Politycy mogliby już pozwolić nam świętować

Jacek Zalewski
13-04-2006, 00:00

Wielkanoc jest symbolem radości, budzącego się nowego życia, świętem wiosny. W zamyśle przywódców wszech- rządzącego Prawa i Sprawiedliwości, tegoroczny Wielki Tydzień miał zaowocować przynajmniej fundamentami stabilnej koalicji rządowej, która ma poprowadzić Polskę ku świetlanej przyszłości w IV Rzeczypospolitej. Może i chcą dobrze, ale wychodzi im jak zwykle.

Zamiast atmosfery porozumienia i uspokojenia, od kilku dni obserwujemy zadziwiające polityczne zawirowania, czyniące wątpliwym szybkie ustabilizowanie się sytuacji po świętach. Najbardziej zaskakuje postawa samego PiS, które przecież rozkręciło całą operację o kryptonimie „rząd większościowy”, a potem skryło ją za parawanem całkowitej tajności. Prezes Jarosław Kaczyński zarządził w tych dniach całkowite zejście PiS z pierwszej linii medialnej. Podobną taktykę milczenia przyjęło chytre Polskie Stronnictwo Ludowe. Za to aż nadto głośno zachowują się Samoobrona oraz Liga Polskich Rodzin, ale zdecydowanie osłabia to pozycję przetargową obu partii wobec imperialnego PiS.

Liga rządzi, Liga radzi, Liga nigdy cię nie zdradzi... Trudno powiedzieć, czy hasło pamiętne z „Seksmisji” zachowuje aktualność, za to wiadomo, iż zdradzona została sama Liga, przynajmniej ta Polskich Rodzin. O zaprzedanie partyjnych ideałów wzajemnie obwiniają się obie skonfliktowane frakcje. Grupa inicjatywna pod wodzą Anny Sobeckiej ogłosiła secesję wobec autorytarnych rządów Romana Giertycha nigdzie indziej, jak oczywiście w Toruniu. Rokoszanie na razie nie są liczni, ale erozja LPR stała się już procesem nieodwracalnym. Bez względu jednak na to, czy posłowie dysydenci wstąpią do PiS, czy też utworzą w Sejmie kółko Stronnictwa Narodowego — jest ich za mało, aby przesądzili o powstaniu solidnej koalicji większościowej. Z kolei do niepewnego rządu mniejszościowego nie ma zamiaru przystępować Lepper — i tak wszystko sprowadza się do kamiennej twarzy inżyniera Waldemara Pawlaka...

Wieczorem zaczynają się uroczystości wielkanocne i bez względu na to, czy w ciągu dnia jakieś partie wykonają jeszcze jakieś koalicyjne kroki, coś tam podpiszą — nie zmienią negatywnego odbioru społecznego ich posunięć. Jak zwykle w takich razach, usta mają pełne „programu”, odmienianego przez wszystkie przypadki, wzdrygają się natomiast przed dyskusją o rządowych stołkach, ba, odsuwają ten problem gdzieś na szary koniec — co naprawdę obraża inteligencję elektoratu! W tym kontekście parcie Andrzeja Leppera do fotela wicepremiera właściwie zasługiwałoby na uznanie za szczerość — gdyby nie była ona tak złowró

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Politycy mogliby już pozwolić nam świętować