Połowę wzrostu przyniosą przejęcia

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 02-06-2005, 00:00

Wybierająca się na giełdę, winiarska spółka chce wejść na rynek węgierski, na rumuńskim łączyć firmy, a na polskim przejąć sklepy Seneclause.

„Puls Biznesu”: Prowadzicie roadshow. Jak inwestorzy odbierają spółkę?

Claudius Hilla: Spotykamy się z pozytywnymi reakcjami. Inwestorzy doceniają potencjał rynku win w Polsce, a nasza pozycja lidera jest bodźcem do zainteresowania się firmą. Pytają o strategię akwizycji.

Jakie są jej założenia?

Strategia spółki to maksymalizacja wartości firmy dla akcjonariuszy. Chcemy mieć pozycję lidera w każdym segmencie rynków win, na których działamy: w Polsce, Czechach i Rumunii. Drugim krokiem są nowe rynki, zwłaszcza Węgry. Do końca 2005 r. chcemy sfinalizować przynajmniej jedną akwizycję z kilku, które mamy na krótkiej liście. Uwzględniliśmy to w prognozach na rok obrachunkowy 2005-06. Przychody mają wzrosnąć z 365 mln na koniec czerwca 2005 r. do 440 mln zł na koniec czerwca 2006 r., zysk zaś z 15 mln do 20 mln zł. Połowę wzrostu stanowić ma rozwój organiczny. Ostatnio z własnych środków przejęliśmy czeskie Viniarstvi Zajeci, spółkę o 16 mln zł obrotu i 1,5 mln zł zysku brutto. Rozmawiamy o przejęciu większościowego udziału w polskiej sieci specjalistycznych sklepów winiarskich Seneclause, spółce o 20 mln zł obrotów. Mamy w niej już 12 proc.

Czym jeszcze kusicie? Dywidendą?

W kolejnych latach obrotowych, poczynając od 2005-06, zarząd będzie rekomendował akcjonariuszom wypłatę 25 proc. wypracowanego zysku. To nie wszystko. W naszej radzie nadzorczej będzie dwóch niezależnych członków.

Dlaczego wasz strategiczny partner — niemiecki SSW — sprzedaje część akcji? Jakie ma plany wobec Ambry?

SSW sprzedaje część posiadanych akcji, aby uzyskać pieniądze na obniżenie swojego zadłużenia. Niemiecka spółka w ostatnich latach dokonała dużych inwestycji w Europie Środkowej i we Francji. Ambra jest filarem strategii grupy. W ubiegłym tygodniu w Polsce był prezes SSW i oświadczył, że jego firma pozostanie większościowym udziałowcem i strategicznym partnerem Ambry. SSW przedłużył lock-up akcji z 12 do 24 miesięcy. W przypadku oferty publicznej akcjonariusz podejmie decyzję o sprzedaży swojego pakietu dopiero po ustaleniu ceny emisyjnej. Priorytetem jest sprzedaż akcji nowej emisji.

Ambra ma rozbudowaną grupę. Nie we wszystkich spółkach macie 100 proc. Będą zmiany w strukturze?

W polskiej spółce Vinex, czeskiej Soare Sekt i rumuńskiej Karom Drinks mamy większościowe udziały i nie będziemy ich zwiększać. Pozostałe pakiety mają partnerzy, którzy założyli spółki i nimi zarządzają. W rumuńskiej Zarei mamy 9,4 proc. i chcemy być większościowym udziałowcem, a następnie połączyć ją z Karom Drinks i przyspieszyć rozwój. Przeznaczymy na to do 15 mln zł z publicznej emisji.

Akcyza na wyroby winiarskie systematycznie rośnie. Czy jej dalszy wzrost mocno uderzy w wyniki spółki?

W wyrobach winiarskich akcyza ma mniejszy udział niż w spirytusowych. Jest regularnie podnoszona, ale tylko o wskaźnik inflacji. Dotychczas nie spowodowało to spadku konsumpcji win w kraju i nie zagraża naszym wynikom.

Czy rosnąca sprzedaż win Ambry w hipermarketach nie obniży marż?

Nasza sprzedaż do sieci handlowych rośnie wraz z ich pozycją na rynku. Współpracujemy z nimi od lat i nie spodziewamy się znacznego obniżenia marż. Proszę spojrzeć na to z innej strony: w tradycyjnym handlu jest dużo większe ryzyko złych długów. Także koszt dotarcia do detalistów jest wysoki. W efekcie wyniki ze sprzedaży do obu kanałów są porównywalne.

Nie boicie się takiego sporu z CEDC, w jaki popadł Polmos Lublin (zablokowano sprzedaż jego wyrobów)? CEDC generuje aż 14 proc. waszego obrotu.

Współpracujemy z tym dystrybutorem od początku naszego istnienia. Kooperacja rozwija się bez przeszkód i nie ma sygnałów, by coś się miało zmienić. Warto zwrócić uwagę, że struktura sprzedaży skoncentrowana na kilku odbiorcach to norma na zachodzie, bo tam cały rynek podzielony jest między kilku dystrybutorów. Polski też będzie dążył do takiego modelu.

Jesteście jednym z dystrybutorów marki Sophia. Tymczasem toczy się sprawa o ustalenie praw do wyłącznej jej dystrybucji w Polsce. Ma to negatywne przełożenie na wyniki?

Rejestracja znaku Sophia w Polsce trwa i mogą upłynąć dwa czy trzy lata, zanim się wyjaśni. Z jednej strony — prawa do marki rości sobie bułgarska Krajowa Izba Handlowców Winorośli i Producentów Win. Jej członkiem jest Vinex Slavyantsi, którego wina pod marką Rose Valley Sophia sprzedajemy w Polsce. Z drugiej strony — o wyłączność na sprzedaż marki Sophia stara się polska spółka Elit-Pol. Sytuacja ta nie ma większego wpływu na nasze wyniki. Marka ta stanowi blisko 2 proc. przychodów i przynosi znikomą marżę na sprzedaży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu