Polska może być liderem w centrach wiedzy

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 13-09-2010, 00:00

Już jesteśmy zagłębiem telewizorów. Czas pomyśleć o czymś, czego pozazdrości nam świat. Rządzie, obudź się!

Walczymy o gospodarkę opartą na wiedzy i tysiące etatów

Już jesteśmy zagłębiem telewizorów. Czas pomyśleć o czymś, czego pozazdrości nam świat. Rządzie, obudź się!

Taka szansa pojawia się raz na wiele lat. Polska właśnie przed nią stoi.

— Możemy stać się jednym z trzech krajów na świecie, w którym zlokalizowanych będzie najwięcej zaawansowanych centrów usług zajmujących się np. wspieraniem decyzji w globalnych koncernach. Indie, obecny lider, na pewno będą w pierwszej trójce. Pytanie, kto jeszcze. Konkurujemy z Wielką Brytanią, Irlandią i Chinami, ale mamy duże szanse. Bitwa na jakość i wartość rozegra się w ciągu najbliższego roku-dwóch — przewiduje Jacek Levernes, prezes centrów usług Hewlett-Packard (HP) w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie oraz szef Zrzeszenia Liderów Usług Biznesowych (ABSL).

Jego zdaniem, w Indiach, gdzie jest największa liczba centrów usług, przejście do bardziej zaawansowanych procesów to naturalna kolej rzeczy. Ale pozostałe kraje muszą powalczyć, by ściągnąć centra wiedzy (KPO — knowledge process outsourcing oraz DS — decision support). Dla Polski jest to szansa na skok rozwojowy i prawdziwe przejście od produkcji do usług.

Śmietanka w zasięgu

Gra jest warta świeczki: miejsca pracy w centrach KPO/DS można porównać do etatów w ośrodkach badawczo-rozwojowych. Tu już nie zatrudnia się absolwentów znających języki, lecz wyspecjalizowanych profesjonalistów z kilkuletnim doświadczeniem. To creme de la creme w centrach usług. Ten segment sektora BPO/SSC (business process outsourcing/shared services centers) rozwija się dopiero od niedawna, ale rośnie najszybciej.

— Dziś w Polsce takich miejsc pracy jest 3 tys. Przyrost może sięgnąć 50-70 proc. rocznie. Już niedługo mogłoby to być 7-10 tys. etatów — szacuje Jacek Levernes.

Dla porównania: sektor BPO/SSC i outsourcingu, w którym w Polsce pracuje ponad 50 tys. osób, rośnie o 15-20 proc. rocznie.

Aby powalczyć o kolejne inwestycje, rząd powinien utrzymać obecne warunki inwestowania i rozważyć kolejne zachęty.

— System wsparcia nie docenia odpowiednio tej zaawansowanej i szybko rosnącej części sektora BPO/SSC. Nie można stawiać na równi miejsc pracy tworzonych w centrum księgowym i centrum wiedzy. Takie inwestycje to większa wartość dodana, więc także zachęty powinny być inne — podpowiada prezes europejskich centrów SSC HP.

— Do każdego projektu podchodzimy indywidualnie. Ponadto będę się starał, by w unijnych programach na lata 2013-20 wyróżnić przedsięwzięcia, które tworzą dobre miejsca pracy — obiecuje Rafał Baniak, wiceminister gospodarki.

O znaczeniu grantów mniej przekonana jest Catherine Tilley, szefowa wrocławskiego centrum wiedzy McKinsey.

— Granty są ważne, ale z naszej perspektywy liczyły się różne kryteria, m.in. dostęp do odpowiednio dużej grupy dobrze wykwalifikowanych na nasze potrzeby pracowników. Nasz zespół w Centrum Wiedzy McKinsey we Wrocławiu to grupa młodych, kreatywnych i otwartych ludzi. Byłam zaskoczona wysokim poziomem edukacji w Polsce. Na naszą ofertę pracy odpowiedzieli ludzie z całej Polski, absolwenci uniwersytetów z Wrocławia, Gdańska, Warszawy i Poznania. Akurat w przypadku centrum wiedzy dostęp do utalentowanych pracowników to jedno z najważniejszych kryteriów wyboru lokalizacji — podkreśla Catherine Tilley, szefowa wrocławskiego Centrum Wiedzy McKinsey.

Straszak na firmy

Niestety, Ministerstwo Finansów krzywym okiem patrzy na centra usług. Proponuje m.in. odebranie tej branży możliwości korzystania z ulg podatkowych w specjalnych strefach ekonomicznych, bo "sektor dobrze się rozwija". Ponadto resort ze Świętokrzyskiej dąży do pogorszenia warunków dla wszystkich inwestorów i proponuje ograniczenie pomocy publicznej do jednego narzędzia, czyli: albo strefa ekonomiczna, albo grant rządowy, albo dotacja unijna. Dziś inwestorzy chętnie korzystają ze wszystkich trzech możliwości wsparcia i strach pomyśleć, co się stanie, jeśli tego zabraknie. Przed wakacjami skończyły się też przeznaczone na ten rok fundusze unijne przeznaczone na wsparcie dużych inwestycji usługowych.

— Chiny czy Egipt idą dokładnie w przeciwnym kierunku: zwiększają pomoc publiczną, zdając sobie sprawę, że na dłuższą metę wygra ten, kto będzie miał najwięcej zaawansowanych inwestycji generujących długoterminowe i wartościowe miejsca pracy, a co się z tym wiąże — wyższe dochody podatkowe — dodaje Jacek Levernes.

—Resort gospodarki zamierza utrzymać i rozwijać system zachęt — uspokaja Rafał Baniak.

Tak to się robi(ło)

Tymczasem na całym świecie o inwestycje trzeba walczyć. Dziś w Polsce są wszyscy znaczący producenci telewizorów, a z naszego kraju pochodzi ponad 55 proc. produkowanych w Europie telewizorów LCD i plazmowych. Przełom nastąpił w 2005 r. Wówczas na budowę fabryki paneli LCD w Kobierzycach zdecydował się koreański LG. Potem jak grzyby po deszczu pojawiali się w Polsce kolejni producenci paneli czy telewizorów: Sharp, Funai, Toshiba czy TPV Displays. Jednym z powodów ich decyzji były rządowe granty na inwestycje, które rząd wprowadził właśnie w 2005 r. Przypomnijmy: sytuacja gospodarcza też była wtedy dobra. LG, wówczas LG Philips LCD, dostało 100 mln zł (w ubiegłym roku rząd obciął grant, bo LG zmniejszyło skalę inwestycji przez kryzys), Sharp — 89 mln zł, Toshiba — 27,8 mln zł, Funai — 5,4 mln zł, a TPV Displays 9,4 mln zł.

300

Tyle centrów SSC oferujących usługi wewnątrz jednego koncernu i BPO działających na zlecenie klientów zewnętrznych działa w Polsce...

50 tys.

..a tyle osób dziś zatrudniają.

3 tys.

Tyle osób pracuje w Polsce w centrach wiedzy KPO...

50-70 %

...a taki jest potencjał rocznego wzrostu w centrach KPO.

Specjalnie dla Pulsu

Pomoc wpisana jest w system

Magdalena Burnat-Mikosz

partner w Deloitte

Argumentem popierającym podejście Ministerstwa Finansów mogą być kolejne rankingi konkurencyjności, w których Polska idzie w górę (ostatnio w Global Competitiveness Index o 7 miejsc z 46. na 39.). Ale nawet jeśli pomoc publiczna nie jest najważniejszym kryterium przy wyborze lokalizacji, to nie możemy na własne życzenie pozbawiać się zachęt. Pomoc publiczna jest wpisana w system przyciągania inwestycji. Rząd ma prawo zmienić strategię wobec inwestorów. Dzisiaj obowiązują jednak określone zasady i w rozmowach z nimi powinny być przestrzegane.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane