Polacy lekceważą rolę silnej marki

Małgorzata Zgutka
opublikowano: 21-06-2000, 00:00

Polacy lekceważą rolę silnej marki

Rusza kampania na rzecz krajowych produktów

TO ZA MAŁO: Dobry produkt nie wystarczy, by firma osiągnęła sukces. Trzeba o jego walorach poinformować klientów — twierdzi Jacek Sadowski, dyrektor generalny agencji Demo tworzącej nowe marki. fot. ARC

Wiele firm może zniknąć z rynku. Powód jest prosty. Nie mają własnych, silnych marek. W jak niebezpiecznej sytuacji znajduje się wiele polskich podmiotów, ma pokazać prowadzona od 20 czerwca kampania ma rzecz nowych marek.

Zdaniem Jacka Sadowskiego, dyrektora generalnego agencji Demo, specjalizującej się we wprowadzaniu marek, niewiele polskich firm zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne jest ich posiadanie. Jedynym elementem wyróżniających ich wyroby od innych jest niższa cena.

— Tymczasem w każdej chwili może pojawić się podmiot mogący zaproponować podobny produkt jeszcze taniej. W takiej sytuacji firma nie mająca silnej podstawy w postaci marki po prostu znika z rynku — tłumaczy Jacek Sadowski.

Jego zdaniem, taki czarny scenariusz czeka niestety wiele działających w Polsce podmiotów, jeżeli nie zaczną tworzyć własnych marek.

To popłaca

— Inwestycje w marki się opłacają. Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że jednym z najistotniejszych elementów decydujących o tym, jaki produkt wybierze klient, jest właśnie znana marka. Ludzie lubią sięgać po sprawdzone wyroby. Badania pokazują również, że firmom produkującym wyroby niemarkowe spada znacząco sprzedaż. Tymczasem wysoką dynamikę przychodów wykazują podmioty mające silne brandy — tłumaczy Andrzej Olszewski, prezes Taylor Nelson Sofres OBOP.

Zdaniem Jacka Sadowskiego, ponoszone przez polskie firmy wydatki na kreowanie własnych marek od kilku lat utrzymują się na tym samym niskim poziomie.

Nie tylko dla gigantów

— Panuje przekonanie, że silne brandy mogą tworzyć tylko zachodnie giganty. Szefowie polskich podmiotów tłumaczą się, że nie mogą tego robić, bo i tak ledwo wiążą koniec z końcem. Po prostu nie mają na to dodatkowych funduszy. Stać ich jednak, by bez końca obniżać ceny wyrobów i utrzymywać przepełnione nie sprzedającymi się wyrobami magazyny — mówi Jacek Sadowski.

Przyznaje, że większość woli iść na łatwiznę i obniżać ceny. Tworzenie marek wymaga bowiem pracy i wytrwałości, a na efekty trzeba czekać. Sprzedaż nie wzrasta już po trzech miesiącach od rozpoczęcia działań, lecz dopiero po kilku latach.

— Nie ma jednak innego wyjścia. Firmy jak najszybciej powinny podjąć ryzyko i spróbować się wyróżnić. Zostało niewiele czasu na tworzenie marek. Gdy Polska znajdzie się w Unii Europejskiej, a nasz rynek zostanie zalany masą tanich, zachodnich wyrobów markowych, będzie na to za późno — wyjaśnia Jacek Sadowski.

Przyznaje, że impulsem do działania powinna być prowadzona od 20 czerwca w prasie, telewizji, radio i na billboardach kampania gospodarcza na rzecz nowych marek. Pokazywane przez 2 miesiące reklamy mają uzmysłowić, że dobry, lecz niemarkowy produkt może z dnia na dzień po prostu zniknąć z rynku. Kampanię popierają Business Centre Club, Instytut Marki Polskiej, Krajowa Izba Gospodarcza, Pro Marka i Stowarzyszenie Konsumentów.

— Jeżeli firmy będą prowadziły taką politykę jak obecnie, to nie poradzą sobie w momencie wejścia do UE. W Polsce jest za mało marek — wyjaśnia Mirosław Boruc, prezes Instytutu Marki Polskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Zgutka

Polecane