Pół miliona miejsc pracy w USA nie uratuje giełdowych byków

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 01-06-2010, 00:00

Poniedziałek był dniem wolnym dla dwóch najważniejszych geograficznie rynków — Londynu i Nowego Jorku. Wtorek rozpoczyna jednak w pełni skrócony, ale bardzo intensywny tydzień. Zwieńczeniem obfitego kalendarza będą publikowane w piątek najważniejsze dane z USA — oczekuje się, że przybędzie prawie pół miliona miejsc pracy.

Mimo iż uwaga inwestorów w ostatnich tygodniach koncentrowała się przede wszystkim na Europie, dane z amerykańskiego rynku pracy odgrywają niezmiennie niebagatelne znaczenie. W marcu w amerykańskiej gospodarce przybyło 230 tys. miejsc pracy, w kwietniu 290 tys., a konsensus rynkowy zakłada kolejnych 465 tys. nowych miejsc pracy w maju! Czy w takich okolicznościach po dwucyfrowych spadkach głównych indeksów rynki nie mają rzeczywistego powodu do rajdu w górę? Nie do końca.

Miesięczne dane z marca i kwietnia rzeczywiście pokazały pewną poprawę sytuacji na rynku pracy w USA (coraz więcej zatrudniał sektor prywatny). W pewnym stopniu lepsze dane to jednak zasługa sektora rządowego, który zatrudnia tymczasowych pracowników na potrzeby spisu powszechnego, który w USA ma miejsce co 10 lat. Rynek oczekuje, iż zatrudnienie to osiągnęło największe rozmiary w maju i stąd tak wysoki konsensus. Te miejsca pracy nie utrzymają się jednak długo, a prawdziwą kondycję rynku pracy ocenić można po aktywności sektora prywatnego.

W miniony piątek agencja Fitch obniżyła rating dla Hiszpanii, przypominając o aktualności europejskich problemów. Warto odnotować, iż obniżka ratingu bierze już pod uwagę nowe oszczędności hiszpańskiego rządu. Te oszczędności nie pozostają jednak bez wpływu na tempo wzrostu gospodarczego, a w konsekwencji także na sytuację finansów publicznych. To negatywne sprzężenie zwrotne pokazuje, iż nawet w przypadku determinacji politycznej rozwiązanie problemów zadłużenia będzie niesamowicie trudne. To z kolei oznacza, że europejski bagaż zostanie z nami na dłużej, a w tej sytuacji tylko wyjątkowo dobre dane z USA mogą zachęcić kupujących do aktywności.

Po bardzo słabym maju istnieje przynajmniej teoretyczna szansa na odbicie w czerwcu. Z drugiej jednak strony, od początku ponad-rocznej już hossy rynki nie funkcjonowały w tak sprzyjających większej korekcie okolicznościach.

Przemysław Kwiecień

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu