Polacy umieli uniknąć poważnych błędów

Rafał Fabisiak
opublikowano: 25-02-2010, 00:00

Premier mówi o pościgu za najbardziej rozwiniętymi krajami. Dobijamy do czołówki, ale bardzo powoli.

nowy rok polska gospodarka weszła w dobrej kondycji. Zaznaczona na zielono Polska na czerwieniejącej od spadków PKB mapie Europy, na tle której wystąpił premier podczas konferencji prasowej w siedzibie GPW, to nie tylko chwyt propagandowy. Rzeczywiście wzrost PKB na poziomie 1,7 proc. jest dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę, że spodziewano się gorszego. Nie oznacza to jednak, że nie mamy do przełknięcia żadnej gorzkiej pigułki.

Eksperci podkreślają, że gospodarka jest w dobrym stanie. Przyspiesza powoli, ale nie mamy co liczyć na boom gospodarczy.

— Nasza dobra sytuacja to skutek uniknięcia przez Polskę poważnych błędów w trakcie załamania gospodarczego — kwituje prof. Witold Orłowski z PricewaterhouseCoopers.

Jego zdaniem największe obawy budzi stan finansów publicznych. Ustawa budżetowa przewiduje deficyt na kwotę nie większą niż 52,2 mld zł.

— Nie powinniśmy mieć aż tak dużego deficytu — uważa Orłowski.

Opinię tę podziela Agnieszka Decewicz, starszy analityk w biurze analiz makroekonomicznych Banku Pekao.

— Rząd podszedł bardzo ostrożnie do tegorocznego budżetu. Jeśli Polska będzie notować wzrost gospodarczy, to bardzo prawdopodobne, że realizacja deficytu budżetowego będzie niższa od planowanej kwoty w ustawie budżetowej — podkreśla.

Spadnie inflacja

Inflacja średnioroczna w 2009 r. wyniosła 3,5 proc. Ekonomiści szacują, że w tym roku będzie spadać.

Według Witolda Orłowskiego inflacja w 2010 r. nie powinna przekroczyć poziomu z 2009. Dodaje, że raczej spodziewa się spadku tego wskaźnika.

W zeszłym roku największy wpływ na wzrost inflacji miały podwyżki tzw. cen administrowanych (głównie surowców energetycznych). Jeśli w 2010 r. inflacja także wzrośnie, to powodem również będą ceny surowców.

— Wzrost cen surowców jest jeszcze możliwy. Ale na pewno nie będzie tak dynamiczny. Na przykład w ciągu 2009 r. ceny ropy wzrosły o 70 proc. — dodaje Roman Przasnyski, główny analityk Gold Finance.

Cel inflacyjny NBP na 2010 r. to 2,5 proc. z marginesem jednego punktu procentowego. Zdaniem ekspertów jest to jak najbardziej realne.

— Według naszych prognoz inflacja średnioroczna w tym roku wyniesie 2,3 proc. Bardzo prawdopodobne, że już w pierwszym kwartale 2010 uda się osiągnąć cel inflacyjny — tłumaczy Agnieszka Decewicz.

Według danych GUS inflacja w styczniu 2010 wyniosła 3,6 proc. Była nieco wyższa niż w grud-niu 2009 r. (3,5 proc.). Chociaż spodziewano się, że wskaźnik nie przekroczy 3,5 proc., to eksperci podkreślają, że prognozy jego spadku jeszcze nie są zagrożone.

Niepewna stopa

Jak może się rozwinąć sytuacja ze stopami procentowymi? Witold Orłowski nie spodziewa się dużych wzrostów.

— Stopy procentowe w wielu krajach są na bardzo niskim poziomie. To trochę sztuczna sytuacja. Dlatego, moim zdaniem, podwyżka stóp jest tylko kwestią czasu. Podejrzewam, że nastąpi to dopiero pod koniec 2010 r. Nie będą to podwyżki ani zbyt częste, ani zbyt duże. Jednak w trendach gospodarki światowej już widać zacieśnianie polityki pieniężnej i ograniczanie pieniądza na rynku — mówi Roman Przasnyski.

Zdaniem Agnieszki Decewicz, jeśli wzrost gospodarczy przyspieszy, to Rada Polityki Pieniężnej prawdopodobnie zdecyduje się na podwyżkę w drugiej połowie 2010 r., ale najpewniej dopiero w IV kwartale.

Zależy od Niemiec

W handlu zagranicznym może być różnie. W 2009 r. więcej towarów importowaliśmy (454 mld zł) niż eksportowaliśmy (417 mld zł). Naszym głównym partnerem w handlu zagranicznym pozostają Niemcy, których udział w polskim eksporcie wyniósł w 2009 r. 26,1 proc., a w imporcie 22,4 proc. Także stan eksportu i importu w 2010 r. w dużej mierze będzie zależał od kondycji naszego zachodniego sąsiada.

— Czwarty kwartał 2009 r. w Niemczech stał pod znakiem stagnacji. Wprawdzie notują tam lekkie ożywienie, ale za wcześnie na optymizm. W Niemczech wciąż dominuje ostrożność — opowiada Tomasz Urbańczyk, członek dyrekcji Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Według Witolda Orłowskiego można liczyć na powolny wzrost eksportu. Natomiast import nie powinien rosnąć.

— Gorzej może być w bilansie płatniczym, jeśli pójdą w górę ceny surowców energetycznych. Chociaż, z drugiej strony, na razie są stabilne — podkreśla Witold Orłowski.

Ostrożnie z inwestycjami

Rok 2010 dla inwestorów będzie prawdopodobnie kolejnym rokiem niepewności. O tym zaś, jak rynek może być zmienny, świadczą choćby ceny złota. Po dynamicznym wzroście od października do grudnia 2009 r., kiedy to cena za uncję sięgnęła szczytu — aż 1226 USD, potem spadła o 10 proc., praktycznie wracając do punktu sprzed wzrostu.

— W tym roku trudno zdecydować się na inwestowanie w cokolwiek. Sytuacja jest zbyt niepewna. PKB na poziomie 1,7 proc. to niewielki wzrost, więc nie ma co mówić o optymizmie. Inwestorzy będą musieli zachować dużą ostrożność, a i tak nie należy się spodziewać dużych zwrotów. Dobrym przykładem jest pogłębiająca się korekta na giełdzie — podsumowuje Roman Przasnyski. l

Rafał Fabisiak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy