Politycy nie wykorzystali dobrej szansy na reformy

Bartosz Krzyżaniak
30-10-2006, 00:00

Gospodarka zaskoczyła wysokim wzrostem. Politycy jednak tego nie wykorzystali, więc w następnych latach będzie rosnąć wolniej.

Wyniki gospodarki w 2005 r. były zimnym prysznicem dla ekonomistów, którzy spodziewali się większej dynamiki PKB. Nauczeni tym doświadczeniem na początku 2006 r. wykazali się większą ostrożnością, przewidując przyszłość. Tym razem rzeczywistość także ich zaskoczyła. Tyle że pozytywnie.

Mogło być 6 proc.

Gospodarka rozwija się znacznie szybciej od prognoz. I to mimo braku zdecydowanych działań rządu w kwestiach, które miały ułatwić rozwój przedsiębiorczości w 2006 r. — zmian w systemie podatkowym, redukcji pozapłacowych kosztów pracy, uporządkowania przepisów o VAT czy zmian w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

— Żadnej z tych spraw nie załatwiono. Mimo to gospodarka szybko się rozwija. Gdyby dokonano niezbędnych zmian i stworzono przedsiębiorcom możliwości lepszego rozwoju, wzrost sięgałby dziś 6 proc. lub byłby wyższy. Podobnie byłoby w przyszłym roku — mówi Małgorzata Krzysztoszek, dyrektor departamentu eksperckiego Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan (PKPP).

Na krótką metę

Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR), uważa, że gospodarce pomogło skupienie uwagi rządzących na innych problemach. Ale na krótko.

— Politycy zajęli się polityką i zapomnieli o gospodarce, nie straszyli przedsiębiorców, nie przeszkadzali im, co zdynamizowało wzrost gospodarczy. Obawiam się jednak, że to pomoże gospodarce tylko w krótkim okresie. By wzrost mógł utrzymywać się na wysokim poziomie i jeszcze się zwiększać, potrzeba reform, a rządzący ich nie podejmują — uważa Bohdan Wyżnikiewicz.

Także według Piotra Kalisza, ekonomisty Banku Handlowego, gospodarce przydałaby się pomoc.

— Niekosztowne reformy, polegające na ułatwieniu prowadzenia działalności gospodarczej, pozytywnie wpłynęłyby na stronę podażową. Nietrudno bowiem zwiększać popyt, np. przez waloryzację świadczeń. Jednak taka polityka grozi w dłuższym okresie rosnącą presją inflacyjną, przegrzaniem i w efekcie spowolnieniem gospodarki — uważa Piotr Kalisz.

Według Małgorzaty Krzysztoszek, zaniechania polityków oznaczają utratę szansy, jaką daje szybko rosnąca się gospodarka, by jeszcze bardziej zdynamizować wzrost i zredukować deficyt budżetowy.

— W 2008 r. gospodarka zacznie hamować — uważa ekspert PKPP.

Uwaga: problem

Ekonomiści spodziewają się, że gospodarka zwolni już w 2007 r.

— Jednak wzrost rzędu blisko 5 proc. wciąż nie wróży załamania. Prawdopodobnie właśnie taki utrzyma się w następnych latach. Choć oczywiście od podatkowo-regulacyjnych zmian nie uciekniemy. Prędzej czy później napotkamy barierę pozapłacowych kosztów pracy a bez jej usunięcia próżno marzyć o spadku bezrobocia poniżej 10-12 proc. — uważa Bartosz Pawłowski, ekonomista ING.

Tymczasem na horyzoncie pojawiają się potencjalne zagrożenia, które mogą sprawić, że także prognozy na przyszły rok będą przestrzelone. Jak tłumaczy ekonomista ING, chodzi o m.in. spodziewane osłabienie koniunktury na świecie i u naszego największego partnera handlowego, czyli w Niemczech (spowodowane m.in. wzrostem VAT i pogarszającymi się nastrojami), czy spadek zasobności naszych portfeli (rosnące zadłużenie hipoteczne sprawia, że po spłaceniu rat kredytów dysponujemy mniejszą ilością gotówki). Przedsiębiorcy zwracają uwagę na zwiększone zapotrzebowanie na pracowników o określonych kwalifikacjach.

— To nie jest już problem wybranych branż, lecz całej gospodarki. Firmy będą zmuszone albo płacić pracownikom więcej, albo krótkoterminowo korzystać z taniej siły roboczej ze Wschodu, albo rezygnować z zatrudniania, narażając się na nierealizowanie kontraktów i straty — uważa Małgorzata Krzysztoszek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Politycy nie wykorzystali dobrej szansy na reformy