Podziały wśród krajów członkowskich UE ws. dyrektywy usługowej

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 13-03-2006, 18:14

Kraje członkowskie UE są podzielone w sprawie dyrektywy usługowej - potwierdziło poniedziałkowe spotkanie w Brukseli unijnych ministrów gospodarki. Polska widzi sojuszników, którzy także chcą przywrócenia zapisów gwarantujących szerszą liberalizację rynku usług.

Kraje członkowskie UE są podzielone w sprawie dyrektywy usługowej - potwierdziło poniedziałkowe spotkanie w Brukseli unijnych ministrów gospodarki. Polska widzi sojuszników, którzy także chcą przywrócenia zapisów gwarantujących szerszą liberalizację rynku usług.

"Czeka nas jeszcze daleka droga, by dojść do porozumienia" - przyznał w poniedziałek Martin Bartenstein, minister gospodarki Austrii, która przewodniczy w tym półroczu Unii Europejskiej.

Jak wynika z wypowiedzi dyplomatów, Francja, Niemcy i Belgia są całkowicie zadowolone z porozumienia osiągniętego w głosowaniu w Parlamencie Europejskim 16 lutego. Pozostałe uważają, że uchwalona wówczas "rozwodniona" wersja powinna być punktem wyjścia do dalszej dyskusji i dopuszcza pewne zmiany.

Zdaniem ministra gospodarki Piotra Woźniaka, Polska jest w bloku 10-11 krajów, które w różnym stopniu chcą powrotu do zapisów gwarantujących ponadgraniczne świadczenie usług w UE według prawodawstwa kraju, z którego pochodzi przedsiębiorca. Minister nie chciał jednak wymienić, o jakie kraje chodzi.

Ta "liberalna" grupa to - zdaniem dyplomatów - większość nowych krajów członkowskich i Wielka Brytania.

Zasadę kraju pochodzenia przewidywał pierwotny projekt KE, autorstwa komisarza ds. rynku wewnętrznego Fritsa Bolkesteina.

"Różnice są bardzo poważne" - powiedział dziennikarzom Piotr Woźniak. O dyrektywie dyskutował z innymi ministrami w niedzielę wieczorem na nieformalnej kolacji w Brukseli.

"Dyrektywa przyjęta przez PE niewiele wnosi i niewiele naszych oczekiwań spełnia. Zrobiono z niej karykaturę - dodał. - Nie jesteśmy w stanie przywrócić Bolkestaina, ale to nie znaczy, że nie możemy spróbować uczłowieczyć tego, co wyszło z PE".

Austria ostrzega przed podważaniem kompromisowych zapisów uzgodnionych w lutym przez chadeków i socjalistów w PE.

Komisja Europejska pracuje obecnie nad nową wersją projektu, uwzględniającą zmiany, za którymi opowiedzieli się eurodeputowani. Ma ona zostać ogłoszona 4 kwietnia. Wcześniej nad sprawą będą debatować unijni przywódcy zebrani na szczycie w Brukseli 23-24 marca.

Komisja Europejska liczy, że porozumienie polityczne ws. dyrektywy będzie możliwe na spotkaniu ministerialnym w Brukseli 29 maja albo 30 czerwca. "Szanse na to oceniam na 51 do 49" - powiedział Woźniak. 

Wiceminister gospodarki Marcin Korolec zapowiedział w Brukseli, że do czasu ogłoszenia nowej propozycji Komisji kraje, które chcą większej liberalizacji usług w Unii będą przedstawiały swoje argumenty osobno, a dopiero potem mają poszukać wspólnych punktów w swoich stanowiskach i rozważą wspólne działania.

Polska chce przede wszystkim klarownego rozstrzygnięcia, na czym polega "swoboda świadczenia usług", która zastąpiła regułę kraju pochodzenia i czy ma być ona oparta na prawodawstwie kraju pochodzenia. Opowiada się także za przywróceniem wykreślonych z dyrektywy zapisów o delegowaniu pracowników, które mają gwarantować, że zniesione zostaną bariery administracyjne w ponadgranicznym świadczeniu usług, co jest celem dyrektywy.

"To, co wyszło z PE, uważam za absolutnie niewystarczające" - powiedział Woźniak. Nie sprecyzował, czy Polska opowie się za odrzuceniem projektu KE, jeśli sprowadzi się on do powtórzenia wersji PE. Powiedział tylko, że jego zdaniem lepszy byłby brak dyrektywy, niż dyrektywa w takim kształcie.

Michał Kot

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane