Polska przestaje błyszczeć w UE

  • Jacek Kowalczyk
08-11-2012, 00:00

Prognozy idą pod nóż. Coraz więcej gospodarek rośnie szybciej niż nasza

Kolejne instytucje tną prognozy dla Polski. Ekonomiści Komisji Europejskiej (KE) prognozują, że spowolnienie gospodarcze w naszym kraju będzie nieco głębsze, niż wcześniej przewidywali, i będzie trwało dłużej. Zapowiadają, że w 2012 r. PKB wzrośnie o 2,4 proc. (wobec 4,3 proc. w 2011 r.), a w przyszłym dynamika spowolni do 1,8 proc. (dotychczas komisja zapowiadała odpowiednio 2,7 i 2,6 proc.).

W 2014 r. pojawią się oznaki ożywienia, ale będzie ono bardzo niemrawe — wzrost gospodarczy przyspieszy do 2,6 proc. „W najbliższych latach sytuację gospodarczą kształtować będą przede wszystkim dwa czynniki — dekoniunktura na świecie i pogarszające się nastroje w kraju” — ostrzegają analitycy KE.

Kilka chudych lat

Podobną wizję przed Polską snuje Narodowy Bank Polski (NBP). Również spodziewa się istotnego spowolnienia gospodarczego, a następnie jedynie symbolicznego ożywienia. W 2012 r. PKB wzrośnie o 2,3 proc., w 2013 r. o 1,5 proc., a w 2014 r. o 2,3 proc. Dotychczas NBP zapowiadał dynamiki odpowiednio: 2,9, 2,1 i 3 proc.

— Napływające dane potwierdzają wyraźne osłabienie koniunktury w Polsce — mówi Marek Belka, szef NBP. Dlatego bank centralny rozpoczął wczoraj cykl luzowania polityki monetarnej. Obciął stopy procentowe o 0,25 pkt proc. Główna wynosi 4,5 proc.

— To dopiero początek łagodzenia monetarnych parametrów. W najbliższych miesiącach spodziewamy się jeszcze kilku cięć. Łącznie zobaczymy jeszcze obniżki przynajmniej o 0,75 pkt proc. — twierdzi Neil Shearing, ekonomista Capital Economics.

Zapowiadane przez analityków spowolnienie gospodarcze spowoduje wzrost bezrobocia. Według KE, w latach 2012-13 odsetek osób bez pracy wzrośnie z 9,7 do 10,5 proc., a w 2014 r. spadnie do 10,3 proc. Wbrew zapowiedziom Jacka Rostowskiego, ministra finansów, znowu rosnąć ma dług publiczny.

Zdaniem analityków z Brukseli, na koniec 2012 r. ma wynieść 55,5 proc. PKB, rok później sięgnie 55,8 proc., a na koniec 2014 r. dojdzie do 56,1 proc. Ponadto spadać mają inwestycje. W 2013 r. nakłady firm i sektora publicznego na rozwój skurczą się o 2,8 proc., czyli nawet silniej niż w kryzysowym2009 r., kiedy zmniejszyły się o 1,2 proc.

Już tylko średniak

Nasilające się spowolnienie gospodarcze w Polsce sprawia, że przestajemy pozytywnie wyróżniać się na tle innych gospodarek Unii Europejskiej. W 2009 r. byliśmy numerem jeden — jako jedyny kraj mieliśmy rosnący PKB. W latach 2010 i 2011 byliśmy na czwartym miejscu w UE (najpierw wyprzedzały nas Niemcy, Słowacja i Szwecja, potem Litwa, Łotwa i Estonia). W 2012 r., zgodnie z prognozami KE, spadniemy na piąte miejsce, w 2013 r. na siódme. Na tle dziesięciu krajów Europy Środkowej i Wschodniej będziemy już zupełnym średniakiem — wyższy wzrost gospodarczy zanotuje pięć państw.

— W poprzedniej fali kryzysu bardzo wyróżnialiśmy się na tle Europy. Choć recesja w UE była wtedy głęboka, Polska miała silny rynek wewnętrzny. Zadziałało kilka „amortyzatorów”, np. osłabienie złotego, silne poluzowanie fiskalne czy ofensywa inwestycji publicznych. Teraz recesja w Unii jest znacznie płytsza, ale polska gospodarka jest na nią mniej odporna. Tym razem nie możemy już liczyć na tamte amortyzatory — mówi Piotr Bujak, główny ekonomista banku Nordea.

Jego zdaniem, złoty pozostaje dość stabilny, rząd nie może sobie pozwolić na stymulowanie gospodarki przez zwiększony deficyt, a inwestycje publiczne spadają, bo kończy się rozdanie unijnych funduszy na lata 2007-13.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Polska przestaje błyszczeć w UE