Polska telekineza rusza na podbój świata

  • Alina Treptow
07-02-2012, 00:00

Spółka badawczo-rozwojowa Neuro-Code chce zawojować rynki: medyczny, komputerowy i komunikacyjny. I sięgnąć po miliardy

Wszystko zaczęło się od „Gwiezdnych wojen”. To słynna filmowa seria miała zainspirować Rafała Aleksandrowicza, neuroterapeutę i prezesa spółki badawczo-rozwojowej Neuro-Code. Już wkrótce będziemy mogli założyć specjalne słuchawki i falami mózgowymi kierować postacią w specjalnie stworzonej aplikacji. To tylko jedno z zastosowań technologii, nad którą pracuje krakowska firma. Skorzysta rynek gier komputerowych oraz sektor szeroko pojętej komunikacji.

— Produkt Neuro-Code ma być kompatybilny ze wszystkimi konsolami komputerowymi. Dzięki specjalnym słuchawkom będziemy falami bioelektrycznymi naszego mózgu kierować postacią w danej grze — tłumaczy Rafał Aleksandrowicz. Miłośnicy gier muszą poczekać do 2013 r., kiedy produkt trafi do sklepów. Neuro-Code twierdzi, że rynek jest bardzo atrakcyjny, a jego potencjał jest większy niż branży muzycznej i filmowej razem wziętych.

— W związku z tym projektem nawiążemy współpracę z jednym z potentatów komputerowych, takim jak Microsoft czy Intel, którzy mogliby zająć się dystrybucją produktu — twierdzi Rafał Aleksandrowicz. Co na to sami zainteresowani? Kuba Mirski, dyrektor marketingu w Microsofcie, uważa, że jest to jeden z bardziej interesujących kierunków rozwoju rozrywki elektronicznej. Nie potwierdza, czy w przyszłości koncern będzie dystrybutorem tego typu urządzeń.

Rozkodowany mózg

W kolejce czeka też komunikacja, którą Neuro-Code chce zrewolucjonizować. Język ma być niepotrzebny, ponieważ będziemy się komunikować telekinetycznie za pomocą sygnałów wysyłanych z układu nerwowego. Brzmi jak science fiction, ale prezes mówi poważnie: produkt trafi na rynek w 2016 r.

— Chcemy rozkodować pracę mózgu. Kiedy to się uda, będzie to niewątpliwie duże osiągnięcie i szansa na międzynarodowy sukces — tłumaczy Rafał Aleksandrowicz. Z pomocą mają przyjść inwestorzy — prezes kończy właśnie rozmowy z funduszami venture capital i private equity, które umożliwią spółce wypłynięcie na szerokie wody. Rozmawia z kilkoma zainteresowanymi. — Liczymy, że w ciągu kilku tygodni podpiszemy umowę — mówi Rafał Aleksandrowicz.

Do tej pory Neuro-Code udało się znaleźć inwestora na komercjalizację technologii w medycynie. W styczniu spółka podpisała umowę z funduszem zalążkowym MicroBioLab, powołującą spółkę celową Mind-UP. Za 200 tys. EUR inwestor obejmie w niej mniejszościowy pakiet udziałów.

Lek na ADHD

Urządzenie, które trafi na rynek na przełomie sierpnia i września, znajdzie zastosowanie m.in. w leczeniu bezsenności, walce ze stresem, problemami z koncentracją oraz w terapii dzieci z ADHD. Według szacunków Neuro-Code, tylko polski rynek jest wart 58 mln zł, reszta świata nawet 4,8 mld USD.

— Postacią w danej aplikacji dziecko będzie kierowało falami mózgowymi, co zaowocuje powstaniem nowych połączeń między neuronami. A nowe połączenia poprawią np. koncentrację — tłumaczy Rafał Aleksandrowicz. Spółka znalazła już dystrybutorów na rynki: amerykański, europejski, kanadyjski i izraelski. Rozmowy toczą się w Azji.

— Są to firmy z branży neuroterapeutycznej. Na brak zainteresowania nie możemy narzekać — dodaje Rafał Aleksandrowicz.

Spółka poszuka też inwestorów na rynku kapitałowym. Na ten bądź na przyszły rok planuje debiut na NewConnect. Chce zyskać do kilkunastu milionów złotych.

— M.in. na dalsze prace badawcze oraz budowę ośrodka badawczo-rozwojowego, który powstanie w małopolskiej „dolinie krzemowej”. Inwestycja pochłonie około 12,5 mln EUR i zostanie zakończona w 2013 r. — mówi Rafał Aleksandrowicz. Apetyt krakowskiej spółki jest znacznie większy. Nie wyklucza w przyszłości debiutu na londyńskiej giełdzie czy amerykańskim Nasdaq.

— Namawiają nas do tego m.in. amerykańskie fundusze venture capital, z którymi prowadzimy negocjacje — tłumaczy Rafał Aleksandrowicz. Neuro-Code czekają jednak pewne trudności, bo choć większość naukowców zgadza się, że technologia ma duży potencjał, to uważają ją za pieśń przyszłości.

— Komunikacja z maszyną będzie wymagała treningu, a więc minie sporo czasu, zanim będziemy w stanie kierować postacią w grze komputerowej. Pytanie: czy przeciętny gracz poświęci go na tę naukę, czy skorzysta z obecnych technologii — uważa prof. Ryszard Tadeusiewicz z Akademii Górniczo- -Hutniczej w Krakowie.

OKIEM EKSPERTA

Badania trwają, zagrożenia są

PROF. ANDRZEJ WRÓBEL

neurofizjolog z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN

Badania nad tego typu technologami trwają i jest to, szczególnie na Zachodzie, dynamicznie rozwijający się segment nauki. Już można kupić urządzenia, które pozwalają np. tetraplegikom (osoby o sparaliżowanych czterech kończynach) na komunikację z otoczeniem wykorzystując właśnie tzw. biofeedback. Nie należy jednak zapominać o zagrożeniach. Nie ma pełnych badań i nie wiadomo, czy ewentualne zmiany w naszym mózgu — chodzi o nowe połączenia między neuronami — będące skutkiem ćwiczeń z urządzeniem, będą miały ostatecznie pozytywny czy negatywny wpływ na człowieka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polska telekineza rusza na podbój świata