obostrzeń antywirusowych wejdziemy w fazę normalizacji, otwierane będą sektory niezwiązane z zaspokajaniem podstawowych potrzeb. W szczególności istotna jest branża pasażerskich przewozów krajowych. Spodziewamy się, że normalizacja będzie postępowała przez całą resztę roku i pod koniec 2020 r. wejdziemy w fazę wzrostu.

W trakcie epidemii płatności kartowe są promowane jako bezpieczny środek płatniczy, co zostało — jak się wydaje — zaakceptowane przez klientów. Czy to trwały trend?

Przechodzenie z płatności gotówkowych na bezgotówkowe to proces obciążony pewną inercją. Kryzys związany z koronawirusem jest straszny, niemniej przyspiesza on przyjmowanie się różnych rozwiązań ułatwiających życie w czasie lockdownu. Należą do nich płatności zbliżeniowe oraz e-zakupy. Wolumen płatności zbliżeniowych Mastercard na całym świecie wzrósł w ostatnim okresie o 40 proc. rok do roku. Tak samo szybko rośnie e-commerce. Trend odwrotu od płatności gotówkowych jest więc bardzo silny i spodziewamy się, że utrwali się on po wygaśnięciu epidemii. Kolejna ważna zmiana dotyczy e-commerce, a w szczególności zakupów spożywczych w internecie. Wzrost wolumenu jest ogromny i obserwujemy wielką zmianę w zachowań konsumenckich. Elektroniczne instrumenty płatnicze od dawna były promowane jako wygodne, bezpieczne i szybkie. Ludzie zaczęli ich używać i przekonali się, że faktycznie tak jest.

W pierwszej fazie epidemii płatności elektroniczne w Polsce rosły bardzo szybko, ale nastąpiła też gwałtowna fala wypłat gotówki z bankomatów i kas. Świadczy to o tym, że pieniądz fizyczny wciąż uważany jest za bezpieczniejszy niż elektroniczny.

W Wielkiej Brytanii obserwowaliśmy podobne zjawisko w pierwszych dniach epidemii, ale pieniądze już wróciły na rachunki, bo przecież nikt nie chce gromadzić gotówki w domu.

Wydaje się, że COVID-19 więcej zrobi dla płatności elektronicznych niż wszystkie rządowe programy.

Odwrót od gotówki zaczął się już wcześniej, proces ten przyspieszył w związku z obecnym kryzysem. E-commerce bardzo mocno rozwijał się przed epidemią, teraz rozpędził się jeszcze mocniej. Generalnie nie sądzę, żeby w związku epidemią pojawiły się nowe czynniki wspierające obrót bezgotówkowy, które nie wystąpiłyby wcześniej. Po prostu sprawy nabrały tempa. Myślę, że nowym zjawiskiem wspierającym e-commerce może być to, że więcej osób będzie pracowało w domu.

Epidemia rodzi obawę o przyszłość biznesów, ale w takich okolicznościach pojawiają się też okazje. Czy tak postrzegacie ten kryzys?

Nasza strategia koncentruje się na trzech obszarach: wzroście, różnorodności i rozwoju. W biznesie kartowym — kartach kredytowych, przedpłaconych i firmowych — widzimy wzrost będący efektem odchodzenia od gotówki. Na rynku jest jej jednak wciąż bardzo dużo, więc rozwój płatności kartowych możemy traktować jako szansę. Różnorodność dotyczy klientów, których obsługujemy, ale również oferowanych usług. To nie tylko płatności, ale też programy lojalnościowe, systemy cyberbezpieczeństwa itd. Dbamy o banki, fintechy, agendy rządowe, detalistów.

Różnorodność obszarów, w których działamy, stwarza szanse w obecnym kryzysie. W obszarze rozwoju natomiast nie koncentrujemy się na tym, czy konsument zapłaci kartą czy przelewem, lecz na tym, żeby jego doświadczenie związane z płatnością było jak najlepsze. To może być płatność telefonem lub zegarkiem — instrument jest mniej ważny. Ważniejsze jest to, czy klient chce zapłacić z wyprzedzeniem, natychmiast czy z odroczonym terminem. Blik jest dobrym przykładem takiego sposobu myślenia. Dzięki współpracy będziemy mogli zaoferować klientowi większy wybór — płatność w sklepie kartą, telefonem lub zbliżeniowo Blikiem. Dokładnie o to nam chodzi.

W połowie kwietnia sąd zarejestrował umowę pomiędzy Blikiem i Mastercardem. Czy COVID-19 nie zahamuje prac nad tym projektem?

Epidemia ma wpływ na niektóre projekty. Podobnie jak większość firm koncentrowaliśmy się na podtrzymaniu biznesu. Klienci chcą jednak wrócić do normalnego biznesu, wdrażać nowe produkty, pozyskiwać klientów. W przypadku Blika niektóre nasze plany mogą się nieco opóźnić, ale cel — udostępnienie sieci 50 mln punktów akceptacji płatności na całym świecie — jest niezmienny. Mam nadzieję, że zostanie zrealizowany do końca roku.

Jaka jest wasza polityka inwestowania w fintechy w trakcie epidemii? Wiele funduszy wstrzymało lub ograniczyło aktywność na tym rynku.

Współpraca z fintechami jest dla nas niezwykle ważna. Są innowacyjne, dostarczają świetne „user experience”, zwiększają konkurencję. Jesteśmy dumni z tego, że udało nam się utworzyć sieć powiązań z 80 proc. fintechów w Europie. Stosujemy wobec nich trzy strategie. W większości przypadków są to relacje partnerskie, komercyjne, bazujące na umowie o współpracy. W przypadku niektórych fintechów decydujemy się na zakup mniejszościowych udziałów lub przejęcie. W obecnych okolicznościach przy realizacji celów inwestycyjnych należy zachować rozwagę, jednak nade wszystko chcemy kontynuować współpracę z fintechami. Działają niezwykle szybko, stawiają nam bardzo wysokie wymagania. Zyskują na tym obie strony.

Sprawdź program webinarze "Nowa organizacja pracy - prawo, przepisy BHP", 1 czerwca 11:00 >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Eugeniusz Twaróg

Polecane