Police rozczarowały rynek

Przemek Barankiewicz
17-07-2006, 00:00

Minął rok od debiutu na warszawskiej giełdzie Zakładów Chemicznych Police. Start był obiecujący. Chętnych dużo więcej niż oferowanych akcji. Spółka musiała zredukować zapisy aż o 76 proc. Jednak debiut krajowego giganta w produkcji bieli tytanowej, wykorzystywanej m.in. w farbach, tworzywach sztucznych i w ceramice, rozczarował. Kurs Polic na pierwszej sesji poszedł w górę tylko o 2,9 proc.

Słabą premierę giełdową Polic można jeszcze jakoś wytłumaczyć. Kursy debiutujących pod koniec czerwca 2005 r. Ambry i Opoczna nie zdołały wzrosnąć w stosunku do ceny emisyjnej. Akcje spółki Spray, która pojawiła się na giełdzie tydzień po Policach, w pierwszym dniu traciły na wartości. Wyjątkiem był Travelplanet.pl, który wystartował z przebitką 24,4 proc.

Po debiucie Polic było jeszcze gorzej. Nie wszystkie niepowodzenia wytłumaczyć można dekoniunkturą w branży chemicznej. Wśród pięciu dużych jej reprezentantów, którzy pojawili się na warszawskiej giełdzie w ostatnich dwóch latach, tylko kurs Polic znajduje się poniżej ceny debiutu. Na akcjach Dworów, Puław czy Borsodchemu można było zarobić zaledwie po kilkanaście procent, ale już Ciech od swej rynkowej inauguracji podrożał aż o 65 proc.

Słabość akcji Polic jest zrozumiała, bo spółka w tym roku planuje 54,5 mln zł zysku netto, a w okresie publicznej oferty zapowiadała o 83 proc. więcej — i to już w 2005 r. Słaby I kwartał i tak stawia obecne szacunki pod dużym znakiem zapytania. Policom zaszkodziła mroźna zima, która z jednej strony doprowadziła do zastojów w dostawie gazu, a z drugiej opóźniła sprzedaż nawozów mineralnych. To jeden problem. Kolejny to dywersyfikacja dostaw gazu. Surowiec, stanowiący jedną czwartą kosztów Polic, dostarcza PGNiG. Tymczasem Puławy zdołały już zawrzeć umowę z węgierskim dostawcą.

Głównym problemem spółki są rosnące ceny gazu i ich wpływ na rentowność Polic. Nie rozwiąże go nawet dywersyfikacja dostaw. Regulator blokujący podwyżki cen gazu w PGNiG nie może działać w oderwaniu od rynku (tym bardziej że zyski monopolisty w ostatecznym rozrachunku opłacą się budżetowi), więc realna staje się trzecia już podwyżka w tym roku. Police nie są w stanie przerzucić jej na odbiorców, dlatego podtrzymywanie rocznych prognoz było raczej próbą podtrzymywania pozycji byłych już władz spółki, a nie realną oceną szans firmy.

Bezkrólewie w Policach trwa (nowego prezes poznamy w sierpniu), co musi opóźniać kluczowy dla spółki proces inwestycyjny (600 mln zł), który ma szanse na skierowanie produkcji Polic w bardziej rentowne obszary. Sam proces też może podlegać jeszcze zmianom, bo spółka jest zależna od decyzji resortu skarbu.

Na razie główny akcjonariusz Polic zdążył podwoić wypłatę dywidendy za 2005 r. (do 0,34 zł na akcję) i zadeklarował poszukiwanie inwestora strategicznego. To jednak dopiero zadanie na 2007 r., bo wcześniej resort chce zwiększyć wartość rynkową Polic. Będzie to trudne, bo otoczenie rynkowe jest wyjątkowo niesprzyjające, a od września 2007 roku możemy spodziewać się wzmożonej podaży akcji ze strony obdarowanych pracowników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Police rozczarowały rynek