Podatek giełdowy czy edukacyjny?

Wojciech Sierka, Nasz Rynek Kapitałowy
07-01-2008, 10:52

Jadę do pracy, jest siódma rano, znowu roztopy. Jadę „na pamięć”, sprawnie omijając dziury pełne pośniegowej breji. Są  jak hydra, zasypane w czynie społecznym na wiosnę, pojawiają się z nadejściem zimy. Przez pierwsze lata po przeprowadzce starałem się wraz z sąsiadami przekonać wójta, że remont drogi poprawi obraz podkrakowskiej wsi (dla wrażliwych: przedmieścia) w oczach potencjalnych nowych mieszkańców. Reakcja – w  przebłysku szczerości - „Przecie i tak się budują!”. Z czasem daliśmy za  wygraną, przywykliśmy…

Zaraz! Gdzie ja to już słyszałem? No tak! Podatek „giełdowy”! „Nie likwidować, bo klienci się już przyzwyczaili!” „Przecież dalej grają!” Przywykliśmy… do wielu rzeczy można przywyknąć.

Nie ma sensu pisać na czym polega ten podatek. W swej istocie jest banalnie prosty, ale diabeł tkwi w szczegółach.
Od 2004 roku mieliśmy ciągłą hossę. Dla domorosłych statystyków z ambicjami do udowodnienia (nie)istotnej roli podatku wniosek genialny! Od kiedy jest podatek, jest i hossa! Stuprocentowa korelacja! Na razie nie ma - na szczęście - odważnych, żeby tę tezę lansować. Ale już argumenty, o „przyzwyczajeniu się do podatku” ferowane są ochoczo!

Z roku na rok wpływy z podatku giełdowego były wyższe. Plany przychodów budżetu z tego podatku za 2007 rok są ambitne, wszak „wszyscy zarobili”. Niestety, załamanie trendu wzrostowego w IV kwartale może nieco zmienić końcowy wynik. A przed nami ciekawy 2008 rok… Niełatwo zrezygnować z takich wpływów budżetowych, bo może cudom trzeba będzie pomóc.

Czy jest jeszcze jakiś pożytek z tego podatku? Może są inne argumenty za jego utrzymaniem?
W przeglądarce Google fraza „podatek giełdowy” pojawia się na 380 tys. stron, fraza „Giełda Papierów Wartościowych” na 311 tys. stron. W dobie rozwijającej się „edukacji internetowej” całkiem niezły argument.
Co roku domy maklerskie przesyłają do urzędów skarbowych setki tysięcy druków PIT-8C, inwestorzy analizują te informacje, składają na ich podstawie podobne ilości zeznań podatkowych na drukach PIT-38. Część inwestorów po raz pierwszy w życiu spotkała fiskusa! Studenci, którzy spróbowali gry na giełdzie, mogli w praktyce zobaczyć, jak wygląda polskie prawo podatkowe. Inwestorzy bardzo szybko nauczyli się „inżynierii podatkowej”. Słaba ustawa, niespójne i niekonsekwentne informacje z urzędów skarbowych dają pole do popisu. Modele „cypryjskie”, emisje z prawem poboru akcji za grosze, transakcje pakietowe i inne pomysły krążą pomiędzy coraz bardziej wyedukowanymi inwestorami.

Ale i druga strona nie próżnuje, tysiące urzędników skarbowych musiało poznać podstawowe pojęcia rynku finansowego: papier wartościowy, dematerializacja, nowa emisja, prawo poboru, kontrakt terminowy, derywaty, maklerskie instrumenty finansowe.
Trochę się rozpędziłem, to pojęcie pojawiło się dopiero w ustawie o obrocie z lipca 2005 roku, a z tego, co mi wiadomo, część urzędników na razie jest przy analizie pitów z roku 2004. Ale niech się nie martwią, to pojęcie jak efemeryda zniknie prawdopodobnie wraz z nowelizacją ustawy o obrocie w związku z wdrożeniem unijnej dyrektywy MiFID. Oj, kolejny nowy termin do zapamiętania!
Na koniec wezmę w obronę urzędników. Nic dziwnego, że praca z pitami idzie jak po grudzie. Niektóre PIT-38 to efekt końcowy przeliczenia dziesiątek tysięcy transakcji. Inwestor, jeśli był zapobiegliwy, ma przynajmniej historie tych transakcji. Urzędnik dostaje trzy liczby. To wyzwanie, z którym musi się zmierzyć, jeśli chce ustalić, czy danina dla fiskusa została poprawnie policzona.
Może więc warto utrzymać podatek! To jak kaganek niesiony pod strzechy inwestorów i urzędów skarbowych! Byle tylko nie okazał się kagańcem…

Wojciech Sierka, Pion Usług Inwestycyjnych DM Penetrator

W poniedziałkowym "Newsweeku" minister finansów stwierdził: "Podatek w części dotyczącej operacji giełdowych jest konieczny, bo jego brak stwarza ogromne możliwości unikania podatku dochodowego w ogóle". 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Sierka, Nasz Rynek Kapitałowy

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Podatek giełdowy czy edukacyjny?