Polityka uniemożliwiła mocne odbicie na GPW

Piotr Kuczyński
14-05-2004, 00:00

Rynek amerykański wszedł w dłuższą korektę — to oczywiste. Jednak w trakcie środowej sesji byłem naprawdę zdziwiony, że nastroje są aż tak złe. Znowu rosła rentowność obligacji, choć ceny importu poszły w górę bardzo nieznacznie. Owszem, w efekcie rekordowego deficytu handlowego osłabł dolar, ale bywał już znacznie niżej, a rentowność obligacji wtedy nie rosła. Po prostu nastroje na wszystkich rynkach są fatalne. Na wszystkich oprócz jednego — rynku ropy naftowej. Departament energii USA poinformował, że niespodziewanie spadły zapasy benzyny. To podniosło notowania ropy do ponadtrzynastoletniego maksimum, a ceny benzyny pobiły rekordy.

Od otwarcia indeksy osuwały się, znajdując dno dopiero na dwie godziny przed końcem sesji. Taka chęć pozbywania się akcji musi niepokoić, ale niezwykle mocna końcówka pokazała, że byki mają jeszcze dużo do powiedzenia i łatwo się nie poddadzą.

Ten odwrót był bardzo efektowny i został w Europie potraktowany jako zapowiedź przedłużenia wzrostowej korekty. I tak rzeczywiście wczoraj być mogło, choć dane makro nie były jednoznaczne (oczywiście pod warunkiem, że rynek ropy uspokoi się). Zwrot był tak książkowy, że pojawiły się podejrzenia, iż w dłuższym okresie mamy do czynienia z fałszywym dnem. Tak potraktowały to wczoraj rynki azjatyckie.

W Eurolandzie w środę sesja zakończyła się sporymi spadkami, co wczoraj musiało wywołać wzrosty w reakcji na dobrą końcówkę sesji w USA. Czekano na amerykańskie dane makro, które osłabiły chęć kupna akcji, ale neutralny początek sesji w USA znowu zwiększył popyt. Dzisiaj sytuacja jest podobna. Duży wzrost inflacji na poziomie konsumenta przestraszyłby inwestorów, a umiarkowana inflacja powinna wywołać odbicie. Wydaje się jednak, że po wczorajszych danych dzisiejszy raport nie będzie wydarzeniem. Wykorzystanie potencjału produkcyjnego i dynamika produkcji — te raporty mogą być interpretowane na dwa sposoby. Zakładam, że jeśli inflacja będzie mała, to dobre dane rynkowi pomogą. Gdyby niespodziewanie okazała się duża, to dodatkowo zaszkodzą. Tak samo powinien podziałać wstępny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan. U nas GUS poda wskaźnik cen. W czasie sesji nie będzie to miało wielkiego znaczenia, bo raport dotrze na początku fixingu, ale w poniedziałek, gdyby inflacja mocno przekroczyła progno- zy, możemy spodziewać się reakcji. Nie przypuszczam, by taki wpływ miały dane o bilansie płatniczym, ale rynek ucieszyłby się z rosnącego eksportu.

Wczoraj nasz rynek nie przypominał tego ze środy. Od początku sesji indeksy osuwały się. Widać było, że znowu polityka ciąży na GPW, bo w Europie trwało odbicie, a jedynie nasza giełda mocno spadała. W trakcie sesji doszło do paniki. To pokazywało wyraźnie, że sprzedawali inwestorzy bojący się skutków nieuzyskania wotum zaufania przez rząd. W środę po prostu się wstrzymali na jedną sesję, czekając aż odbije wyprzedany rynek.

Dziś najważniejsze będzie exposé Marka Belki, a przede wszystkim głosowanie nad wotum zaufania. Odbędzie się ono jednak dopiero wieczorem, a ponadto wynik wydaje się stuprocentowo pewny: rząd poparcia nie otrzyma. Każdy, kto chciał, już przed tym smutnym wydarzeniem akcje sprzedał, jednak niepewność i tak będzie panować na parkiecie. Wszyscy będą czekali. Najbardziej prawdopodobna jest sesja bez rozstrzygnięcia z małymi obrotami.

Jeśli na świecie będzie trwało odbicie, to przed końcem dnia nikt nie będzie akcji sprzedawał i także na GPW ono zagości. A rynek nadal jest mocno wyprzedany i ma spory potencjał wzrostowy. Tyle tylko, że linia trendu na indeksie WIG została naruszona i coraz bardziej oczywiste jest, że właśnie trwa fala A korekty całej rocznej hossy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polityka uniemożliwiła mocne odbicie na GPW