Polnord idzie po odszkodowania

  • Emil Górecki
19-02-2014, 00:00

Warszawa nie ma pieniędzy, giełdowy deweloper żąda ponad 400 mln zł: grecka tragedia w sporze o działki i infrastrukturę

Po ostatnim roku finansowej woltyżerki Polnord ma wreszcie czas na podstawową działalność, czyli budowanie mieszkań. Zarząd będzie miał jednak jeszcze więcej pracy.

Mieszkańcy Wilanowa myją się i piją dzięki infrastrukturze wybudowanej przed laty przez Polnord. Wiceprezes Tomasz Sznajder wody nie zmąci, bo strzeliłby sobie w stopę: deweloper sprzedaje tam przecież mieszkania. Zarząd chce więc poszukać salomonowego rozwiązania, by unaocznić problem bez szkody dla mieszkańców. [FOT. WM]
Zobacz więcej

Mieszkańcy Wilanowa myją się i piją dzięki infrastrukturze wybudowanej przed laty przez Polnord. Wiceprezes Tomasz Sznajder wody nie zmąci, bo strzeliłby sobie w stopę: deweloper sprzedaje tam przecież mieszkania. Zarząd chce więc poszukać salomonowego rozwiązania, by unaocznić problem bez szkody dla mieszkańców. [FOT. WM]

— Zamierzamy zintensyfikować działania związane z odzyskaniem należności od Warszawy za działki przejęte pod drogi oraz za infrastrukturę wodno-kanalizacyjną na Wilanowie. Polnord to prywatna firma. Brak takich kroków może być interpretowany jako działanie na szkodę spółki — wyjaśnia Tomasz Sznajder, wiceprezes Polnordu.

Słony rachunek

Gra idzie o duże pieniądze. Od Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji (MPWiK) Polnord chce 11,8 mln zł za bezumowne korzystanie z sieci wodno-kanalizacyjnej wybudowanej przez Prokom i Polnord, 57,4 mln zł tytułem przejęcia sieci i 56,6 mln zł za przejęcie systemu odprowadzania wód opadowych.

Spółki wybudowały te instalacje na nie swoim terenie, by zaopatrzyć w media mieszkańców Miasteczka Wilanów, zaś opłaty za dostarczanie wody i odbiór ścieków pobiera MPWiK. Deweloper od ratusza chce także 123 mln zł zwrotu kosztów nieprzejęcia dróg (koszty bankowego finansowania alternatywnego) oraz 160 mln zł za działki wydzielone pod drogi publiczne.

Łącznie to ponad 400 mln zł. Dodatkowo w 2011 i 2012 r. spółka sprzedała Polskiemu Bankowi Przedsiębiorczości (dziś FM Bank) wierzytelność o szacunkowej wartości 225 mln zł. Otrzymała za to ponad 160 mln zł i może liczyć na dodatkowe pieniądze w razie udanej egzekucji. Większość spraw utknęła jednak w sądach, a miasto i MPWiK nie podejmują rokowań i kwestionują zasadność roszczeń.

— Zastanawiamy się nad sposobem zwrócenia uwagi na ten problem. Z doświadczenia wiemy, że urzędnicy dopiero wtedy podejmą jakiekolwiek działanie, gdy sprawa stanie się głośna. Dobrym przykładem są wielomiesięczne próby przekazania miastu w zarządzanie dróg publicznych w Miasteczku Wilanów. Ratusz przejął obowiązek oświetlania i odśnieżania dopiero wtedy, kiedy poinformowaliśmy, że w 2012 r. przestajemy to robić, bo leży to w obowiązku miasta i do niego należy kierować ewentualne roszczenia — mówi Tomasz Sznajder.

Strategia kwestionowania

Tak wysokie roszczenia to dla warszawskiego samorządu nie lada kłopot, bo miejska kasa nie jest z gumy. Jednak im dłużej stan przejściowy trwa, tym należności rosną. Miasto uważa, że żądanie przez Polnord odszkodowania za przejęte pod drogi działki jest nieuzasadnione. W połowieubiegłego roku wstrzymało wykonanie decyzji zatwierdzających podział nieruchomości. Według miejskich prawników, dopiero zatwierdzenie może być podstawą ustalenia i wypłaty odszkodowań.

— Jesteśmy w sporze sądowym i nie udzielamy informacji, które mogłyby wpłynąć na osłabienie pozycji procesowej — informuje Agnieszka Kłąb, rzeczniczka stołecznego ratusza.

Również strategia MPWiK polega na kwestionowaniu wniosków Polnordu. Rok temu w jego siedzibie leżały wnioski (głównie deweloperów) o przejęcie infrastruktury opiewające na 50 mln zł. W 2011 i 2012 r. miejska spółka wypłaciła 33 mln zł, a w zeszłym roku — 12,5 mln zł (w tym deweloperom — 8,4 mln zł). Roman Bugaj, rzecznik MPWiK, uspokaja mieszkańców, że Polnord w ramach starań o odszkodowanie nie ma prawa dysponować wybudowanymi przez siebie instalacjami, czyli np. nie zakręci dostępu wody dla dzielnicy.

— Z chwilą przyłączenia do sieci urządzenia wchodzą w skład przedsiębiorstwa, a właścicielowi, który poniósł koszt ich budowy, przysługuje roszczenie o ich wykup za odpowiednim wynagrodzeniem. W związku z tym od chwili przyłączenia do sieci nie jest możliwa legalna ingerencja właściciela — mówi Roman Bugaj.

OKIEM ANALITYKA

Z dyskontem

MACIEJ WEWIÓRSKI, DM IDMSA

W mojej wycenie Polnordu uwzględniam 150 mln zł wpływów z roszczeń. Duże dyskonto wynika z tego, że nie wiadomo, kiedy uda się je wyegzekwować. Dodatkowo zarząd Polnordu w razie podjęcia negocjacji będzie skłonny do ustępstw, choć mniejszych niż jeszcze pół roku temu przed rozwiązaniem kłopotów finansowych. Dopływ pieniędzy będzie jednak zawsze pozytywną informacją, zwiększającą płynność i wiarygodność spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polnord idzie po odszkodowania