Polak na czele firmy z Kraju Kwitnącej Wiśni

Rozmawiał Marcin Bołtryk
opublikowano: 29-11-2017, 22:00
aktualizacja: 29-11-2017, 23:09

ROZMOWA Z PIOTREM DULNIKIEM, PREZESEM SUZUKI MOTOR POLAND

Japończycy oddali stery Suzuki w naszym kraju w ręce Polaka. To wyjątek nawet na światową skalę.

Piotr Dulnik: Od lat pracuje w branż y automotive. W Suzuki Motor Poland jest zatrudniony od 2007 r. Pełnił funkcje m.in. dyrektora sprzedaż y oraz dyrektora generalnego sprzedaż y i marketingu.
Wyświetl galerię [1/2]

Piotr Dulnik: Od lat pracuje w branż y automotive. W Suzuki Motor Poland jest zatrudniony od 2007 r. Pełnił funkcje m.in. dyrektora sprzedaż y oraz dyrektora generalnego sprzedaż y i marketingu. Fot. ARC

„Puls Biznesu”: Przedstawicielstwa japońskich firm motoryzacyjnych rzadko są zarządzane przez lokalnych menedżerów. W Polsce tylko Toyota... Piotr Dulnik, prezes Suzuki Motor Poland: I teraz Suzuki. Ale to prawda — na stanowisku prezesa w japońskiej firmie zazwyczaj zasiada Japończyk. Powoli to się jednak zmienia.

Co konkretnie zmienia się w Suzuki?

Pomysł przekazania zarządu lokalnym menedżerom pojawił się w Suzuki mniej więcej dwa lata temu. Zmiana została zaproponowana przez ówczesnego szefa firmy, pana Osamu Suzuki. Zauważył, że chociaż Japończycy oddelegowani na inne rynki szybko uczą się języków i doskonale rozumieją, co się do nich mówi, to nie do końca rozumieją ludzi. Od tamtej pory idea zmian zaczęła kiełkować.

Powolutku.

Tak. Władze Suzuki zaczęły od wytypowania rynków, na których chcą zacząć.

Brały pod uwagę wyniki sprzedaży?

Nie tylko. Oczywiście jednym z argumentów przemawiających za zmianą w Polsce były wyniki sprzedaży i szybkość ich wzrostu. W 2013 r. sprzedaliśmy5,8 tys. samochodów, a w 2018 r. prognozujemy przekroczenie 10 tys. Polska jest dziś w czołówce europejskiej sprzedaży koncernu. Pod uwagę brano również rentowność. Ważne były także wyniki wewnętrznych audytów, przeprowadzanych przez Suzuki we wszystkich oddziałach. A tu mamy się czym pochwalić — uzyskaliśmy jeden z najlepszych wyników na świecie. Myślę, że uwzględniono również udział rynkowy. Do Suzuki należy 2 proc. polskiego rynku, podczas gdy średnia europejska do 1,2 proc. Poza Polską stanowiska prezesów pozwolono objąć lokalnym menedżerom jeszcze tylko w Austrii, Hiszpanii i we Włoszech.

Zmiana prezesa i zmiana mentalności oznaczają także zmiany w funkcjonowaniu firmy?

Oczywiście. Zmieni się sporo. Dotychczas jako dyrektor generalny odpowiadałem za część operacyjną, sprzedaż i marketing. Teraz możliwości mam znacznie większe.

Będą zmiany personalne?

Nie zamierzam zmniejszać zespołu. Chcę, żeby nasza kadra była bardziej zmotywowana i jeszcze lepiej przygotowana merytorycznie. Plan na przyszły rok zakłada sprzedaż ponad 10 tys. samochodów. By go zrealizować, potrzebuję wsparcia zespołu. Zamierzam inwestować w szkolenia. Pojawią się też nowe stanowiska, m.in. wsparcie dla dyrektora HR i nowy dyrektor do spraw sprzedaży.

Zmieni się też coś w strukturze dealerów?

Oj tak. Co prawda nie przewiduję zmniejszenia sieci, ale z obecnych 52 punktów dealerskich chcę wymienić cztery, może pięć. Średnio na dealera przypada rocznie sprzedaż 175 aut. To niezły wynik, ale chciałbym doprowadzić do tego, by średnia przekroczyła 200 samochodów. Poza tym teraz spory jest rozstrzał wyników. Najlepszy dealer sprzedaje 600, najsłabszy 50 aut rocznie. I choć rentowność na dealera jest zadawalająca, to potrzebujemy większego obrotu. Wymienimy tych dealerów, którzy nie gwarantują nam sukcesu. Nie mogę pozwalać na to, że gdy rynek rośnie i zmienia się gama modelowa, niektórzy dealerzy pozostają mało efektywni i nie wykorzystują tego potencjału. Sieć dealerską czekają też zmiany wizualne. Chcemy zunifikować nasze salony w całej Polsce pod względem architektonicznym.

Zmiana na stanowisku prezesa wpłynie na ofertę?

Z pewnością. Szybsze decyzje to szybsze reakcje na to, co się dzieje na rynku. W tej chwili ponad 63 proc. kupujących nasze samochody to klienci indywidualni. Pod tym względem Suzuki jest marką numer jeden w Polsce. Jednocześnie najmniej sprzedajemy do flot. Nie przewiduję agresywnych zmian w ofercie. Przynajmniej na razie. Jak już mówiłem, naszym priorytetem na 2018 r. jest utrzymanie 2-procentowego udziału w polskim rynku i przekroczenie10 tys. sprzedanych samochodów. Potrzebuję do tego przede wszystkim mocnej sieci sprzedaży i to jej na początku poświęcę najwięcej uwagi.

A co się nie zmieni?

Nasze zaangażowanie w sport. Od dawna wspieramy polskich sportowców. Teraz zintensyfikuję te działania. Chcemy współpracować z różnymi związkami sportowymi, różnymi dyscyplinami i z naszymi reprezentantami. I to nie tylko wtedy, kiedy wygrywają.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Motoryzacja / Polak na czele firmy z Kraju Kwitnącej Wiśni