Polkombi ostrzega przed Box-Europe

Wojciech Surmacz
05-04-2001, 00:00

Polkombi ostrzega przed Box-Europe

Spółka Polkombi z Warszawy przez prawie rok współpracowała z firmą BNS Industry ze Szczecina. Rozwiązała jednak umowę z tym partnerem, ponieważ nie chciał jej zapłacić ponad 400 tys. zł za świadczone usługi. Warszawska spółka nie odzyskała pieniędzy do dzisiaj i, jak się okazuje, prawdopodobnie nie tylko ona. Jeszcze w sierpniu 2000 r. BNS miał bowiem wobec około 250 przedsiębiorstw długi, sięgające łącznie ponad 10 mln zł.

W dniu 23 września 1999 r. warszawskie Towarzystwo Transportu Kombinowanego Polkombi podpisało umowę z firmą BNS Industry ze Szczecina. Zgodnie z nią, w okresie od września 1999 r. do czerwca 2000 r. spółce Polkombi zlecono przewóz 856 nadwozi wymiennych, tzw. kontenerów typu Swap-body, wyprodukowanych przez BNS. Firma z Warszawy sumiennie wywiązywała się z zawartej umowy. Niestety nie można tego powiedzieć o spółce ze Szczecina.

W majestacie prawa

Prawie po roku współpracy, czyli 21 sierpnia 2000 r., Polkombi przesłała do BNS Industry oświadczenie o rozwiązaniu wyżej wymienionej umowy. Powodem było zaleganie przez spółkę ze Szczecina z zapłatą należności za usługi wykonane przez TTK Polkombi. 9 maja BNS Industry zaproponowała spłatę należnej sumy (ponad 420 tys. zł) w rozłożeniu na 10 rat, tłumacząc się okresowymi problemami z płynnością finansową. Spółka Polkombi zgodziła się na tę formę płatności, z zastrzeżeniem, że każda rata nie będzie wynosiła mniej niż 45 tys. zł plus odsetki ustawowe, a następne faktury będą już regulowane terminowo.

— Niestety firma ze Szczecina i tym razem nie wywiązała się ze swoich zbowiązań, wpłacając nam jedynie kilka tysięcy złotych, które nie stanowiły nawet 30 proc. pierwszej raty. Okres płatności wszystkich faktur, które wystawialiśmy BNS Industry obejmował 21 dni. Począwszy od 10 marca, a skończywszy na 30 czerwca 2000 roku firma ta za każdym razem przekraczała ten termin i nie uregulowała aż 10 faktur. Do ich łącznej wartości podstawowej doliczyliśmy należne nam odsetki. W sumie ostateczny dług BNS Industry oszacowaliśmy na ponad 414,5 tys. zł — tłumaczy Lidia Kochanowicz- -Mańk, dyrektor ds. finansowo-organizacyjnych Towarzystwa Transportu Kombinowanego Polkombi.

Trzy razy nie

Taką też sumę warszawska spółka wpisała w weksel in blanco, złożony przez BNS na zabezpiecznie roszczeń Polkombi, wynikających z podpisanej umowy, dając jednocześnie dłużnikowi 10 dni na jego spłatę. Reakcja szczecińskiej spółki była dla wierzyciela z Warszawy szokująca. W trakcie telefonicznej rozmowy z Jackiem Wesołowskim, prezesem BNS Industry, przedstawiciel zarządu TTK Polkombi usłyszał, że BNS nie płacił, nie płaci i raczej nie zapłaci długu, a cały ten proceder odbywa się zgodnie z obowiązującym w naszym kraju prawem. Jednocześnie 22 sierpnia 2000 r. do Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego w Szczecinie wpłynęło podanie o otwarcie postępowania układowego, które w imieniu spółki BNS Industry podpisał Jacek Wesołowski. Mniej więcej w tym samym czasie warszawska spółka, bezskutecznie walcząc o realizację weksla, straciła ponad 40 tys. zł.

— Tyle wyniosły nas opłaty związane z wszczęciem postępowania egzekucyjnego itp. Krótko mówiąc pieniądze te zostały wyrzucone w błoto, bo takie jest polskie prawo — twierdzi dyrektor ds. finansowo-organizacyjnych TTK Polkombi.

Piramida wierzycieli

Jak twierdzi Lidia Kochanowicz- -Mańk, BNS wnosił o redukcję 70 proc. całości zadłużenia firmy. Co ciekawe, we wspomnianym podaniu prezesa Wesołowskiego zamiast uzasadnienia istniał jedynie zapis, informujący, iż pojawi się ono w ciągu 14 dni od daty wpłynięcia podania. Jednak do dzisiaj nie znalazło się ono w szczecińskim sądzie.

Być może dlatego, że, jak się później okazało, TTK Polkombi nie był i nie jest jedynym wierzycielem firmy BNS Industry. Łączne zadłużenie tej spółki według stanu z dnia 30 sierpnia 2000 r. wynosiło bowiem ponad 10,2 mln zł. Z czego wobec polskich kontrahentów wynosiło ono blisko 6 mln zł, a wobec zagranicznych — ponad 4 mln zł. W sumie BNS Industry winny był wówczas (a wszystko wskazuje na to, że jest w dalszym ciągu) pieniądze około 250 firmom, z czego ponad 90 proc. to podmioty gospodarcze działające na terenie naszego kraju. To nie wszystkie ciekawe aspekty zadłużenia szczecińskiej spółki. Na ponad 3,5 mln zł opiewał jej dług w stosunku do norweskiej firmy BNS Consent Holding, która do 20 sierpnia 2000 r. była właścicielem BNS Industry. Po tej dacie, czyli 21 sierpnia, jedynym właścicielem firmy ze Szczecina stał się Jacek Wesołowski, jej dotychczasowy prezes, który według relacji przedstawicieli TTK Polkombi wykupił udziały od norweskiej spółki za... przysłowiową 1 złotówkę.

— W nadziei na odzyskanie swoich pieniędzy od byłego właściciela naszego dłużnika, dokonaliśmy sprawdzenia firmy BNS Consent Holding poprzez wywiadownię gospodarczą. Niestety okazało się, że były właściciel również znajduje się w delikatnie rzecz ujmując złej sytuacji finansowej, a jego przedstawiciele bardzo arogancko zareagowali na nasze monity, zdając sobie sprawę, że według polskiego prawa nie mamy już szans na uzyskanie od nich jakiegokolwiek zadośćuczynienia — opowiada Lidia Kochanowicz-Mańk.

Pod ścianą urzędów

W trakcie postępowania windykacyjnego, które na własną rękę wszczęła spółka Polkombi, okazało się, że oprócz nie spłaconych długów pojawiły się jeszcze inne fakty, potwierdzające dość nierzetelne funkcjonowanie BNS Industry. Te wszystkie informacje zawarte zostały we wniosku z dnia 12.09.2000 r. o oddalenie postępowania układowego, skierowanego przez Polkombi do Wydziału XI Sądu Rejonowego w Szczecinie. Oprócz tego spółka ta 27.10.2000 r. skierowała do Prokuratury Rejonowej Szczecin Prawobrzeże zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Pismem z dnia 13.12.2000 r. o zaistniałej sytuacji poinformowany został również Departament Prawny i Legislacji Ministerstwa Gospodarki. Mało tego, w dniu 15.12.2000 r. zarząd Polkombi zwrócił się do Urzędu Kontroli Skarbowej w Szczecinie z prośbą o przeprowadzenie kontroli skarbowej w spółce BNS Industry, a trzy dni później wniósł o ogłoszenie upadłości dłużnika w Wydziale XIII Sądu Rejonowego w Szczecinie. Tym razem we wniosku nie figurowała jednak spółka BNS Industry, lecz Box-Europe. Dłużnik zmienił bowiem w tym czasie nazwę. Zresztą nie pierwszy raz, bo jak się okazało na początku lat 90. funkcjonował na rynku pod nazwą Unicon.

— Do dzisiaj otrzymaliśmy jedynie decyzję prokuratury o wszczęciu postępowania przygotowawczego i odpowiedź sądu w formie postanowienia o „połączeniu do wspólnego rozpoznania i rozstrzygnięcia sprawy z wniosku wierzyciela ze sprawą toczącą się z podania dłużnika”, czyli praktycznie żadną. Reszta powiadomionych przez nas organów milczy, nieuczciwa firma wciąż funkcjonuje, a my i mnóstwo innych firm do tej pory nie odzyskaliśmy swoich pieniędzy. Zdecydowaliśmy się więc na zgłoszenie tej sprawy do Pogotowia „PB”, nie tylko dlatego, że oczekujemy pomocy. Chcemy po prostu przestrzec wszystkie uczciwe firmy przed spółką, która obecnie nazywa się Box-Europe — podsumowuje Lidia Kochanowicz-Mańk.

Wojciech Surmacz

w.surmacz@pb.pl tel. (22) 611-62-38

Opinia dłużnika

Od września 2000 roku firma funkcjonuje pod nazwą Box-Europe dlatego, że poprzedni zarząd odkupił od byłego właściciela udziały w spółce BNS Industry. Co do kwoty, za którą spółka BNS Industry została przez nas kupiona, mogę jedynie powiedzieć, że rzeczywiście były to niewielkie pieniądze, ale na pewno nie złotówka. Nie jesteśmy już w holdingu BNS i dlatego zmieniliśmy nazwę. Nie należy tego traktować jak kryminalny zabieg z naszej strony. Zmieniła się też struktura udziałów, dlatego wystąpiliśmy do sądu z wnioskiem o postępowanie układowe. Do dzisiejszego dnia nie zapadła jeszcze żadna decyzja i sprawa jest otwarta. Taka właśnie jest geneza obecnej, patowej sytuacji. Dopóki bowiem sąd nie wyda zgody na postępowanie układowe, dopóty nie możemy w żaden sposób zaspokoić naszych dłużników.

Dlaczego to tak długo trwa? Z jednej strony można to tłumaczyć opieszałością polskiego sądownictwa, z drugiej jednak całą sprawę opóźnia wniosek o naszą upadłość złożony przez Polkombi. W tej właśnie sprawie sędzia powołał biegłego, który niedawno zakończył sprawdzanie naszej dokumentacji i o ile się orientuję, nie dopatrzył się tam żadnych nieprawidłowości. Nie chciałbym ujawniać pełnej sumy naszego zadłużenia i listy wierzycieli, ponieważ to wszystko zostanie dopiero ustalone przez sąd w trakcie postępowania układowego. Mogę tylko zapewnić, że nasze zobowiązania nie są tak duże, jak podaje Polkombi. Oczywiście przyznajemy się do wszystkich swoich długów i jesteśmy w stałym kontakcie z wierzycielami. Jeżeli tylko dojdzie do postępowania układowego, postaramy się spłacić wszystkie zobowiązania. Jednak w przypadku gdy nasi wierzyciele podzielą stanowisko Polkombi i nie zgodzą się na układ, wówczas sytuacja diamteralnie się zmieni, ale to wiąże się z kolejnym wydłużeniem tej całej historii. Śmiem stwierdzić, że spółka Polkombi wnosząc o naszą upadłość, informując o wszystkim prokuraturę i „Puls Biznesu” wcale nie działa na korzyść pozostałych wierzycieli. Te działania tylko hamują spłatę naszych długów. Przecież nie kupiliśmy spółki po to, żeby ją zamknąć i zlikwidować. Nie prowadzimy żadnych pokrętnych działań i chcemy w miarę naszych możliwości uregulować wszystkie sprawy związane z działalnością BNS Industry. Istnieją bardzo realne szanse, że to zrobimy, ponieważ Box-Europe posiada obecnie bardzo szeroki portfel zamówień długoterminowych, co otwiera przed nami perspektywę przynajmniej częściowej poprawy kondycji przedsiębiorstwa.

jacek wesołowski, właściciel box-europe

Okiem ekspertów

Nie lubię takich odpowiedzi

Szczerze mówiąc, zbyt pobieżnie znam sytuację BNS Industry, żeby coś konkretnego doradzić spółce Polkombi. Skłaniam się jednak do tezy, że jest to przypadek beznadziejny i wierzyciel nie ma praktycznie żadnych szans na odzyskanie swoich pieniędzy. Jakiekolwiek postępowanie związane z dalszą egzekucją długu wiąże się dla firmy Polkombi z generowaniem kosztów, które prawdopodobnie nigdy jej się nie zwrócą. Dlatego uważam, że powinna ich zaniechać.

Oczywiście pozostaje tutaj jeszcze do rozpatrzenia kwestia postępowania układowego i stanowiska pozostałych firm, którym winna jest pieniądze spółka BNS Industry. Jeżeli rada wierzycieli nie zgodzi się na układ, wówczas może doprowadzić do upadłości dłużnika. Ale tak czy inaczej mamy do czynienia z sytuacją, kiedy dłużnik za każdym razem będzie się znajdował na pozycji uprzywilejowanej. Znając realia polskiej gospodarki można stwierdzić, że tutaj dłużnik znalazł się już na wygranej pozycji. Mimo że bardzo nie lubię takich odpowiedzi, to w przypadku windykacji pełnej należności spółki Polkombi muszę stwierdzić, że nic się już chyba nie da zrobić.

Grzegorz Dmowski

wiceprezes zarządu Intrum Justitia

To jest nauczka na przyszłość

Niestety należy stwierdzić, że działania BNS Industry względem wierzycieli są zgodne z prawem. W tym kraju jest to dzisiaj bardzo popularna metoda wykorzystywania wierzycieli przez dłużników. Niestety polskie firmy wciąż nie mają zwyczaju sprawdzania wiarygodności swoich potencjalnych partnerów. Zważywszy na liczbę wierzycieli BNS-u, problem istnieje od dłuższego czasu, a mimo to żaden z nich nie sprawdził kondycji tej firmy. Więc wszyscy, nie tylko Polkombi, mają nauczkę na przyszłość. Myślę, że dłużnik będzie za wszelką cenę dążył do tego, żeby postępowanie układowe doszło do skutku. Jeżeli rada wierzycieli się na to nie zgodzi, to jeszcze bardziej skomplikuje całą sprawę. Dłużnik będzie się bowiem chwytał wszelkich możliwych instrumentów proceduralnych i prawnych, uniemożliwiających i spowalniających proces windykacji należności. Może na przykład bardzo dokładnie sprawdzać przysyłane faktury i kwestionować za byle niedociągnięcie. Dlatego też wydaje mi się, że ci najwięksi wierzyciele zgodzą się na układ i firma Polkombi zostanie na placu boju sama.

Zresztą jakkolwiek by się zakończyła ta sprawa, to warszawska spółka odzyska jedynie niewielką część swoich pieniędzy. Zanim jednak do tego dojdzie minie trochę czasu. Sprawa może się ciągnąć dobrych kilka lat. Jedno jest pewne BNS Industry działa w dalszym ciągu (co prawda pod zmienioną nazwą) i trzeba na nią uważać.

Iwona Janeczek

dyrektor ds. sprzedaży KSV Information Services

Można wyczyścić bilans

Szczupłość informacji nie pozwala na jednoznaczny komentarz do zjawiska, nie podejmę się więc oceny, czy było to po prostu niepowodzenie gospodarcze dłużnika, czy „przekręt”. Zmiana nazwy i właściciela udziałów nie zmienia sytuacji wierzyciela, jest to wciąż ten sam dłużnik, ta sama osoba prawna. Skupmy się zatem na tym, co może jeszcze uczynić wierzyciel, czy i co może jeszcze uratować. Otóż może i powinien tę wierzytelność jak najszybciej sprzedać. Dużo firm windykacyjnych, m.in. nasza, prowadzi takie transakcje. Jest to tzw. czyszczenie bilansu. Oczywiście wierzytelność jest całkowicie bezwartościowa, da się ją więc sprzedać tylko za symboliczną złotówkę, ale w ten sposób, spisując stratę na sprzedaży w ciężar kosztów uzyskania przychodu nie ponosi się już dalszych wydatków. Co więcej, odzyskuje się przynajmniej zapłacone podatki, a to przecież bez mała połowa wartości faktury brutto. Gdyby spółka Polkombi uczyniła to wcześniej, oszczędziłaby sobie dalszych wydatków, ale i tak warto to zrobić jeszcze teraz.

Jolanta Małgorzata Niewiarowska

wiceprezes zarządu EGB Investments

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polkombi ostrzega przed Box-Europe