Podatnicy finansują niechciane partie

Marek Goliszewski
opublikowano: 04-02-2009, 00:00

Platforma Obywatelska zaproponowała wstrzymanie finansowania partii politycznych z budżetu państwa w roku 2009. Powód: szukanie oszczędności budżetowych w obliczu recesji. Propozycja może rozciągnąć się na całą kadencję. Dotyczy 400 milionów złotych. Zaprotestował szef Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Gosiewski, utrzymując że "w takim przypadku partie będzie finansował wielki biznes, w zamian za ustawiane przetargi i inne tego typu zachęty korupcyjne".

Panie pośle Gosiewski, otóż ani wielki ani mały biznes nie jest zainteresowany finansowaniem jakiejkolwiek partii, a zwłaszcza PiS, za jakiekolwiek ustawianie przetargów czy inne korzyści. Wyciera Pan sobie twarz słowem "biznes", tak jak mali ludzie używają pogardliwie słowa "Żyd" czy "pedał". Przypomnę Panu, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej. Przynależymy do świata cywilizacji i wysokiej kultury, w którym biznes jest synonimem zaradności obywatela i zamożności państwa. W naszym kraju słowo to znajduje coraz większą aprobatę i uznanie. Wystarczy spojrzeć na rankingi, które stawiają biznesmena na wyższym poziomie uznania niż polityka, którym Pan jest.

Przyczyn jest wiele. Ludzie dostrzegają, że korupcja, przed którą PiS tak ostrzega, dotyczy przede wszystkim polityków różnej maści. Oni są członkami partii, które obywatel musi finansować ze swoich ciężko wypracowanych podatków. Bo tak wymyślili politycy, tak uchwalił Sejm. Podatnik finansuje partie, których nie tylko nie popiera, ale które występują przeciwko jego poglądom. Tym sposobem wielki biznes już dawno finansuje PiS, a ja Pańską postawę, której nie podzielam. Broni Pan finansowania partii z państwowego budżetu, bo wygodniej jest otrzymywać "mannę z nieba", niż prosić swoich wyborców o datki na działalność polityczną.

System finansowania partii w Polsce jest chory. Umacnia na scenie publicznej partie, które mają dofinansowanie.

Byłoby najlepiej, zgodnie z przedwyborczymi deklaracjami PO, aby Sejm na stałe uchylił finansowanie partii z podatków wszystkich obywateli. Chora jest też ordynacja wyborcza. Dusi oddolne inicjatywy, blokuje kandydatów do Sejmu, cieszących się prawdziwym szacunkiem, umożliwia partyjny dyktat. W rezultacie mamy jeden z najniższych wskaźników aktywności społecznej w Europie. I będzie tak dopóty, dopóki czołowi politycy będą m.in. pejoratywnie używać słowa biznes dla przykrycia własnych nieudolności. Projekt PO z tego punktu widzenia jest bardziej zasadny niż oszczędności finansowe, które przyniesie.

Marek Goliszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Goliszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu