Polska odrabia opóźnienie wobec Unii Europejskiej

Agnieszka Janas
opublikowano: 04-12-2007, 00:00

Wskaźniki opisujące pozycję polskich hoteli w Europie są zawstydzające. Właśnie rozpoczęła się pogoń za przedostatnią w zestawieniu Słowacją.

Branża wyda 4,7 mld zł na budowę 32 tys. pokoi do 2012 r.

Wskaźniki opisujące pozycję polskich hoteli w Europie są zawstydzające. Właśnie rozpoczęła się pogoń za przedostatnią w zestawieniu Słowacją.

Poziom rozwoju rynku hotelowego stawia Polskę na pozycji jednego z najmniej rozwiniętych krajów Unii Europejskiej. Takie wyniki przynosi najnowszy raport „Rynek hotelowy 2007”, opracowany m.in. przez Instytut Turystyki. W 2006 r. mieliśmy 1265 hoteli, a w nich 69,2 tys. łóżek. To dramatycznie mało, w przypadku państwa o takim zaludnieniu i wielkości jak Polska.

Nocleg pod mostem

Wniosek specjalistów z branży wcale nie wydaje się dziwny, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że w powszechnej opinii Polaków nasz kraj z powodu klimatu nie jest atrakcyjnym kierunkiem wyjazdów na wczasy, a brak dużej liczby znanych na świecie zabytków nie skłania turystów do odwiedzania go w celu podziwiania skarbów historii. Nic bardziej błędnego. Pod względem liczby pokoi hotelowych przypadających na 10 tys. mieszkańców jesteśmy m.in. za Finlandią, Szwecją, Danią czy Słowacją. Państwa te nie mogą ani zaproponować lepszej pogody niż w Polsce, ani też nie mają takich atrakcji, jak Paryż, Londyn czy Rzym. A jednak w 2005 r. w Finlandii były 224 miejsca, w Szwecji cji 106 miejsc hotelowych na 10 tys. mieszkańców. W Polsce współczynnik ten wyniósł 44. Warto zaznaczyć, że dysproporcja w rozwoju jest olbrzymia. Bezpośrednio wyprzedza nas Słowacja! A pierwsza w tym zestawieniu Austria ma 696 miejsc.

Krzysztof Gierula z zarządu spółki hotelarskiej Orbis zwraca uwagę na inne niż turystyczne powody przyjazdów do Polski.

— Ruch w hotelach w 60 proc. napędza biznes. Dlatego o kondycji hotelarstwa decydują wyniki osiągane przez gospodarkę. Jak długo jest z nią dobrze, nie będzie problemów i w naszej branży — ocenia Krzysztof Gierula.

Przedstawiciel Instytutu Turystyki dostrzega natomiast rosnący ruch turystyczny w kraju. Martwi się o jego dalszy rozwój, ale wskazuje szanse dla przedsiębiorczych.

— Ten współczynnik pokazuje, jak wielki potencjał rozwojowy ma Polska. Mimo braku wystarczającej liczby hoteli zainteresowanie przyjazdami do nas systematycznie rośnie. To podnosi atrakcyjność rynku krajowego dla inwestorów i sieci hotelowych — ocenia Krzysztof Łopaciński z Instytutu Turystyki.

Dwie lub pięć gwiazdek

Przykładem może być działalność Europejskiego Funduszu Hipotecznego (EFH). W prospekcie emisyjnym spółka zapowiedziała budowę pięciogwiazdkowego hotelu w Mikołajkach nad jeziorem Tałtowisko. Wszystko wskazuje na to, że będzie to Sheraton. Budowa powinna się zacząć na początku 2008 r. i potrwać do czerwca 2010 r. EFH kupił też w tym roku dwa czterogwiazdkowe hotele — Łeba i Masuria. Zapowiada dalsze inwestowanie w tym sektorze oraz uporządkowanie systemu zarządzania obiektami.

Poziom inwestycji w branży hotelarskiej do 2012 r. może sięgnąć nawet 4,7 mld zł. Oznacza to wzrost o 2 mld zł w porównaniu z latami 2001- -06. W tym czasie powstanie dodatkowo 32 tys. pokoi hotelowych.

— Zwiększa się popyt na noclegi. I to nie tylko wśród gości zagranicznych. W tempie 4- -5 proc. rocznie rosną także wydatki Polaków związane z korzystaniem z noclegów — wylicza Krzysztof Łopaciński.

Jakie oferty cieszą się największym powodzeniem?

— Wbrew oczekiwaniom, potrzeba raczej obiektów dwu- niż trzygwiazdkowych. Warto też inwestować w hotele pięcio -, a nie czterogwiazdkowe. Ubywa amatorów oferty średniej klasy. Zapewne jest to skutek pojawienia się na polskim rynku znanych sieci ekonomicznych — tłumaczy Krzysztof Łopaciński.

Dominacja hoteli pięciogwiazdkowych znajduje potwierdzenie we wskaźnikach wykorzystania pokoi hotelowych. W 2006 r. dla hoteli pięciogwiazdkowych wynosił on średnio 63,9 proc. Wprawdzie obiekty dwugwiazdkowe zanotowały tylko 41,1 proc., wiele wskazuje jednak na to, że w 2007 r. obiekty najtańsze osiągną już lepszy wynik. Potwierdzeniem tendencji do inwestowania w hotele dwugwiazdkowe mogą być plany giełdowej spółki Warimpex. Ten właściciel obiektów wielogwiazdkowych zapowiedział bowiem budowę sieci hoteli ekonomicznych. I to nie tylko w Polsce.

Bez przesady z EURO

W podane w raporcie terminy wpisuje się czas przygotowania przez Polskę EURO 2012. Czy wydarzenie to będzie miało wpływ na sektor hotelarski? Zdaniem przedstawicieli branży, nie aż tak wielki, jak mogłoby się wydawać.

— Przestrzegam przed budową obiektów na jedną imprezę. Proszę popatrzeć na Austrię i Szwajcarię — gospodarzy EURO 2008. W zasadzie nie budują oni obiektów związanych z tym wydarzeniem. Po prostu przyjęli organizacyjnie, że w dniach odbywania się meczów w poszczególnych miastach hotele oferują noclegi tylko kibicom — tłumaczy Krzysztof Gierula.

Wprawdzie Portugalia budowała obiekty na EURO 2004, ale były one powiązane z akcjami promocyjnymi państwa.

Zdaniem ekspertów, branża hotelarska będzie beneficjentem piłkarskiego święta. Skorzysta, jeśli uda się wybudować drogi i autostrady, wypromować Polskę jako modne miejsce czy wykreować kilka nowych, cyklicznych wydarzeń kulturalno-rozrywkowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu