Polska skutecznie opiera się recesji

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 22-04-2009, 00:00

Według członka Rady Polityki Pieniężnej, słaby złoty ciągnie gospodarkę w górę. Ale musimy uważać na inflację.

Amortyzatory zaczynają chronić gospodarkę — uważa Dariusz Filar

Według członka Rady Polityki Pieniężnej, słaby złoty ciągnie gospodarkę w górę. Ale musimy uważać na inflację.

Ekonomiści coraz wyraźniej dzielą się na tych, którzy sądzą, że Polska wejdzie w tym roku w recesję, oraz tych, którzy wierzą, że utrzymamy się na plusie. Dariusz Filar, członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP), należy do optymistów.

— Cały czas wierzę, że uda nam się uniknąć recesji. Możemy liczyć na wzrost 1 proc. rok do roku w I kw. 2009 r. i utrzymanie się tej dynamiki w całym roku. Najtrudniejszy będzie III kwartał. Zgadzam się z opinią, że Polska ma szansę na utrzymanie wzrostu gospodarczego jako jedyny kraj w regionie — mówi Dariusz Filar.

Nadal do przodu

Pozytywnym sygnałem były poniedziałkowe dane o produkcji przemysłowej w marcu. Jak podał Główny Urząd Statystyczny (GUS), spadła o 2 proc., tymczasem ekonomiści oczekiwali spadku o 8,8 proc.

— Tę niespodziankę można już wiązać z efektem słabego złotego, który wzmacnia konkurencyjność naszych eksporterów. Nie można jeszcze mówić o przełomie, wychodzeniu z kryzysu. Widać jednak, że są w polskiej gospodarce pewne amortyzatory, które pozwalają jej bronić się przed kryzysem. Pozostajemy ciągle w sferze spowolnienia gospodarczego, podczas gdy świat pogrąża się w recesji — twierdzi członek RPP.

Jego zdaniem, rynek pracy też radzi sobie ze spowolnieniem.

— Na wzrost stopy bezrobocia patrzę raczej jako na wyraz większej skali rejestrowania się bezrobotnych niż faktyczne ubywanie miejsc pracy. Zatrudnienie rzeczywiście spada, ale w wolniejszym tempie, niż przybywa bezrobotnych — mówi ekonomista.

Ostatnie dane GUS potwierdzają, że sytuacja pracowników nadal jest relatywnie silna. W sektorze przedsiębiorstw pensje w marcu rosły w tempie 5,7 proc. rok do roku.

— Większość ekonomistów spodziewała się, że wzrost wynagrodzeń będzie wygasał, a tak się nie dzieje. To z jednej strony 0dobra wiadomość — rosnące płace wspierają konsumpcję, a ta jest ważna dla gospodarki. Ale z drugiej widać, że presja inflacyjna nie ustąpiła. Jest na umiarkowanym poziomie, ale wciąż kryje się gdzieś w gospodarce — mówi Dariusz Filar.

Zloty dostał pomoc

Dlatego członek RPP uważa, że powinniśmy poczekać przynajmniej do czerwca z ewentualnymi kolejny- mi obniżkami stóp procentowych.

— W obecnych warunkach, bez nowej projekcji inflacyjnej [poznamy ją w czerwcu —red.], dalsze obniżanie stóp byłoby podejmowaniem decyzji w ciemno. Być może obecny poziom jest właściwy do utrzymania inflacji pod kontrolą — twierdzi Dariusz Filar.

Jego zdaniem, istnienie presji na wzrost cen potwierdzają też szczegółowe dane o inflacji.

— Inflacja bazowa [po wyłączeniu cen żywności i energii, na która rada nie ma wpływu — red.] w marcu, według moich obliczeń, wyniosła 2,4 proc., czyli tyle, ile w lutym. Zagrożeniem jest też słaby złoty — jego przełożenie na ceny towarów importowanych działa w czasie kryzysu słabiej, ale nie zniknęło całkowicie. Widać to chociażby po wzroście cen żywności importowanej —mówi ekonomista.

Jego zdaniem, jest jednak duża szansa, że złoty najgorsze ma już za sobą.

— Sprzedaż przez Ministerstwo Finansów unijnych funduszy na rynku oraz linia kredytowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego — te dwa czynniki w połączeniu ze sobą dają dużą szansę na zakotwiczenie kursu na obecnych poziomach — mówi Dariusz Filar.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu