Podpisując kontrakt warto zasięgnąć opinii prawnika

Monika Niewinowska
10-04-2003, 00:00

W Polsce nie ma przepisów prawnych regulujących zasady formułowania umów franczyzowych. Przygotowujący je przedsiębiorcy opierają się więc na zasadzie swobody umów, według której „strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego”.

Brak polskiego ustawodawstwa nie oznacza, że działający w Polsce franczyzodawcy są przy tworzeniu umów skazani sami na siebie. Istnieją międzynarodowe klauzule dobrego postępowania we franczyzie, z których można czerpać wiedzę na temat standardów stosowanych w krajach bardziej rozwiniętych gospodarczo. Można też posiłkować się zagranicznym prawodawstwem, regulującym relacje w stosunku franczyzodawca-franczyzobiorca.

— Przedsiębiorcy prowadzący działalność na zasadzie franczyzy powinni, moim zdaniem, korzystać z doświadczeń państw zachodnich. Po co wyważać drzwi, które ktoś już kiedyś otworzył — mówi Andrzej Krawczyk, prawnik specjalizujący się we franczyzie.

Szczególną uwagę zwraca on na dwa standardy.

— Franczyzobiorca powinien mieć możliwość spokojnego przeanalizowania umowy i, jeżeli uzna to za stosowne, skonsultowania się ze swoim prawnikiem. Drugą ważną kwestią jest danie biorcy kilku dni na tzw. schłodzenie, czyli umożliwienie mu wycofania się z umowy w ciągu tygodnia czy dwóch od jej podpisania — wymienia Andrzej Krawczyk.

Twierdzi on, że dobrym rozwiązaniem jest umieszczenie na końcu umowy klauzuli mówiącej, że biorca dokładnie zapoznał się z treścią umowy oraz miał możliwość skonsultowania jej z prawnikiem.

— Firmy umieszczające taką klauzulę wzbudzają większe zaufanie. Oznacza ona, że dawca licencji nie ma nic do ukrycia i nie naciąga biorcy — przekonuje Andrzej Krawczyk.

Na szczęście większość firm obecnych na polskim rynku stara się wprowadzać w życie wymienione zalecenia.

— Każdy z naszych potencjalnych biorców licencji ma możliwość skonsultowania jej treści z własnym prawnikiem. Moim zdaniem podsuwanie do podpisu umowy, w której przemyca się „nieprzyjemne” lub niewygodne zapisy, mija się z celem. Franczyza wymaga przecież zrozumienia ze strony biorcy. On musi czuć, że przestrzeganie zapisów leży w jego interesie, że przyłączając się do sieci, staje się cząstką dużego, zdrowego organizmu, w którym pełni określoną i sprawdzoną rolę. Trzymanie się opracowanych procedur jest warunkiem właściwego funkcjonowania placówki i przynoszenia przez nią wymiernych korzyści finansowych — twierdzi Przemysław Wojtkiewicz, dyrektor handlowy Junak Rent.

Franczyza jest terminem, który upodobali sobie ostatnio różnego rodzaju oszuści. Aby się ich ustrzec, należy zachować typowe w sytuacji nawiązania współpracy środki ostrożności. O rzetelności franczyzodawcy wiele może powiedzieć treść umowy i warunki, w jakich jest ona zawierana.

— Jeżeli dawca przesadnie chroni umowę, nie pozwala na jej skopiowanie czy pokazanie prawnikowi spoza swojej firmy, może to oznaczać, że próbuje coś ukryć. Osobiście nie zaryzykowałbym kontaktów z taką firmą — mówi Andrzej Krawczyk.

Jak się okazuje, nie tylko on.

— Kilka lat temu interesowałem się przystąpieniem do francuskiej sieci supermarketów Muszkieterów (Intermarche i Bricomarche). Uczestniczyłem w kolejnych spotkaniach. Zapoznawano mnie z kolejnymi szczegółami działania sieci. Jednak gdy doszło do kwestii podpisania umowy, okazało się, że nie wolno mi jej skonsultować z moim prawnikiem. Chodziło o zainwestowanie kilkuset tysięcy złotych w gotówce oraz kilku milionów złotych z kredytu bankowego. W takich okolicznościach zrezygnowałem ze współpracy z firmą ITM — wspomina Igor Piotrowski, przedsiębiorca z Pomorza.

Firma, o której mowa, jest przykładem zachodniego koncernu, stosującego w naszym kraju zachowania, na jakie nie pozwoliłby sobie prawdopodobnie w krajach Unii Europejskiej czy Ameryki. Jej postępowanie mogło budzić uzasadnione obawy, jednak takie firmy nie są największym zagrożeniem dla zainteresowanych przystąpieniem do sieci franczyzowej.

— Przede wszystkim należy się strzec klasycznych oszustów, chcących wyłudzić spore pieniądze pod przykrywką franczyzy. Nie wolno dać się zwieść obietnicom łatwego i szybkiego zysku. Klasycznym przykładem jest tu franczyza osobista — rzekomo nowatorski, ale już sprawdzony przez największe korporacje system sprzedaży, sprowadzający się w rzeczywistości do jednej z form tzw. marketingu sieciowego — ostrzega Arkadiusz Słodkowski, dyrektor portalu franchising.info.pl

Należy też uważać na firmy, których wartość ogranicza się jedynie do pomysłu — nie sprawdzonego i nie popartego rozpoznawalną marką.

— Jakiś czas temu natknęliśmy się na firmę Łasuch, przedstawiającą się jako sieć cukierni. Sprawdziliśmy. Niestety nie udało nam się znaleźć placówek tej sieci. Firma nie miała również siedziby pod wskazanym adresem. Niewykluczone, że „sieć” nie wyszła poza obszar planów. W każdym razie przestrzegamy potencjalnych biorców — nie warto być łasuchem — podsumowuje Arkadiusz Słodkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Niewinowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Podpisując kontrakt warto zasięgnąć opinii prawnika