Podwójna klęska PPP w Zawoi

  • Anna Pronińska
opublikowano: 24-07-2013, 00:00

Gmina chciała mieć nową szkołę i oczyszczalnię, ale jej plany legły w gruzach, bo… wójt nie dostał absolutorium.

To miał być pionierski projekt budowy i modernizacji szkół w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Niewielka małopolska gmina Zawoja chciała znaleźć inwestora do budowy szkoły z basenem oraz rozbudowy dwóch kolejnych szkół i modernizacji jednej. Do postępowania zgłosiły się Warbud, Strabag i Pol-Aqua.

— W wyznaczonym terminie żadna z firm nie zdecydowała się na złożenie wiążącej oferty, postępowanie będzie więc unieważnione — poinformowało biuro zamówień publicznych urzędu gminy Zawoja. Nad projektem intensywnie pracował Warbud.

— To nie był łatwy projekt, bo gmina nie jest ani ogromna, ani bogata. Przy wieloletnim projekcie kluczowa jest stabilność partnera publicznego. Jednak jeszcze przed terminem składania ofert wójt nie uzyskał od radnych absolutorium za ubiegłoroczny budżet. To oznaczało ogromny wzrost ryzyka dla partnerów prywatnych — tłumaczy Jerzy Widzyk, pełnomocnik zarządu i dyrektor ds. PPP w Warbudzie.

Projekt szacowany był na 32 mln zł.

— Pod względem wartości nie był imponujący. Jednak mógł być pierwszym i wzorcowym ze względu na zaangażowanie wójta, dla którego ta inwestycja była sztandarowa — mówi Jerzy Widzyk.

Jeszcze nie wiadomo, czy gmina wróci do pomysłu. Pewne jest, że PPP na razie jej nie wychodzi. Wczoraj upłynął termin składania wniosków w postępowaniu na budowę oczyszczalni ścieków i sieci kanalizacyjnej za 50 mln zł. Chętnych nie było, więc i to postępowanie będzie unieważnione. Przypomnijmy, że zadaniem partnera miało być zaprojektowanie i budowa oczyszczalni w Skawicy i lokalnych przydomowych oczyszczalni oraz sieci kanalizacyjnej, sfinansowanie i zarządzanie przez 15 lat. Partner prywatny miał zarabiać na opłatach za ścieki. Gmina nie wykluczała dopłat.

— Firmy specjalizujące się w takich pracach nie są zainteresowane przedsięwzięciami, w których mają zarabiać na opłatach użytkowników końcowych. Wolą brać udział w projektach, jak w Konstancinie–Jeziornie, gdzie wynagrodzeniem jest opłata świadczona przez partnera publicznego. Tego typu projekty lepiej sprawdzają się w dużych miastach. Unieważnienie postępowań w Zawoi mnie nie dziwi, choć zasmuca — mówi Kacper Kozłowski z Investment Support. Zdaniem Bartosza Korbusa z Instytutu PPP, to złe wiadomości dla rynku partnerstwa.

— Wciąż brakuje projektów z opłatą za dostępność. Najwidoczniej kolejny raz nie udało się pogodzić interesów stron. Projektom PPP pomogłoby jednoznaczne rozstrzygnięcie kwestii prawnych, w tym sformułowanie wytycznych, jak wliczać opłatę za dostępność do zadłużenia samorządów — mówi Bartosz Korbus.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu