Podaż może znowu wygrać na GPW

Włodzimierz Uniszewski
24-04-2008, 09:11

Można sarkastycznie zauważyć, że rosnący wczoraj rynek amerykański znowu postawił GPW w niezręcznej sytuacji. W Warszawie już przecież zawyrokowano, że może być tylko gorzej, a niezrozumiałe zamiłowanie amerykańskich inwestorów do kupowania akcji tylko niepotrzebnie opóźnia marsz warszawskich indeksów na południe.

Giełdom za Atlantykiem nie zaszkodziły straty poniesione przez Ambac, chociaż sektor finansowy zamknął dzień na minusie. Humory poprawiły m.in. doskonałe wyniki Boeinga. Faworytem inwestorów okazał się jednak sektor technologiczny, dzięki czemu Nasdaq zyskał ponad 1 proc. Drożały akcje Microsoftu oraz Apple przed publikacją wyników. Aż 16 proc. zyskał producent chipów Broadcom. Najlepiej wypadły spółki telekomunikacyjne po dobrych wynikach AT&T, a ich indeks zyskał najwięcej  - ponad 2 proc. Lekki spadek notowań ropy także sprzyjał zwyżce indeksów.

Po sesji nadszedł czas weryfikacji tego optymizmu. Wyniki najważniejszych spółek okazały się dobre, ale źle przyjęto ich ostrożne prognozy na najbliższe kwartały. Zysk Apple wzrósł aż o 36 proc. dzięki dużemu wzrostowi sprzedaży komputerów Mac i wyraźnie przekroczył oczekiwania.. Zarząd spółki jest znany z zaniżania prognoz i tak właśnie postąpił wczoraj na konferencji po ogłoszeniu wyników. Akcje Apple najpierw w reakcji na te ostrożne zapowiedzi nieco spadły, a potem powróciły w pobliże poziomu neutralnego.

Znacznie gorzej zareagowały papiery Amazon.com, które straciły 5 proc. Spółka pokonała prognozę zysku, ale inwestorów rozczarowała stagnacja jej marży operacyjnej. Także Qualcomm został ukarany 2 proc. przeceną za obniżenie poprzeczki przewidywanych zysków. Z tego samego powodu spadły mocno notowania kawiarnianej sieci Starbucks. W górę za to o 16 proc. wystrzeliły akcje LSI Corp.

Po wieczornej serii raportów ze spółek kontrakty na indeks DJI tracą ok. 30 pkt., co zapewne poprawi humory warszawskim niedźwiedziom, zyskującym dzięki temu szansę na spadkowy hat trick. Warszawska giełda już wiele razy  udowodniła, że jest w stanie dyskontować samą zapowiedź przeceny za oceanem i nie odrabiać strat, jeśli do niej ostatecznie nie dochodzi.

Na razie zanosi się na łagodną korektę amerykańskich indeksów. Trudno powiedzieć czy zdopinguje to podaż na GPW do zepchnięcia Wig20 poniżej kolejnej okrągłej bariery, tym razem 2800 pkt. W tej chwili zanosi się na płaskie otwarcie. Kolejne raporty spółek, a przede wszystkim ważne dane makroekonomiczne mogą szybko zmienić obraz sesji.

Wyprzedanie warszawskiego rynku jest znaczne, ale połączenie zdeterminowanej podaży z bardzo małą aktywnością może sprowadzić ceny jeszcze niżej. Doniesienia z funduszy inwestycyjnych nie nastrajają optymistycznie – zanosi się na to, że w kwietniu saldo przepływu środków w TFI będzie znowu ujemne. Mamy teraz do czynienia z lustrzanym odbiciem sytuacji sprzed roku, a wiadomo, że takie emocjonalne fale w zaawansowanym trendzie są bardzo uporczywe i męczące.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Podaż może znowu wygrać na GPW