Polscy chemicy idą na wojnę z nowotworami

  • Alina Treptow
opublikowano: 17-02-2014, 00:00

Oncoarendi Therapeutics poszuka inwestora. Potrzebuje funduszy na badania, które otworzą drzwi na rynki warte miliardy.

Nowotwory stały się chorobą cywilizacyjną. W Polsce choruje na nie ponad 300 tys. osób. Nic więc dziwnego, że rodzimi naukowcy koncentrują uwagę na szukaniu nowych rozwiązań medycznych. Kilku doświadczonych chemików medycznych, pracujących w globalnych koncernach farmaceutycznych i biotechnologicznych, zjednoczyło siły. Dwa lata temu założyli spółkę Oncoarendi Therapeutics, która pracuje nad cząsteczkami leków, które będą wykorzystywane w terapiach onkologicznych i przeciwzapalnych.

Zobacz więcej

Rozważamy wpuszczenie przede wszystkim inwestora finansowego, choć oczywiście jeśli znajdzie się zainteresowany branżowy, również chętnie rozpoczniemy negocjacje — mówi Marcin Szumowski, prezes Oncoarendi Therapeutics. [FOT. WM]

— Szukamy ciekawych projektów badawczych na uczelniach, m.in. w USA, Wielkiej Brytanii oraz Polsce. Następnie dzięki zdobytym licencjom kontynuujemy badania i próbujemy doprowadzić je do fazy badań klinicznych lub wstępnych faz badań klinicznych — mówi Marcin Szumowski, prezes Oncoarendi Therapeutics.

Model biznesowy od początku zakładał sprzedaż praw do cząsteczek. Komercjalizacja leków innowacyjnych wymaga wydatków, na jakie mogą sobie pozwolić jedynie światowe koncerny. Jednak Oncoarendi Therapeutics również liczy na spore zyski. Za sprzedaż praw lub uzyskanie licencji będzie żądać co najmniej 5 mln USD, choć jeśli lek przejdzie kolejne fazy badań klinicznych, w ramach milestonów, czyli kamieni milowych, na konto spółki wpłynie dodatkowe 100— 200 mln USD.

Gdy farmaceutyk trafi do sprzedaży, Oncoarendi może liczyć na tantiemy, czyli 5-10 proc. udziałów w sprzedaży, przy czym część w ramach opłat licencyjnych trafi do ośrodków naukowych. Marcin Szumowski zaznacza, że spółkę interesują farmaceutyki, które będą w stanie osiągnąć sprzedaż powyżej 1 mld USD.

— Obecnie prowadzimy trzy projekty [docelowo ma być ich maksymalnie pięć— red.]. Pierwszy, najbardziej zaawansowany, wykracza poza onkologię i znajdzie zastosowanie, m.in. w leczeniu chorób, które są spowodowane przewlekłymi stanami zapalnymi (np. astma, zwłóknienie płuc, zapalenie jelita grubego). Drugi, już onkologiczny, jest szansą dla osób z guzami, które rozwijają się w jelicie grubym. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwszy kandydat na lek poszuka kupca za 2,5-3 lata — prognozuje Marcin Szumowski.

Wcześniej, bo już wiosną tego roku, spółka rozpocznie poszukiwania inwestora. Potrzebnych jest około 10 mln zł na prace rozwojowe (doprowadzenie jednej cząsteczki do badań klinicznych to koszt 4-5 mln zł). Do tej pory spółka była wspierana przez fundusz New Europe Ventures (zainwestował też w telemedyczny Medicalgorithmics) oraz kilku inwestorów prywatnych.

— Mamy nadzieję, że sfinalizujemy transakcję do końca roku — mówi Marcin Szumowski. Oncoarendi Therapeutics ma w Polsce poważnego konkurenta. Nad nowymi cząsteczkami pracuje też biotechnologiczna Selvita. W tym roku spółka notowana na NewConnect zainwestuje 16 mln zł w prace badawczo- -rozwojowe. Chce też podpisać dwie umowy sprzedaży.

— Mamy umowy o poufności z kilkoma koncernami farmaceutycznymi, z którymi prowadzimy zaawansowane rozmowy na temat sprzedaży cząsteczki SEL24 i SEL120. Będę one wykorzystywane w leczeniu białaczki i chłoniaka oraz nowotworu jelita grubego — informuje Bogusław Sieczkowski, wiceprezes Selvity.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu