Polityka głównym czynnikiem ryzyka

DI
22-03-2012, 00:00

PROGNOZY

KONRAD RYCZKO

analityk DM BOŚ

Wyniki wyborów we Francji i w Grecji mogą zmącić spokój na rynkach.

Ostatnie sesje giełdowe przyniosły spadek awersji do ryzyka na większości rynków. Najlepiej widać to w notowaniach na rynku instrumentów dłużnych. Uznawane za bezpieczną przystań 10-letnie instrumenty amerykańskie zanotowały wzrost rentowności z 2 do ponad 2,3 proc. na ostatnich pięciu sesjach. Spadają też ceny niemieckich bundów (rentowność doszła do 2,027 proc.). Inwestorzy redukują pozycje w najbardziej bezpiecznych aktywach (wyprzedając je na rynku wtórnym) i transferują kapitał w kierunku instrumentów oferujących wyższą premię za ryzyko. To gwałtowna zmiana nastawienia, bo jeszcze 3 miesiące temu inwestorzy byli skłonni dopłacać, by móc lokować oszczędności w niemieckich instrumentach dłużnych.

Powodów zmiany nastawienia na globalnych rynkach jest kilka. Temat Grecji zszedł z czołówek. Europejski Bank Centralny zaoferował niskooprocentowane pożyczki. Te pieniądze, poza zwiększeniem skali kredytowania, powinny w średnim terminie zostać chociaż częściowo przetransferowane na rynki. Po trzecie — w nieoficjalnej opinii decydentów europejskich Hiszpania i Portugalia nie podzielą losu Grecji.

Optymizm wraca, ale pamiętajmy, że ryzyko całkowicie nie znikło. Zagrożeniem dla rynków pozostaje polityka, a głównie majowe wybory we Francji. Bazując na większości dostępnych oficjalnych prognoz, Nicolas Sarkozy, aktualny prezydent, dostanie się do drugiej tury, ale może ją przegrać z Francois Hollandem, kandydatem socjalistów. Kluczową kwestią różniącą pretendentów jest kształt niedawno zatwierdzonego paktu fiskalnego. Francois Hollande krytykuje zatwierdzone kryteria, często akcentując antagonizm w stosunku do rynków kapitałowych. Komentatorzy zgodnie twierdzą, że z takim prezydentem szybkich reform nie będzie, co przy zagrożeniu recesją niepokoi rynki finansowe. Dealerzy francuscy w ciągu ostatnich tygodni sygnalizują, że widać spadek przepływów w kierunku francuskich instrumentów, co wiązane jest właśnie z obawami wyborczymi.

Drugim nierozwiązanym tematem pozostaje sprawa grecka. Mimo zgody na przekazanie ostatniej transzy pomocowej nikt chyba nie ma wątpliwości, że Hellada będzie potrzebowała jeszcze pomocy finansowej od Unii Europejskiej. Bank Światowy zakłada, że w 2012 r. greckie PKB skurczy się o 4,5 proc., co potęguje obawy, że powrót gospodarki na ścieżkę wzrostu już od 2013 r. nie jest realny. Międzynarodowy Fundusz Walutowy uważa, że grecki problem nie został jeszcze rozwiązany, a sama Hellada prawdopodobnie i tak zmuszona będzie w przyszłości ogłosić niekontrolowane bankructwo. Ponadto, podobnie jak w przypadku Francji, czynnikiem ryzyka pozostają również wybory parlamentarne zaplanowane na kwiecień. Nie ma pewności, że goniąc za wyborcami, radykalni przedstawiciele partyjni nie zdecydują się na zanegowanie umów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polityka głównym czynnikiem ryzyka