Polityka zweryfikowała nasze plany

Jarosław Królak
30-10-2008, 00:00

Przez rok PO zrealizowała kilka obietnic złożonych przedsiębiorcom. Za to, czego nie zrobiła, mocno bije się w piersi i obiecuje poprawę.

Zbigniew Chlebowski, szef klubu Platformy Obywatelskiej, podsumowuje dokonania rządu

Przez rok PO zrealizowała kilka obietnic złożonych przedsiębiorcom. Za to, czego nie zrobiła, mocno bije się w piersi i obiecuje poprawę.

"PB": Zbliża się rocznica rządu i PO u władzy. Wybory wygraliście pod sztandarami dobrych rozwiązań dla gospodarki i wsparcia dla przedsiębiorców. Proszę o konkretne wskazanie sukcesów na tym polu.

Zbigniew Chlebowski: Na pierwszym miejscu postawiłbym projekt budżetu na 2009 r. Po raz pierwszy mamy projekt w ujęciu zadaniowym. Opisane są w nim strategiczne cele rządu: ponad 20-procentowy wzrost nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe, rekordowe 32 mld zł na inwestycje drogowe, zahamowanie rosnących wydatków publicznych. To pokazuje, że ograniczamy wydatki i zwiększamy inwestycje przy jednoczesnym ograniczaniu deficytu i długu publicznego. Do tego dochodzi znacząca obniżka podatków PIT. Jest coraz więcej przedsiębiorczości, a coraz mniej regulującego gospodarkę państwa.

Czy będzie korekta założeń budżetowych z powodu zapowiadanego spowolnienia gospodarczego?

Obecnie nie ma takiej potrzeby, choć trudniejsza sytuacja może wymusić większą dyscyplinę finansów publicznych. Z ministrem finansów uznaliśmy, że w razie konieczności korekty dokonamy w trakcie roku budżetowego. Ale jestem przekonany, że to nie będzie potrzebne.

Czym jeszcze PO chce się pochwalić?

Od 1 kwietnia 2009 r. firmę da się zarejestrować w jednym okienku. Żaden rząd nie potrafił tego wprowadzić, choć każdy zarzekał się, że to zrobi. Kolejny powód do dumy to nowelizacja ustawy o podatku VAT, która wejdzie 1 grudnia. Zawiera ona przełomowe rozwiązania dla firm: skrócenie ze 180 do 60 dni okresu oczekiwania na zwrot VAT, zlikwidowanie kaucji gwarancyjnej, ulga na złe długi, uregulowanie tzw. składów konsygnacyjnych, likwidacja 30-procentowej sankcji. Tak zwany zły VAT to od lat koszmar dla osób prowadzących działalność gospodarczą. My ich od niego uwolnimy. I to na 6 dni przed dniem św. Mikołaja.

Na kolejnym miejscu wymieniłbym ustawę o swobodzie gospodarczej, którą zajmuje się Sejm. Ograniczamy kontrole w firmach, wprowadzamy korzystne dla przedsiębiorców zmiany w kodeksie spółek handlowych, umożliwiamy firmom rozliczanie się w dowolnych walutach bez zgody NBP. Jest też nowa ustawa o finansach publicznych oraz o emeryturach pomostowych. Do tego dochodzi jeszcze likwidacja pozwoleń na budowę i odrolnianie gruntów.

A o obiecywanej reformie KRUS pan nie wspomni?

Za największą naszą porażkę uznaję właśnie brak szybkiej reformy KRUS, ale proszę zauważyć, że z KRUS nie działo się nic od 20 lat. Dopiero minister rolnictwa w naszym rządzie zaproponował zmiany. To pierwszy krok. Jestem pewien, że nie ma odwrotu od tego, aby w przyszłości rolnicy płacili podatek dochodowy.

Dlaczego wśród sukcesów nie wymienia pan zniesienia podatku Belki?

Podtrzymuję swoją opinię, że jest to niesprawiedliwy podatek i trzeba go znieść. Nadal istnieje ze względu na konsekwencje dla budżetu państwa. W styczniu 2008 r. została przecież o 4 proc. obniżona składka rentowa. Od 1 stycznia 2009 r. zmaleją stawki PIT. W tym roku rząd musiał znaleźć w budżecie dodatkowo 14 mld zł. W przyszłym musi znaleźć 24 mld zł. Nie da się wszystkiego zrobić od razu. Do wyborów, jestem pewien, podatek Belki będzie już pojęciem historycznym.

Czy w 2007 r., kiedy pan obiecywał jego zniesienie, nie zdawał pan sobie sprawy z konsekwencji budżetowych?

Oczywiście, że znałem wówczas wyliczenia. Jednak okazało się, że likwidacja podatku Belki oraz wprowadzenie podatku liniowego zostały złożone na ołtarzu zmniejszenia składki rentowej. Minister Jacek Rostowski twardo argumentował, że na obniżce tej składki budżet straci tak wiele, że nie stać już nas na kolejne straty, jakie przyniosłoby skasowanie podatku Belki i wprowadzenie liniowego. Coś za coś. To jest właśnie owa "real politik".

Może warto byłoby znieść podatek Belki i rzucić koło ratunkowe pikującej giełdzie?

To dobry argument. Wiem, że minister finansów pracuje nad następującym mechanizmem: pieniądze oszczędzone dzięki likwidacji podatku Belki byłyby obligatoryjnie kierowane na indywidualne konta emerytalne. System miałby wejść w ciągu 2 lat. Ale czas i sytuacja ekonomiczna pokażą, co będzie najlepsze dla obywateli.

Dlaczego odeszliście od emerytur małżeńskich i prawa do swobodnego dysponowania kapitałem z OFE? To kolejna niezrealizowana obietnica PO.

Minister pracy udowodniła, że emerytury małżeńskie byłyby czterokrotnie niższe niż indywidualne emerytury dożywotnie. Będąc w opozycji, nie wiedzieliśmy, co jest w kasie państwa i jakie są realia. Najważniejsze, byśmy nie zrobili ludziom krzywdy. Bo tym różnimy się od gospodarczych dyletantów, że jesteśmy realistami — zwłaszcza w sprawach finansów — i potrafimy zrewidować dobre intencje, jeśli miałyby wyrządzić ludziom krzywdę. Znajdziemy dla małżeństw najlepsze rozwiązanie.

Obiecywaliście także obniżkę stawki CIT.

Wiele naszych obietnic zweryfikował wynik wyborów. Gdybyśmy mieli większość w parlamencie…

...i swojego prezydenta.

Nie możemy być paraliżowani widmem prezydenckiego weta. Dlatego robimy swoje. Wprawdzie bylibyśmy bardziej odważni bez tego widma, ale wierzę, że po następnych wyborach prezydenckich realne stanie się wprowadzenie najbardziej korzystnych dla Polaków rozwiązań.

Jak chociażby wprowadzenie podatku liniowego? Odłożyliście go na święty nigdy?

Podatek liniowy to wciąż nasze wielkie marzenie. Dziś rozbija się jednak o ową "real politik". Mamy bowiem świadomość, że prezydent zawetowałby go, a lewica, która nie poparła jeszcze żadnego poważnego projektu PO, chętnie znowu wbije nam sztylet w bok. Może wrócimy do tematu przed wyborami prezydenckimi w 2011 r.

Co z likwidacją koncesji i zezwoleń?

Ekipa ministra Szejnfelda pracuje nad ustawą deregulacyjną i robi przegląd koncesji i zezwoleń. Mam nadzieję, że przyszłym roku trafi ona do Sejmu.

Czy pamięta pan pierwszą stronę "PB" tuż przed wyborami w październiku 2007 r. i to, co pan wtedy zapowiadał?

Chodzi o likwidację 200 danin i parapodatków. Kończymy prace w parlamencie nad zniesieniem na razie 20 opłat za usługi administracji, np. za wydanie dowodu osobistego, aktu małżeństwa itp. W przyszłym roku weźmiemy się za kolejne opłaty. Realizując ten cel, musimy równocześnie tworzyć system rekompensowania gminom strat, jakie przez te zmiany ponoszą. Przyjdzie jednak czas — i to przed kolejnymi wyborami — że na ścianie powieszę tę pierwszą stronę "PB" jako przykład dla dzieci i ich dzieci, jak to tata i dzi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Polityka zweryfikowała nasze plany