Podpalenie prawdopodobną przyczyną pożaru w Zakładach Mięsnych Olewnik Bis

PAP
aktualizacja: 21-04-2017, 14:02

Podpalenie było prawdopodobnie przyczyną pożaru w Zakładach Mięsnych Olewnik Bis w Świerczynku (Mazowieckie), do którego doszło na początku stycznia. Tak wynika z opinii biegłych przekazanej Prokuraturze Okręgowej w Płocku, która w sprawie prowadzi śledztwo.

W pożarze, który wybuchł 1 stycznia w nocy, spaliły się magazyny, m.in. kartonów i wyrobów gotowych, a także ok. 300 ton wyrobów mięsnych oraz pomieszczenia biurowe. Nikt nie odniósł obrażeń. Spółka oszacowała straty na 100 mln zł. Po pożarze zakład wstrzymał pracę.

"Najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru było podpalenie" – powiedziała w piątek PAP rzeczniczka płockiej Prokuratury Okręgowej Iwona Śmigielska-Kowalska, powołując się na opinię biegłych ze Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie. Jak dodała, opinia ta potwierdziła jednocześnie wcześniejsze ustalenia, że "ognisko pożaru znajdowało się w magazynie kartonów".

Śmigielska-Kowalska podkreśliła, że konkluzja opinii biegłych wynika m.in. z analizy funkcjonowania zabezpieczeń przeciwpożarowych w zakładzie oraz z zeznań pracowników, które wyeliminowały z możliwych przyczyn pożaru zaprószenia ognia i awarię instalacji bądź urządzeń elektrycznych.

"Ustalono, że od ostatniej bytności pracowników w magazynie do wykrycia przez czujki pożaru minęło 13 godzin. Biegli uznali, że jest niemożliwe, by w przypadku zaprószenia ognia przez pracowników system przeciwpożarowy zadziałał po tak długim czasie. Zdaniem biegłych, żadne okoliczności nie wskazują też, by instalacja elektryczna i urządzenia mogły spowodować awarię, która doprowadziła do pojawienia się ognia" – wyjaśniła Śmigielska-Kowalska.

Jak zaznaczyła, według biegłych na podpalenie wskazuje to, że elementy konstrukcyjne nieużytkowanego poddasza umożliwiały przedostanie się w miejsce, gdzie powstało źródło ognia.

Śmigielska-Kowalska, powołując się na dobro prowadzonego śledztwa, zastrzegła, że nie może ujawnić szczegółów, dotyczących dalszych czynności w sprawie. Dodała, iż postępowanie, w którym nie postawiono nikomu zarzutów, zostało przedłużone do 3 czerwca.

Tuż po pożarze śledztwo w sprawie sprowadzenia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, wszczęła Prokuratura Rejonowa w Sierpcu. Następnie, z uwagi na rozmiar zdarzenia oraz straty, postepowanie przejął wydział śledczy płockiej Prokuratury Okręgowej. W ramach śledztwa przesłuchano dotychczas kilkadziesiąt osób, głównie pracowników zakładów, oraz zabezpieczono nagrania z monitoringu.

Zakłady Mięsne Olewnik Bis w Świerczynku należą do rodziny Olewników - prezesem spółki jest jedna z sióstr uprowadzonego w 2001 r. i zamordowanego dwa lata później Krzysztofa Olewnika.

Po pożarze spółka informowała m.in., że jej zarząd "prowadzi wytężone i nieprzerwane prace nad ustaleniem harmonogramu dalszych czynności w zakładzie, mających na celu jak najszybsze przywrócenie sprawności produkcyjno-sprzedażowej". W ostatnim, opublikowanym na początku marca komunikacie spółka podała, że trwają prace związane z odbudową zakładu. "Jesteśmy coraz bliżej celu, jakim jest pełne przywrócenie działalności produkcyjnej" – zapewnił wówczas zarząd.

W lutym obecny Pomorski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Gdańsku poinformował o przedłużeniu do połowy lipca tego roku śledztwa, dotyczącego nieznanych wcześniej okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika - postępowanie to prowadzone jest tam od prawie 9 lat. Powodem przedłużenia postępowania jest oczekiwanie na ekspertyzę fonoskopijną, którą przygotowuje Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie. Eksperci badają zapisy audio i wideo przekazane prokuraturze przez rodzinę Olewników, a także zabezpieczone w 2011 r. podczas przeszukań w domach należących do członków rodziny.

W ramach tego postepowania, jak wcześniej informowała prokuratura, podejrzanych jest osiem osób, w tym przyjaciel Krzysztofa Olewnika - Jacek K., któremu śledczy na początku 2009 r. przedstawili zarzuty współpracy z grupą, która dokonała uprowadzenia; sam Jacek K. zaprzecza tym zarzutom. W tym samym postępowaniu pozostałym podejrzanym przedstawiono zarzuty związane m.in. z wyłudzeniem od rodziny Olewników pieniędzy w zamian za deklarowaną pomoc w ustaleniu losów porwanego.

Po porwaniu Olewnika w październiku 2001 r. sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 r. porywaczom przekazano 300 tys. euro, jednak Olewnik nie został uwolniony. Jak się później okazało, został zamordowany miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan (Mazowieckie). Odnaleziono je w 2006 r.

W sprawie uprowadzenia i zabójstwa Olewnika w październiku 2007 r. na ławie oskarżonych zasiadło 11 osób. W 2008 r. Sąd Okręgowy w Płocku skazał dwóch zabójców - Sławomira Kościuka i Roberta Pazika - na kary dożywotniego więzienia. Ośmioro innych oskarżonych otrzymało kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił. Trzech porywaczy popełniło samobójstwa w zakładach karnych w Olsztynie i Płocku: jeszcze przed procesem w 2007 r. zabił się szef grupy Wojciech Franiewski, a po ogłoszeniu wyroku - Kościuk (2008) i Pazik (2009).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Podpalenie prawdopodobną przyczyną pożaru w Zakładach Mięsnych Olewnik Bis