Polish ham dla Wyspiarzy

RB
opublikowano: 21-11-2008, 00:00

Polscy eksporterzy żywności powinni zacierać ręce. Na Wyspach czekają na nich zaciskający pasa klienci.

Polscy eksporterzy żywności powinni zacierać ręce. Na Wyspach czekają na nich zaciskający pasa klienci.

Kryzys finansowy uderzył Brytyjczyków po kieszeni. Już zaczęli redukować wydatki na ubrania, samochody i sprzęt elektroniczny. Z listy zakupów nie skreślili jedynie żywności. Urząd statystyczny podał, że sprzedaż detaliczna na Wyspach zmniejszyła się w październiku o 0,1 proc., wobec września, kiedy spadek wyniósł 0,5 proc.

Wynik, choć okazał się lepszy niż prognozowali ekonomiści (-0,9 proc.), nie oznacza, że Brytyjczycy wrócili do zakupów.

— Rynek detaliczny wygląda gorzej, niż opisują to dane urzędu statystycznego. A będzie jeszcze gorzej — ocenia Jeavon Lolay, ekonomista Lloyds TSB Group w Londynie.

Październikowy niewielki spadek sprzedaży to skutek większego popytu na artykuły spożywcze (+1 proc.), co pozwoliło zrekompensować brak zainteresowania m.in. sprzętem AGD — spadek o 5,4 proc. (r/r). To największa zniżka od 1992 r.

Sieci oraz detaliści dystrybuujący ubrania i obuwie sprzedali w październiku mniej, a w całej grupie dóbr niespożywczych nastąpił wzrost popytu tylko o 0,9 proc. (r/r). To najwolniejsza dynamika przynajmniej od trzech lat.

— Kryzys dotknął już realnej gospodarki. Okres świąteczny może być bardzo ciężki dla detalistów — uważa Vicky Redwood, ekonomistka Capital Economics, firmy analitycznej.

Słabnący popyt na Wyspach, które są czwartym odbiorcą polskich towarów, uderzy w eksporterów.

— Spowolnienie gospodarcze i zaciskanie pasa przez Brytyjczyków zmniejszy zamówienia, szczególnie na artykuły trwałego użytku — mówi Janetta Sałek, dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Importerów Eksporterów i Kooperacji.

W 2007 r. właśnie one stanowiły większość polskiego eksportu. Były to m.in. maszyny i urządzenia (35 proc.) oraz środki transportu (16 proc.).

Zaciskanie pasa przez Brytyjczyków to jednak szansa dla branży spożywczej. Jej produkty stanowiły w 2007 r. tylko 5,9 proc. eksportu Polski na Wyspy.

— Tu mamy czym konkurować. Żeby dotrzeć nie tylko do polskich imigrantów, producenci powinni postawić jednak większy nacisk na promocję — uważa Janetta Sałek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy