Polityczne zawirowania to większa podaż na GPW

Piotr Kuczyński
26-03-2004, 00:00

Oczekiwałem, że rynek w USA znajdzie twarde dno po sesji rozpoczynającej się paniczna wyprzedażą i mimo dużego wzrostu indeksów nadal (jeszcze) nie zmieniam zdania. To było zbyt książkowe zachowanie rynku. Bardzo, bardzo rzadko w dłuższym okresie giełdy robią to, czego wszyscy oczekują. Na razie możemy mówić o bardzo mocnym odreagowaniu i zdecydowanie odłożyć ideę paniki na później. Powodów do wzrostu indeksów nie było.

Parę spółek podało lepsze od oczekiwanych prognozy i spadły ceny ropy. Złych informacji było więcej. Al Dżazira wyemitowała nową taśmę Al Kaidy wzywającą do rewolucji w Pakistanie. Timothy Geithner, szef Fed w Nowym Jorku ostrzegł, że deficyt budżetowy kraju i małe oszczędności Amerykanów są poważnym zagrożeniem dla systemu finansowego USA. Raport kwartalny Micron Technology - drugiego na świecie producenta pamięci półprzewodnikowych nie został odebrany pozytywnie i kurs mocno spadał. Mimo tego najmocniej rosły spółki z sektorów wysokich technologii. Rynek był po dużych spadkach, a niedźwiedzie czekały na impuls, żeby zrealizować zyski zamykając krótkie pozycje - to cała tajemnica tej sesji. Nie zrobiła ona rewolucji w technicznym obrazie rynku. Gdyby jednak dzisiaj indeksy kontynuowały wzrosty to trzeba by było podejść do tej zwyżki poważniej.

Dzisiaj rynki dostaną istotne dane makro. Zaczniemy od indeksu niemieckiego instytutu Ifo. Prognozy mówią, że pokaże on pogorszenie koniunktury i tak powinno być. Pozostaje pytanie jak duże ono będzie, bo ostatnie wydarzenia powinny zmniejszyć optymizm. Bardziej istotne będą jednak dane amerykańskie. Jest prawdopodobne, że BLS poda opóźnione dane o PPI. Jeśli zobaczymy duży skok inflacji to będzie zła informacja dla giełd. Ważne będą również dane o wydatkach Amerykanów. Problemy na rynku pracy każą obawiać się tego, że konsument zacznie mniej wydawać. Gdyby dane były dobre to inwestorzy odetchnęliby z ulgą, ale musiałyby być doskonałe, żeby miały wpływ na rynek. Największy problem jest z indeksem nastroju Uniwersytetu Michigan. Prognozy mówią, że w marcu nieznacznie spadł, ale tak naprawdę rynek oczekuje dużego spadku. Może się okazać, że duży spadek jest już w cenach i dlatego nie należy pochopnie reagować na to, co zobaczymy na początku sesji w USA.

U nas wczorajsza sesja była bardzo ważna dla rynku. Indeks cenowy naruszył we środę linię podwójnego szczytu, więc wzrost na wczorajszej sesji znacznie zwiększyłby scenariusz pozytywny. Podobnie było na WIG i WIG-20. Obie strony miały o co walczyć. Bykom pomagały mocno rosnące indeksy na giełdach Eurolandu, dla których najważniejsze było słabnące euro i oczekiwanie na obniżkę stóp. Do tego dochodziły dobre wyniki spółek. Poza tym DAX był tuż nad średnią 200. sesyjną i oczywiście nadal polowano na odbicie w USA. Na nasz rynek to wszystko działało selektywnie, bo większość kursów rosła raczej niechętnie. Uważam, że podaż zwiększały czynniki polityczne w związku z decyzjami, które mogą być podjęte podczas weekendu.

Potwierdzało tę tezę zachowanie słabnącego złotego. Jednak, jak widzi się, co robią zagraniczne fundusze na rynkach całego regionu to trudno rezygnować z kupowania akcji i u nas. Na przykład w Pradze indeks PX-50 od dwóch dni ustanawia rekord za rekordem, a węgierski BUX próbował zrobić to wczoraj. Tyle, że gra spekulacyjna pod wejście do UE skończyłaby się wielką przeceną, gdyby fundusze przestały wierzyć w kontynuację hossy w USA. Wynik sesji nie do końca był sukcesem byków. Indeks cenowy co prawda zanegował formację podwójnego dna i wyraźnie tworzy prowzrostową flagę, ale WIG-20 jedynie naruszył linię trendu, a dzisiaj będzie trudno o wzrost z powodu politycznej niepewności. Nie jest do końca jasne, czym może się skończyć rozłam w SLD, a przyśpieszonych wyborów rynki finansowe nie powitałyby z radością. Tyle, że to jest mało prawdopodobny scenariusz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polityczne zawirowania to większa podaż na GPW