Polmos Białystok: cisza po burzy

Przemek Barankiewicz
11-05-2006, 00:00

Wiosną ubiegłego roku inwestorzy indywidualni bili się w publicznej ofercie o akcje Polmosu Białystok, a branżowi podbijali stawkę w negocjacjach ze skarbem państwa. Wbrew 96-procentowej redukcji zapisów w transzy drobnych graczy i ustaleniu ceny emisyjnej (80 zł) w dolnych obszarach przedziału cenowego, debiut rozczarował. Minął rok od tego wydarzenia, ale właściciele akcji Polmosu Białystok ciągle są rozczarowani.

Choć po ostatnich wzrostach kurs spółki znalazł się na rekordowych poziomach, roczna stopa zwrotu z inwestycji to około 10 proc. Tymczasem mediana zysku z inwestycji w akcje spółek upublicznionych w 2005 r. wynosi aż 82 proc. (średnia nawet 121 proc.). Kupując akcje w IPO i trzymając do dziś, gorsze wyniki można było osiągnąć jedynie na papierach Opoczna, Śrubeksu, Polic, Novitusa i Polmosu Lublin. Właśnie ostatnia spółka w tym zestawieniu podkreśla, jak wysokie były ceny gorzelni w IPO i jak trudno im o wzrost wartości spółki dla akcjonariuszy, w sytuacji gdy słaby rynek polskiej wódki podzielił się, a o przejęcia będzie coraz trudniej. Dowodzi tego najświeższy zakaz regulatora antymonopolowego, dotyczący przejęcia Polmosu Lublin przez CEDC.

Polski rynek wódki skurczył się w ubiegłym roku o 8 proc. Wzrost stawki akcyzy (o 3,4 proc.) był nieznaczny, więc nie tłumaczy tej tendencji. Widać zatem, że Polacy zmieniają gusta i chętniej sięgają po piwo i wino. Ta tendencja się utrzyma. Białystok w sumie nieźle poradził sobie w tej sytuacji, utrzymując sprzedaż głównie dzięki Absolwentowi, która jest najpopularniejszą wódką w kraju i ma coraz większą przewagę nad konkurencyjnymi markami. Ubiegły rok przyniósł jednak aż 11-procentowy spadek produkcji wódek gatunkowych Polmosu Białystok, wśród których sztandarowym produktem jest oczywiście Żubrówka. Spółka musi szybko uaktywnić eksport (Żubrówka wypełnia go aż w 86 proc.), który w 2005 r. nadal był słaby i stanowił zaledwie 3 proc. sprzedaży. Na razie nie widać rezultatów pozyskania silnego zagranicznego inwestora, który jednak w przyszłości musi ułatwić dystrybucję na obcych rynkach. Współpraca z CEDC jest za to nieoceniona na rynku krajowym, gdzie właściciel-dystrybutor pewnie pomaga Polmosowi w utrzymaniu rynkowej pozycji. Choć w ubiegłym roku wzrosły koszty sprzedaży, a inwestor podniósł pracownikom pensje o 4,5 proc., rentowność netto spółki wyniosła blisko 6 proc., czyli trzykrotnie więcej niż rentowność branży.

W kolejnych latach będzie jednak bardzo trudno powtórzyć ubiegłoroczne 70 mln zł zysku netto. Przychody fi- nansowe przekroczyły w tym okresie 20 mln zł, a spółka zapowiedziała, że na krajowym rynku zależy jej na utrzymaniu sprzedaży. Warunkiem poprawy wyników są więc eksport i rozszerzanie działalności. Dlatego pozytywnie ocenić trzeba planowane wejście w segment biopaliw, na które Białystok, z ponad 110 mln zł w kasie, bez problemu może sobie pozwolić. Dopóki eksport i inwestycje nie przełożą się na wyniki, trudno znaleźć impuls do dalszego wzrostu kursu spółki notowanej przy wskaźniku cena/zysk w okolicach 15 (na poziomie rynkowej średniej). Producenci alkoholi często są oceniani znacznie wyżej, ale dotyczy to raczej podmiotów będących celem przejęcia. Takim Białystok oczywiście nie jest, choć okazją do zarobku dla właścicieli jego akcji mogłoby być wejście CEDC na GPW. Kurs amerykańskiego inwestora od roku porusza się na Nasdaq w trendzie bocznym, a zdaniem analityków CA IB jest niedowartościowany. Powtórka scenariusza, który przerabialiśmy przy okazji przejęcia Polfy przez Ivax, jest możliwa, co mogłoby wstrząsnąć notowaniami obu papierów. Od roku czekają na to drobni akcjonariusze Polmosu Białystok.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polmos Białystok: cisza po burzy