Polska otwiera się na świat

Kamil Zatoński
opublikowano: 29-04-2005, 00:00

Zmiana postrzegania ryzyka inwestowania w Polsce — to najważniejszy dla rynku kapitałowego skutek przystąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej.

O tym, jak i gdzie zainwestować, nie decydują jedynie porównania wskaźników, dynamika i struktura zysków. Bo gdy te, w przypadku spółek z dwu różnych krajów, są podobne, na pierwszy plan wysuwa się skala ryzyka związanego z planowaną inwestycją. Dla polskiego rynku kapitałowego wejście do Unii Europejskiej oznaczało dołączenie do grona rynków o relatywnie niskim niebezpieczeństwie utraty zaangażowanych środków finansowych. To spowodowało, że w pewnym momencie zagraniczni inwestorzy ławą ruszyli do kupowania polskich aktywów. Pierwszym symptomem było podnoszenie się z dna cen akcji spółek giełdowych, któremu towarzyszył skokowy wzrost obrotów. Później zaczęły drożeć obligacje, a złoty stawał się coraz mocniejszy w stosunku do głównych walut.

— Rynek kapitałowy zawsze wyprzedza zdarzenia w gospodarce: hossa na warszawskiej giełdzie, której początków trzeba szukać w 2003 r., to także zasługa zbliżającej się wtedy wielkimi krokami daty akcesji do UE. Już wtedy inwestorzy z większym zaufaniem zaczęli podchodzić do Polski — mówi Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny TUnŻ Nationwide.

Poprzeczka wysoko

Wzrost wycen spółek to jednak także efekt poprawy ich rentowności, spowodowanej — z jednej strony — przygotowywaniem się do ostrej konkurencji na rynkach europejskich, a z drugiej — rosnącym eksportem, kierowanym głównie do krajów ówczesnej Piętnastki. Poprawa kondycji finansowej firm i odważniejsze zamiary inwestycyjne spowodowały, że po latach posuchy odżył rynek pierwotny. Spółki dostrzegły, że giełda może być tanim i szybkim sposobem pozyskania kapitału. W 2004 r. na GPW zadebiutowało 35 spółek, które łącznie pozyskały ponad 10 mld zł. Tak dobrej koniunktury nie było od 1998 r., kiedy na giełdzie pojawiło się 57 nowych spółek.

Alfred Adamiec z Nationwide podkreśla, że 1 maja był tylko symbolicznym potwierdzeniem zmian w postrzeganiu naszego kraju przez dużych inwestorów zagranicznych.

— Wejście do UE to pierwszy krok na drodze do wspólnego obszaru walutowego, a to jest gwarantem stabilności rynków finansowych — dodaje.

Austriacki sygnał

Znaczenie polskiego rynku kapitałowego na unijnej mapie rośnie także dlatego, że na warszawskiej giełdzie pojawia się coraz więcej spółek zagranicznych. Szlaki przecierał jeszcze w 2003 r. austriacki Bank Austria Creditanstalt. Jego śladem poszli węgierscy giganci: MOL i Borsodchem, amerykański koncern farmaceutyczny Ivax Corporation i niemiecki fundusz bmp AG.

— To dodaje prestiżu i powoduje, że nasz rynek nie jest postrzegany jako prowincjonalny — mówi Paweł Roszczyk z CDM Pekao.

Wiele do zrobienia

Mimo to przed polskimi spółkami jeszcze wiele zmian. Te najważniejsze wejdą w życie już 1 lipca, kiedy ustawodawstwo regulujące rynek kapitałowy zostanie dostosowane do nowych rozwiązań unijnych. Regulacje te ujednolicą sposób przygotowania prospektów emisyjnych, na podstawie których spółki będą mogły przeprowadzać oferty publiczne bezpośrednio na rynkach pozostałych krajów wspólnoty. Otworzy to polskim firmom drogę do pozyskiwania kapitału za granicą.

Czy polskie spółki to wykorzystają? Specjaliści są sceptyczni i twierdzą, że dzięki zmianom to zagraniczni emitenci chętniej skierują swoje kroki na nasz parkiet.

Czekanie na prywatyzację

Ale i przed samą Giełdą Papierów Wartościowych stoją wyzwania. Choć infrastruktura techniczna i prawna od lat spełnia standardy UE, to nadal nie rozstrzygnięto podstawowej kwestii — idzie o prywatyzację GPW i pozyskanie silnego partnera strategicznego. Dzięki temu rodzimy parkiet uniknie zagrożenia marginalizacją. Kluczowe dla dalszego rozwoju i właściwego działania giełdy jest nawiązanie ścisłej współpracy z europejskim potentatem na rynku kapitałowym. Ale, sprzedaż akcji giełdy przez skarb państwa nie nastąpi wcześniej, niż w przyszłym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Polska otwiera się na świat