Polmos Lublin wyciąga wnioski ze swoich błędów

Sebastian Gawłowski
24-02-2006, 00:00

Początek giełdowej kariery Polmosu Lublin nie był udany. W pierwszym roku notowań producent wyrobów spirytusowych wystawił nerwy inwestorów giełdowych na dużą próbę. Spółka wiele naobiecywała przed ofertą publiczną. Tymczasem najważniejsza akwizycja nie wypaliła, a firma wyszła na plus rzutem na taśmę. Jednak druga połowa 2005 r. pozwala oczekiwać, że spółka wyciągnęła wnioski z błędów. Nowa strategia rozwoju może przynieść zyski akcjonariuszom już w tym roku.

Kurs Polmosu Lublin przekroczył cenę emisyjną (50 zł) tylko w pierwszych dniach obecności na giełdzie. Później było znacznie gorzej. Okazało się, że spółce brakowało klarownej strategii rozwoju. Za to nie brakowało ambicji, czego przejawem była kosztowna walka o Polmos Białystok. Warto było? Pozycja Białegostoku na rynku wódek mówi, że tak. Z kolei potencjał konkurencji, z którą przyszło się jej zmierzyć, świadczy, że spółka nie skalkulowała zamiarów na siły. Wystarczyło, że lider dystrybucji alkoholi CEDC, który ostatecznie przejął Białystok, wstrzymał zamówienia, by Lublin miał duże kłopoty. Ten czynnik ryzyka będzie zawsze towarzyszył notowaniom spółki. CEDC odbiera 30 proc. produkcji Polmosu. Lublin przejął co prawda spółkę „Nalewki i inne”, ale inwestorzy, którzy zapisywali się na akcje emitenta, liczyli jednak na większe zdobycze.

Główny akcjonariusz Lublina, Janusz Palikot, przy okazji debiutu zapewniał o swojej spirytusowej pasji. Jednak przy okazji wyborów parlamentarnych, szybko uwiodła go polityka. Tymczasem spółka dopiero teraz wychodzi z poważnego kryzysu. Od drugiego półrocza Polmos Lublin podjął działania restrukturyzacyjne. Kurs zaczął dyskontować te działania i odbił od minimum na poziomie 30,8 zł. Po zmianie władz nowy zarząd zadbał o sprzedaż i marketing, uregulował relacje z CEDC. Efekty już są. Koniec roku, czyli tradycyjnie najlepszy okres dla producentów alkoholi, pokazał, że firma jest w stanie wypracowywać wyraźne zyski. W ten sposób Lublin uratował reputację, choć regres zysku za 2005 r. o 90 proc. wobec poprzedniego roku zakwalifikował spółkę do grona debiutantów, którzy rozczarowali najbardziej.

Spółka odbudowała swoją tradycyjnie mocną pozycję w wódkach kolorowych ze sztandarowym produktem Żołądkową Gorzką i zwiększa udział w wódkach czystych. Obecnie udział spółki w całym rynku zbliża się do 8 proc. Celem jest osiągnięcie 10 proc. i inwestycje w podwojenie mocy produkcyjnych. Spółka dysponuje gotówką (około 47 mln zł), więc nie będzie problemu z finansowaniem. Warunki rynkowe nie rozpieszczają Polmosu. Rynek się kurczy i w dużym stopniu zależy od regulacji legislacyjnych. Na razie, według ostatnich informacji Ministerstwa Finansów, nie przewiduje się podwyższenia akcyzy na wyroby spirytusowe. To dobra prognoza dla spółki, gdyż odpada czynnik ryzyka, który tradycyjnie wpływa na poziom sprzedaży. Analitycy widzą przyszłość spółki w konsolidacji i wskazują że Żołądkowa świetnie uzupełniałaby portfel marek kontrolowany przez CEDC. To najczęściej wymieniany potencjalny inwestor dla Lublina.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polmos Lublin wyciąga wnioski ze swoich błędów