Polacy nie tracą wiary w biznes. Jeszcze

Jarosław Królak
opublikowano: 10-08-2011, 00:00

Bilans pierwszej połowy 2011 r. to więcej nowych spółek i mniej bankructw. Ale wiatr może się odwrócić.

Wśród przedsiębiorców najbardziej popularne jest tworzenie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością

Bilans pierwszej połowy 2011 r. to więcej nowych spółek i mniej bankructw. Ale wiatr może się odwrócić.

Dane z Krajowego Rejestru Sądowego (KRS) pokazują, że inwestorzy nadal dostrzegają w polskiej gospodarce duży potencjał i szansę na godziwe zyski z lokowania kapitału w spółkach. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku w KRS zarejestrowano 11,9 tys. nowych spółek, na których kapitały zakładowe wyłożono 2 mld zł.

Kryzys ożywił rynek

— Te pozytywne informacje potwierdzają, że pierwsze półrocze było dobre dla polskiej gospodarki. Notowaliśmy ponad 4-procentowy wzrost PKB, a na rynkach panował spokój. Jednak ta sielanka może się skończyć w najbliższych kwartałach — ostrzega Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Po kryzysie finansowym 2008- -2009 wyraźnie wzrósł optymizm i zapał do prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. W 2010 r. i pierwszej połowie 2011 r. nowe spółki wyrastały jak grzyby po deszczu. Największą popularnością cieszą się spółki z o.o. W tym roku z 11,9 tys. wszystkich zarejestrowanych w KRS stanowiły one aż 75,3 proc. (8958). Najwięcej nowych spółek utworzono w województwach mazowieckim (3574), wielkopolskim (1279) i śląskim (1153). Wśród miast liderami są Warszawa (2891), Kraków (723) i Wrocław (716).

— Tegoroczny 5-procentowy wzrost liczby tworzonych spółek nie jest powodem do hurraoptymizmu. Niestety widać wygaszanie dynamiki rejestracji nowych firm. W 2010 r., w porównaniu z 2009 r., wzrost ten sięgnął 27 proc. W tym roku jest znacznie słabszy — mówi Jarosław Nowrotek, prezes Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej, autor raportu o rejestracjach w KRS.

Wzrostowi liczby założonych spółek towarzyszy spadek liczby bankructw. W tym roku swój żywot zakończyło 346 podmiotów gospodarczych niebędących w stanie spłacać swoich zobowiązań. To o 2 proc. mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego (353).

— Liczba upadłości jest zbliżona do pierwszego półrocza 2010 r. Oznacza to, że wiele firm wciąż ma problemy z utrzymaniem się na rynku — mówi Jarosław Nowrotek.

Aż 68 proc. spośród bankrutów to spółki z o.o.

Najwięcej upadłości zdarzyło się w budowlance (22 proc.) oraz handlu samochodami i częściami samochodowymi (21 proc.).

Niestety, obok większej liczby zakładanych spółek mamy do czynienia z większą liczbą zwijanych interesów.

W pierwszym półroczu zlikwidowano 1045 spółek kapitałowych. To o 1,8 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2010 r. (1027).

— Utrzymywanie się liczby upadłości i likwidacji na dość wysokim poziomie jest niepokojące. Jednak to stały trend i na razie nie widać dramatycznego pogarszania się sytuacji — zauważa prezes COIG.

Opóźnione pogorszenie

Ekonomiści obawiają się jednak, że wiatr może się odwrócić w drugiej połowie roku i na początku przyszłego.

— Jeżeli sytuacja gospodarcza w strefie euro i USA będzie się pogarszać, to spowolnienie pojawi się również na polskim rynku. Jeśli tak się stanie, to spadnie liczba zakładanych spółek i możemy notować więcej upadłości. Pogorszenie koniunktury światowej Polska odczuje z pewnym opóźnieniem i wyhamowanie gospodarki może nastąpić w IV kw. tego roku i I kw. 2012 r. — prognozuje Monika Kurtek.

Większym optymistą jest Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku.

— Firmy mają nadpłynność finansową, która będzie dla nich poduszką bezpieczeństwa w sytuacji spowolnienia gospodarki. Dlatego nie spodziewam się wzrostu liczby bankructw. Jeżeli jednak popyt krajowy i konsumpcja będą się zmniejszać, to pogorszą się warunki dla nowych firm — mówi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy