Polska za liberalizacją usług pocztowych, choć woli trochę później

(Tadeusz Stasiuk)
11-12-2006, 16:01

Polska jest za liberalizacją usług pocztowych, choć woli, by w Polsce nastąpiła ona nieco później niż - jak proponuje KE- w 2009 r.

Polska jest za liberalizacją usług pocztowych w Unii Europejskiej, choć woli, by w Polsce nastąpiła ona nieco później niż - jak proponuje Komisja Europejska - w 2009 roku - powiedziała w Brukseli w poniedziałek minister transportu Jerzy Polaczek.

Polaczek uczestniczył w posiedzeniu ministrów państw UE poświęconemu projektowi pełnej liberalizacji usług pocztowych w Unii Europejskiej do roku 2009.

Już teraz, zgodnie z dyrektywami z lat 1997 i 2002, w UE otwarty na konkurencję jest rynek przesyłek powyżej 50 gramów. Pełna liberalizacja oznacza, że krajowi monopoliści będą musieli liczyć się z konkurencją także w obrocie listami i paczkami poniżej 50 gramów, czyli w odniesieniu do większości realizowanych przesyłek.

"Jesteśmy za liberalizacją, ale ze zróżnicowaniem tempa, z uwzględnieniem okresu przejściowego dla tych krajów, które chciałyby z tej formuły skorzystać. To ma bardzo duże znaczenie dla nowych państw członkowskich, które miały krótszy okres umożliwiający dostosowanie się do dyrektyw europejskich" - tłumaczył Polaczek.

Jak wskazał, Polska potrzebuje więcej czasu, by prowadzić prace nad restrukturyzacją Poczty Polskiej, która - co jest "ewenementem w Europie" - wciąż funkcjonuje w formule przedsiębiorstwa państwowego.

Zaznaczył jednak, że kwestia przesunięcia w czasie dyrektywy nie jest najważniejsza, a Polska nie jest krajem, który najgłośniej się tego domaga. "To kwestia roku, dwóch, może trzech" - powiedział Polaczek.

Najważniejsze w dyrektywie jest zdaniem ministra zapewnienie gwarancji dla publicznego finansowania jakości powszechnych usług pocztowych, tak by listy i paczki docierały do najmniejszych gmin w Polsce. Jednocześnie finansowanie usług powszechnych "musi być neutralne dla budżetu państwa".

Komisja Europejska przekonuje, że wolny rynek doprowadzi do spadku cen usług i zagwarantuje obywatelom UE, że - tak jak dotychczas - będą mogli dostawać i nadawać przesyłki przez co najmniej pięć dni w tygodniu, "za rozsądną cenę", także na rzadko zaludnionych terenach wiejskich. To tzw. misja poczt narodowych albo "usługa powszechna".

Najwięcej wątpliwości w sprawie pełnej liberalizacji usług pocztowych zgłosiła w poniedziałek Francja, która najchętniej zupełnie odłożyłaby ten projekt na później. Paryż domaga się, by w przypadku liberalizacji państwo mogło dofinansowywać świadczenie usług publicznych francuskiej "La Poste". Uważa bowiem, że prywatni operatorzy, którzy wejdą na rynek, będą zainteresowani głównie świadczeni usług pocztowych pomiędzy firmami, a na dotychczasowych monopolistach ciążyć będzie obowiązek docierania w odległe, mało zaludnione zakątki kraju.

Mniejsze lub większe wątpliwości w sprawie projektu zgłosiły też Włochy, Grecja, Węgry, Portugalia, Luksemburg i Cypr.

Wśród najgorętszych zwolenników liberalizacji są Niemcy, Wielka Brytania, Finlandia, Szwecja i Holandia, których poczty już teraz aktywnie działają na rynkach zagranicznych. Niemcy, które od stycznia przejmą przewodnictwo w UE, zapowiedziały, że chcą doprowadzić do porozumienia politycznego w sprawie dyrektywy do końca czerwca. To może się jednak nie udać, bowiem liberalizacja budzi ogromne emocje w Parlamencie Europejskim, który współdecyduje o ostatecznym kształcie dyrektywy.

Poczty z dziesięciu krajów UE, w tym z Polski, już zaprotestowały przeciwko utracie monopolu, twierdząc, że propozycja Komisji Europejskiej nie daje odpowiedzi na pytanie, skąd wziąć środki na finansowanie ich "misji".

Komisja Europejska uspokaja, że "usługa publiczna nie jest zagrożona". Obowiązkiem misji będą mogły się podzielić różne przedsiębiorstwa pocztowe, a kraje członkowskie będą miały swobodę w zapewnieniu jej finansowania, łącznie z prawem udzielania wsparcia z budżetu państwa. Zdaniem KE obywatele Unii zyskają na liberalizacji, gdyż pojawią się nowe punkty przyjmowania i wydawania listów, np. połączone na prowincji ze sklepami spożywczymi albo stacjami benzynowymi.

Z badań TNS OBOP wynika, że Polacy nadal wysyłają kartki i piszą listy: 73 proc. Polaków wysyła korespondencję za pośrednictwem Poczty Polskiej. Częściej robią to kobiety (81 proc.) niż mężczyźni (65 proc.). Aż 93 proc. osób w wieku 40-49 lat w ubiegłym roku odwiedziło placówki pocztowe. Małe zainteresowanie zanotowano tylko w grupie młodzieży w wieku 15-18 lat (64 proc.).

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Tadeusz Stasiuk)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polska za liberalizacją usług pocztowych, choć woli trochę później