Polfa Łódź bliżej polfapiryny

JBR
opublikowano: 02-02-2007, 00:00

Urząd Patentowy ma zbadać, z czym kojarzy się człon „polfa” w słowie „polfapiryna”.

Urząd Patentowy ma zbadać, z czym kojarzy się człon „polfa” w słowie „polfapiryna”.

„Polfapiryna” to znak towarowy słowny, o którego rejestrację od sześciu lat stara się Polfa Łódź. Urząd Patentowy (UP) w 2004 r. zauważył, że oznaczenie to jest podobne do znanej polopiryny i udzielenie na nie prawa ochronnego może wprowadzać klientów w błąd. We wrześniu zeszłego roku UP wydał ostateczną decyzję, w której odmówił rejestracji „Polfapiryny”.

Według spółki, klienci nie pomylą obydwu oznaczeń — jednakowy człon końcowy „piryna” nie ma charakteru odróżniającego, na rynku jest kilkadziesiąt preparatów o tak kończących się nazwach. Początki zaś obu słów różnią się na tyle że nie mogą wprowadzić w błąd. „Polo” to słowo występujące w słownikach, a słowo „polfa” nie istnieje samodzielnie. Różnią się więc nie tylko fonetycznie, lecz także semantycznie.

— Klient nie zapamiętuje drobnych różnic w znakach, lecz elementy podobne — odpowiada Agnieszka Antonowicz z UP.

Przy tak podobnych markach trzeba zachować szczególną ostrożność przy rejestracji, zwłaszcza leków bezrecepturowych.

— Wpisałam polfapirynę do wyszukiwarki i nic nie wyskoczyło, ale wyszukiwarka spytała, czy mam na myśli polopirynę — dorzuca Agnieszka Antonowicz.

Wczoraj sprawą polfapiryny zajął się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie i uznał, że UP nienależycie rozważył oba oznaczenia.

— Człon „polfa” jest fantazyjny i znany klientom. UP nie wziął pod uwagę, z czym i z kim się on kojarzy, że nie wymyślono go tylko dla tego jednego znaku — uzasadniała wyrok sędzia Magdalena Bosakirska.

UP zbada sprawę jeszcze raz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JBR

Polecane