Polska jest atrakcyjna

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 29-01-2009, 00:00

Oni mają know-how, my  — wykwalifikowanych ludzi do pracy. Amerykanie chętnie lokują w Polsce swój kapitał.

Rozwój rynku biurowego to nasz mocny atut

Oni mają know-how, my — wykwalifikowanych ludzi do pracy. Amerykanie chętnie lokują w Polsce swój kapitał.

Ważniejsze decyzje inwestycyjne podjęte w ostatnich latach w Polsce przez firmy amerykańskie to m.in. budowa fabryki komputerów Dell w Łódzkiej SSE (wartość około 200 mln EUR, a planowane zatrudnienie 3 tys. osób) oraz porozumienie Agencji Rozwoju Przemysłu i Sikorsky Aircraft Corp. o strategicznej współpracy z producentem samolotów PZL Mielec.

— Wybór Polski przez Dell świadczy o silnej pozycji konkurencyjnej naszego kraju — ocenia Paweł Wojciechowski, prezes PAIiIZ.

Lista amerykańskich inwestorów działających w Polsce jest długa i wciąż nie brakuje firm, które chcą tu inwestować: Procter Gamble, 3M Co., Colgate — Palmolive czy General Motors.

Rynek im sprzyja…

Coraz więcej amerykańskich firm interesuje się tworzeniem w Polsce centrów obsługujących procesy biznesowe, głównie finansowo-księgowe (Accenture, UPS, IBM, Hewlett-Packard), oraz ośrodków badawczo-rozwojowych (Microsoft, Intel, Google, Motorola, General Electric).

Tylko w 2008 r. wśród 10 największych projektów zakończonych pozytywną decyzją inwestycyjną, przy których współpracowała PAIiIZ, aż cztery firmy działają w sektorze BPO (wydzielanie i przenoszenie nieprodukcyjnych funkcji firm za granicę). Są to: First Data Corporation, Google, Citigroup i Franklin Templeton. Co je zachęca?

— Dzięki przejęciu firmy Polcard zdobyliśmy silną pozycję na polskim rynku, charakteryzującym się dynamicznie rosnącą infrastrukturą płatniczą i dużym potencjałem wzrostu — uzasadnia Janusz Diemko, prezes First Data Polska.

Przedsiębiorcy podkreślają "dobry klimat inwestycyjny", wyjątkowo wysokie kwalifikacje polskich pracowników i rozwój nowoczesnego rynku biurowego.

— Atutem Polski jest wielkość rynku i jego pozycja w Europie Środkowo-Wschodniej, wysoka dynamika w porównaniu do rynków konkurencyjnych oraz stabilny i liberalny klimat inwestycyjny — potwierdza Jarosław Roszkowski, prezes firmy Crowley Data Poland.

… ale rzuca też kłody

Amerykańskie firmy mają też powody do narzekań — przeszkadza im to, co wszystkim, czyli drogi, których nie ma.

— Problemem jest słabość komunikacji. Istnieją także biurokratyczne i formalno-prawne bariery, znane wszystkim przedsiębiorcom — ocenia Jarosław Roszkowski.

Długie i uciążliwe oczekiwanie na decyzje administracyjne, konieczność uzyskiwania wielu zezwoleń od różnych organów, przekładają się na wzrost kosztów działalności i skutecznie odstraszają zagranicznych inwestorów. W ostatnich miesiącach zniechęca też kryzys.

— Już w grudniu 2008 r. i styczniu 2009 r. nastąpiło nieznaczne spowolnienie wzrostu liczby transakcji. Jeżeli bezrobocie wzrośnie, a inwestycje zagraniczne spadną, fabryki zagraniczne zaczną spowalniać i ograniczać produkcję, to ludzie będą bardziej powściągliwi w wydatkach, co w konsekwencji wpłynie na spowolnienie wzrostu rynku transakcji płatniczych. Odbije się to także na rynku kartowym — prognozuje Janusz Diemko.

Tania siła robocza, dużo niezagospodarowanej przestrzeni i niewysokie opłaty — to wabik przyciągający wiele amerykańskich firm. Co dostajemy w zamian? Kolejne miejsca pracy, dopóki nie zredukuje ich kryzys, i marzenia o najnowszych technologiach.

Marta

Sieliwierstow

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane