Polska i Niemcy liderami UE

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 14-09-2010, 00:00

Gospodarki Polski i Niemiec będą w 2010 r. rosły w jednakowym tempie 3,4 proc. — twierdzi Komisja Europejska.

W 2010 r. Niemcy dogonią nas pod względem tempa wzrostu gospodarczego. I całe szczęście

Gospodarki Polski i Niemiec będą w 2010 r. rosły w jednakowym tempie 3,4 proc. — twierdzi Komisja Europejska.

Nie 2,7 proc., lecz 3,4 proc. — tyle wyniesie wzrost gospodarczy w Polsce w 2010 r. Komisja Europejska (KE) wyraźnie podniosła wczoraj prognozę.

— W II kwartale 2010 r. ożywienie gospodarcze w Polsce postępowało. Gospodarkę pchał do przodu głównie silny sektor przetwórstwa przemysłowego oraz ostre odbicie w światowym handlu — tłumaczą rewizję ekonomiści KE.

Atak na bramkę

Bruksela uaktualniła prognozy również pozostałym największym gospodarkom Unii Europejskiej — wszystkim w jednym kierunku, czyli w górę.

— Perspektywy dla europejskiej gospodarki znacznie się od maja poprawiły. To daje podstawy do optymizmu, mamy bardziej stabilny grunt pod nogami. Wreszcie zaczęliśmy znowu strzelać gole, choć o zwycięstwie w meczu trudno jeszcze mówić — przekonuje Olli Rehn, komisarz UE do spraw walutowych i gospodarczych.

Największą poprawę Bruksela dostrzegła w Niemczech. Po bardzo dobrych danych o PKB i handlu zagranicznym w drugim kwartale ekonomiści KE podnieśli prognozę tegorocznego wzrostu gospodarczego z 1,2 proc. do 3,4 proc.

— Gospodarka Niemiec już piąty kwartał z rzędu odnotowuje wyraźną poprawę. Z kryzysu wyciąga ją przede wszystkim poprawa koniunktury na świecie oraz ekspansywna polityka fiskalna niemieckiego rządu — argumentują eksperci komisji.

Prognoza jest optymistyczna, choć nie szokująca. Większość instytucji finansowych prognozuje wzrost o około 3 proc. Tylko ekonomiści Deutsche Banku zapowiadają wyższy wzrost od podanego przez KE — spodziewają się 3,5 proc.

— Niemiecka gospodarka kryzys ma zdecydowanie za sobą, perspektywa drugiego dna jest coraz mniej realna. Ożywienie postępuje znacznie szybciej, niż można się było spodziewać jeszcze kilka miesięcy temu — mówi Simon Junker, ekonomista Commerzbanku.

Równym rytmem

Jeśli prognozy KE sprawdzą się co do przecinka, będzie to oznaczało, że Polska straci tytuł (zdobyty w 2009 r.) samotnego lidera pod względem dynamiki wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej. Niemcy rozwijałyby się przynajmniej w takim samym tempie jak Polska ("zagraża" nam też Słowacja i Szwecja). Trudno jednak uznać to za niekorzystną okoliczność. Im lepiej dzieje się w niemieckiej gospodarce, tym lepiej dla polskiej.

— Zupełnie nie martwi mnie dobra postawa Niemiec, tak samo jak nie cieszyła tamtejsza recesja z ubiegłego roku. Polska korzysta na poprawie w gospodarce niemieckiej, bo trafia tam ponad jedna czwarta polskiego eksportu — zaznacza Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Na silną pozycję Niemiec liczy zresztą nie tylko Polska, ale też inne kraje — głównie Holandia, Chiny i Francja, najwięksi eksporterzy do naszego zachodniego sąsiada. Polska jest dopiero 12. partnerem.

— Niemcy to największa gospodarka Europy, jej najmocniejszy silnik. Dla Unii, jako całości, to bardzo dobra wiadomość, że ożywienie w Niemczech się utrwala —przekonuje Olli Rehn.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu