Polska rośnie na zgliszczach Europy

Rafał Białkowski
13-08-2009, 00:00

Dzięki słabemu złotemu eksport odbija się od dna. I to się raczej nie zmieni.

W II kwartale na rachunku obrotów bieżących mieliśmy 890 mln EUR nadwyżki

Dzięki słabemu złotemu eksport odbija się od dna. I to się raczej nie zmieni.

Polska gospodarka prezentuje się na tle europejskich sąsiadów rewelacyjnie. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku — jako jedyny kraj na Starym Kontynencie — zanotujemy dodatnią dynamikę PKB.

— W tym roku wzrost będzie na pewno. W 2010 r. także — twierdzi Sławomir Skrzypek, prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP).

Jego prognozy mogą się sprawdzić, a jednym z głównych motorów napędowych polskiej gospodarki będzie w tym roku handel zagraniczny. Tak twierdzą analitycy. Potwierdzają to wczorajsze zaskakująco dobre dane NBP o czerwcowym saldzie na rachunku obrotów bieżących, które już piąty miesiąc z rzędu jest dodatnie.

Znów na plusie

Z wyliczeń banku centralnego wynika, że w czerwcu zanotowaliśmy 459 mln EUR nadwyżki. Dane zaskoczyły ekonomistów, którzy spodziewali się około 150 mln EUR nadwyżki.

— Łącznie w II kwartale odnotowano nadwyżkę sięgającą 890 mln EUR — mówi Marta Petka-Zagajewska, ekonomistka Raiffeisen Banku.

W tym samym okresie ubiegłego roku saldo było ujemne i wynosiło 5,5 mld EUR.

Na dodatni wynik największy wpływ miały: napływ usług, transfery, m.in. funduszy z Unii Europejskiej. Deficyt w handlu zagranicznym był nieznaczny (26 mln EUR).

— W czerwcu słaby złoty wciąż wspierał eksport — tłumaczy Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Potwierdzają to dane o produkcji przemysłowej, która w czerwcu spadła tylko o 4,3 proc. r/r. Lepsza od nas była tylko Irlandia (patrz ramka obok).

Bez kopania

Zdaniem Adama Antoniaka, ekonomisty Banku BPH, eksport netto (różnica między dynamiką eksportu i importu) był jednym z głównych czynników wzrostu gospodarczego w II kwartale 2009 r.

— Pozytywny wkład tej kategorii do PKB wyniósł około 2,5 proc. — szacuje Adam Antoniak.

Zdaniem Grzegorza Maliszewskiego, ekonomisty Banku Millennium, tendencja może się utrzymać w kolejnych miesiącach.

— Mimo umocnienia się złotego, nasza waluta nadal utrzymuje się na poziomie wspierającym firmy sprzedające zagranicą, a to pozytywnie wpłynie na wzrost PKB — zapewnia Grzegorz Maliszewski.

— Bardzo ciekawe będą dane o bilansie płatniczym za lipiec, gdy złoty był mocniejszy. Dopiero po ich publikacji zobaczymy, jak gospodarka i eksporterzy radzą sobie z kursem EUR/PLN na poziomie 4,2 — dodaje Marek Rogalski.

Podobnego zdania jest Marta Petka-Zagajewska.

— Biorąc pod uwagę oczekiwaną poprawę koniunktury w zachodnich gospodarkach, w tym w Niemczech, w II połowie roku, można oczekiwać jednak, że skala spadków eksportu będzie coraz mniejsza — prognozuje ekonomistka Raiffeisen Banku.

Argument dla złotego

Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku, nie jest przesadnym optymistą.

— Z powodu stopniowego wygasania proeksportowego impulsu związanego z osłabieniem kursu złotego oraz ograniczenia dopłat do złomowania używanych aut w krajach UE, które wspierały popyt zewnętrzny na produkowane w Polsce samochody, w II półroczu znaczący wzrost polskiego eksportu jest mało prawdopodobny — uważa Adam Czerniak.

Na pozytywne dane opublikowane przez NBP natychmiast zareagował kurs złotego, który zaczął się umacniać — do 4,14 zł za euro wobec 4,21 zł na początku sesji.

— Dane NBP mogą być argumentem dla dalszego średnioterminowego umocnienia naszej waluty — ocenia Marcin Grotek, analityk Raiffeisen Banku.

Nasi przedsiębiorcy górą

17%

O tyle zmniejszyła się produkcja przemysłowa w strefie euro w czerwcu w ujęciu rocznym…

4,3%

…a tyle wyniósł spadek produkcji nad Wisłą.

Czerwcowa produkcja przemysłowa skurczyła się w ujęciu rocznym niemal we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Wyjątkiem była Irlandia, gdzie zanotowano wzrost o 2,6 proc. Jednak przyjmując za bazę 2005 r., czyli okres jeszcze przed globalnym kryzysem finansowym, liderem okazuje się Polska. Nad Wisłą produkcja nadal rośnie i to w dwucyfrowym tempie (+20,7 proc). Rumunia z drugą dynamiką w UE jest daleko za nami (+14,3 proc.). Z wyliczeń Eurostatu wynika, że w najgorszej sytuacja jest

przemysł w Estonii (-20,9 proc.) oraz we Włoszech (-19 proc.).

OKIEM EKONOMISTY

Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH

Zamknięci na kryzys

Największe wzrosty produkcji przemysłowej w ostatnich latach notowały nowe kraje członkowskie, takie jak Polska, Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia, co związane było z ich bardzo szybkim rozwojem gospodarczym. W latach 2005-09 wyjątkowo dobrze radziła sobie Polska ze względu na rewelacyjne wyniki polskiego eksportu, który ma bardzo duże znaczenie z punktu widzenia kształtowania się produkcji przemysłowej. Rewelacyjne osiągnięcia Polski na tym polu na tle innych krajów regionu na przestrzeni ostatniego roku związane są przede z tym, że Polska gospodarka jest relatywnie mało otwarta i posiada zdecydowanie największy rynek wewnętrzny. W efekcie globalny kryzys finansowy dotknął polski przemysł w mniejszym stopniu, niż miało to miejsce w innych krajach regionu, które w ostatnich miesiącach doświadczyły załamania w sektorze przemysłowym. Skala spadków aktywności produkcyjnej w przemyśle była w Polsce wyraźnie niższa niż w innych krajach.

Rafał Białkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polska rośnie na zgliszczach Europy